Uzupełniające się światy
(2010-03-28)
Jerzy
Lengauer
Więcej o recenzencie
„Ptaśka” czyta Adrian Perdjon, niespełna 30-letni aktor teatralny, który, jak podają wiadomości internetowe, zafascynowany jest aktorstwem od wczesnego dzieciństwa. Czy to słychać w interpretacji przez niego przedstawionej? Chyba nie. Ale to raczej zaleta. Głos bardzo rzadko modulowany. Raczej nie słychać różnicy między pierwszoosobową narracją Ptaśka i Ala Columbato. No, może Al, wyższy, lepiej zbudowany zapaśnik i lekkoatleta, ma trochę grubszy głos i mówi szybciej. Tak, Perdjon dobrze oddaje ten szybko wyrzucany z siebie młodzieńczy cynizm i sarkazm. Z kolei Ptasiek, chłopiec-ptak, mówi wolno, spokojnie, jakby cichutko śpiewał… Mówi tak jak wygląda w oczach Ala: delikatny, wiotki… Mówi tak jakby ciągle śpiewał o miłości do ukochanej… Jednak owa różnica jest bardziej przez słuchacza wyobrażona niż od razu dostrzegalna. Dopiero w miarę upływu godzin zaczynamy się przyzwyczajać i rozróżniać. Czasami, w sytuacjach naprawdę dramatycznych, aktor wykrzykuje. Ale wykrzykuje wulgaryzmami. Bo Wharton ich nie unika. Jednak przekleństwa są tylko podkreśleniem wzburzenia, zdenerwowania. Obrazują one albo to, co odczuwa Al w stosunku do świata, którego ma dość w sposób anarchistyczny, jakby punkowy, albo chwile, gdy człowiek przestaje racjonalnie myśleć i szaleństwo zaczyna przesłaniać wszystko: na froncie, w okopach, wśród martwych lub ciężko rannych towarzyszy, czołgając się między oderwanymi kikutami, kałużami krwi pośród świstu kul i z błotem rozrzucanym na skutek wybuchów min i pocisków artyleryjskich. Co przecież Wharton odmalowuje równie szczegółowo w swojej późniejszej literaturze. „Ptaśka” poznałem niespełna dwadzieścia lat temu. Wówczas nie wiedziałem, że Wharton pisał coś więcej. Była to dla mnie jedyna książka tego autora, ale wielka. Książka, która została napisana dużo wcześniej, ale nie tak dawno, żeby stawiać ją na równi czasowej z taką hippisowską literaturą jak powieści Hellera, Kerouaca, Kesseya czy Burroughsa. A jednak jest w niej to samo dążenie do wolności, ucieczka z okrutnego świata we własne marzenia, sny, wizje. Jest w niej alternatywna rzeczywistość bohatera. Nie! U Whartona to są dwie rzeczywistości. Dwóch bohaterów. Jakże inne, jedna spokojna, hippisowska, druga bardziej bojowa, anarchistyczna. Ale obie, gdzieś tam w duszach bohaterów zbiegają się ze sobą, współgrają, łączą, uzupełniają. Czy to dzięki łączącej ich przyjaźni? Czy też dziwnemu Losowi, dziwnemu Przeznaczeniu, które kazały połączyć się tak odmiennym duszom. Wharton ma cechę lekko denerwującą czytelnika czy słuchacza. O bardzo trudnych, intymnych i wstydliwych sprawach mówi z jednej strony wprost, ale z drugiej stosuje alegorie, żeby kurtynę podnieść jak najwyżej. Tak jest w „Tacie”, „Spóźnionych kochankach”, „Niezawinionych śmierciach”. Ale wszystko zaczęło się od „Ptaśka”. I chyba tutaj dotarł na wyżyny swojego pisarstwa, opisując na pierwszym planie to, co dotąd było zamknięte za drzwiami dziecięcych pokoi, trudne dzieje dojrzewania. Amerykański purytanizm? Szczątki angielskiego konserwatyzmu? Autor nie pozostawił swojemu bohaterowi nic do ukrycia. Obnażył go okrutnie. Zostawił na literackiej scenie nagiego, z jego snami wyświetlanymi na ogromnym ekranie. Ktoś spuszcza oczy ze wstydem? Ktoś przewija płytę audiobookową, żeby opuścić gorszące fragmenty? Ktoś odwraca głowę z oburzeniem? Ba! może z obrzydzeniem?
