RMF Classic Kolekcja: Sarde
nośnik: DVD
"Muzyka do Lokatora od razu narzuca dziwny nastrój. Podobnie, pomimo innych pozorów, jak muzyka do Tess"
"Romana Polańskiego spotkałem w 1975 roku. Skończyłem pracę nad Le Juge et L′Assassin Bertranda Taverniera, a Polański właśnie triumfował zrealizowanym w wytwórni Paramount...
Pełny opis produktu...
Nie wybrałeś żadnego wariantu produktu!
Zrób to zmieniając przy towarze, który chcesz kupić liczbę sztuk z "0" np. na "1".

zamknij
Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: RMF Classic Kolekcja: Sarde
- Seria:
-
Mistrzowska kolekcja RMF Classic
- Występują:
-
Philippe Sarde
"Muzyka do Lokatora od razu narzuca dziwny nastrój. Podobnie, pomimo innych pozorów, jak muzyka do Tess"
"Romana Polańskiego spotkałem w 1975 roku. Skończyłem pracę nad Le Juge et L'Assassin Bertranda Taverniera, a Polański właśnie triumfował zrealizowanym w wytwórni Paramount Chinatown. Film odniósł sukces zarówno komercyjny, jak i wśród krytyków. Po tak spektakularnym osiągnięciu reżyser chciał zająć się tematem trudniejszym, bardziej tajemniczym. Wraz z Gérardem Brachem adaptował powieść Rolanda Topora Le Locataire Chimérique. Ulubionym kompozytorem Polańskiego był zmarły przedwcześnie w 1969 r. Krzysztof Komeda. Jak dotąd, reżyser nie znalazł nikogo na jego miejsce. Moją muzykę Romanowi puścili Gérard Brach i jego żona Elizabeth. Były to oczywiście kompozycje do filmów Sauteta, ale Romanowi wyjątkowo spodobała się muzyka do filmu Lancelot du Lac Bressona. Gérard z żoną zapoznali nas, choć na początku Polański był raczej ostrożny. Nie jest typem człowieka, który natychmiast darzy kogoś swoim zaufaniem.
Scenariusz Lokatora zrobił na mnie bardzo silne wrażenie. Był bardzo głęboki i niepokojący, przesycony stałymi motywami Polańskiego - wieloznaczność prawdy, zła, prześladowanie, paranoja... Polański tym bardziej utożsamiał się z filmem, bo przecież sam grał główną rolę Trelkowskiego. W trakcie zdjęć byłem na planie codziennie, razem oglądaliśmy materiały dzienne. Potem miał miejsce ten decydujący lunch, sam na sam z Romanem w restauracji. Patrzyliśmy na siebie spode łba, z rezerwą. Do scenariusza powkładałem karteczki papieru w miejscach, w których uważałem, że potrzebna jest muzyka. Polański nie przejmował się zbytnio "Tak, zobaczymy..." Pewnie wolał sam podjąć decyzję po zmontowaniu filmu. I wtedy stało się coś dziwnego. Podczas rozmowy Roman zanurzył palec w kieliszku i zaczął nim wodzić po obręczy. Chciał wydobyć dźwięk. Nic nie powiedział, lecz dla mnie był to bardzo ważny szczegół, który naprowadził mnie na prawidłowy ślad...
Napisz pierwszą recenzję "RMF Classic Kolekcja: Sarde".