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Człowiek za dużo myśli i dlatego nie fruwa
(2008-01-13)
Agnieszka
Kusiak
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
Czytając "Ptaśka" można zapomnieć o nogach czy o ludzkim bycie. Można poczuć własne ciało, to jak jest ono ciężkie i nieporadne. Jak "przyziemne". "Ptasiek" to historia dorastania dwóch chłopców - Ala Columbato i Ptaśka, którzy będąc rówieśnikami dorastali na jednym osiedlu i chodzi do tych samych szkół. Mieli jedynie inne zainteresowania, które potem u każdego z osobna przerodziły się w pasje. Al został sportowcem - zapaśnikiem oraz miotaczem dysków, Ptasiek zaś hodowcą kanarków. Dwa światy sprawiły, że z biegiem czasu ich drogi całkowicie się rozbiegły, a ponowne spotkanie nastąpiło po wielu, wielu latach w szpitalu-więzieniu. Al został ranny na wojnie, przechodzi liczne operacje plastyczne oraz szczękowe. Jego obandażowana twarz wymaga wielu zabiegów lekarskich. Jednocześnie próbuje nauczyć się nowego życia, gdy nagle zostaje przewieziony do szpitala, w którym przebywa kolega z dawnych lat - Ptasiek. I na sam widok stawia mu diagnozę choroby - Ptasiek udaje ptaka, o czym nie ma pojęcia jego lekarz prowadzący, Weiss. Kuca pod oknem na całych stopach z luźno zwisającymi rękami po bokach. Karmi go pielęgniarz Włoch, gdyż sam nie jest w stanie utrzymać łyżki lub widelca. Świat Ptaśka obrósł piórami, a myśli krążą bliżej nieba niż ziemi. Zachowuje się jak ptak, nawet patrzy na przedmioty jednym okiem, jak to ptaki mają w zwyczaju. Nie-człowiek, a jednak słuchając opowieści Alego czasem daje odczuć, że jest tu i teraz, a powłoką Ptaka kryje dawnego chłopca, z którym bawił się Al. Rozmowa ma bowiem uleczyć kolegę i przywrócić go do "normalnych".
"Ptasiek" to cudowna muzyka pipów i kwileń kanarków. To niesamowita delikatność poruszanych skrzydeł ptasich, które fruwając w awiarium dają nam się niemalże dotknąć. Z każdej strony powieści przenika do nas trzepot piór, widać małe dziobki ledwo wyklutych i nieporadnych jeszcze ptaków. Patrzymy na zakładane przez nich gniazda i znoszenie jajek. Ptasiek w śnie na jawie zakochuje się w kanarczycy Percie, a Wharton opisując to zauroczenie, pokazuje uczucie, które tak bardzo różni się od naszego - ludzkiego. Nie ma słów, jest tylko druga istota, której nawet nie można objąć czy przytulić. I co z tego, że to ptak? Przecież to tez kobieta, tylko że fruwa.
Cudowna książka, która zmienia patrzenie na przyrodę. Widzimy nagle ptaki i ich nieporadność. Ich oczy i pióra, ich walkę o jedzenie. Ich świat zaczyna w jakiś sposób przenikać do naszego. Słyszymy niemalże tupot ich nóżek, widzimy jak się stroszą piórko po piórku i jak wskakują do każdej napotkanej kałuży wody. W "Ptaśku" początkowe opisy świata kanarków stają się nieco przydługawe. Wydają się zbyteczne, niemniej jednak z czasem uzmysławiamy sobie, jak były potrzebne do zrozumienia tego, co spotkało Ptaśka-pacjenta. Bo, jak napisał autor "(...) Odwaga polega na tym, żeby za dużo nie myśleć, albo żeby się przynajmniej umieć skutecznie oszukiwać."
Nadmienię, że dalsze losy Ala Columbato Wharton opisał w powieści "Al".
Polecam serdecznie.
(1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji