-
-
-
Bieguni
- Olga Tokarczuk
-
cena:
33,99
zł
-
-
Lód
- Jacek Dukaj
-
cena:
56,99
zł
-
Pełny opis produktu: Radio Armageddon
Średnia ocena z 3 recenzji
(Dodaj własną)
- Autor:
-
Jakub Żulczyk
- Wydawnictwo:
-
Lampa i Iskra Boża
, Marzec 2008
- ISBN:
- 978-83-89603-57-9
- Liczba stron:
- 456
- Wymiary:
- 148 x 210 mm
- Sprawdź inne tytuły:
-
Jakub Żulczyk
Ta historia dzieje się w Polsce, choć tak naprawdę nie mogłaby się tu zdarzyć. Jest niemożliwa, ale realistyczna. Czworo licealistów urodzonych w 1989 r. zakłada zespół rockowy Radio Armageddon. Uzyskują olbrzymią popularność wśród rówieśników i prowokują zamieszki przeciw systemowi, w którym wszystko jest do kupienia. Nagle znika lider kapeli - Cyprian. Co się z nim stało, czy żyje, czy się znajdzie? Polska, szkoła i młodość opisane bez taryfy ulgowej.
- Radio Armageddon
- Autor:
-
Jakub Żulczyk
Banał w niebanalnej formie
(2008-08-19)
Man Booker
Więcej o recenzencie
Kolejne rozdziały są rzucanymi opowieściami głównych bohaterów, w których w czasie przedmaturalnym dokonuje się przemiana i rodzi potrzeba buntu. Buntu przeciwko całemu światu, przeciw wszechogarniającej komercji i sterowania ludźmi za pomocą marki ubioru, wylansowanych wizytówek, słuchania modnej muzyki, oglądania modnych filmów i palenia przy tym modnych papierosów, dosypując sobie do najdroższych drinków szczyptę uczuć o byciu na topie, o byciu jazzy i funky, groovy i style. Gdybyś chciał powiedzieć wszystkim, że są do d... w bardzo chwytny sposób, nowy oszałamiający, zachwycający i fascynujący to najpewniej stałbyś się idolem ludzi, którzy w czasie manifestacji pod twoim domem nieśliby transparenty z napisem . Pozostaje tylko forma. Ludzie nie kupują sobie modnych ciuchów, żeby pokazać że ich na to stać - robią to po to, by inni spostrzegli, że są "wporzo" i "na topie". Gdyby na topie było tarzanie się w g..., zamiast kolejnych centrów handlowych najpewniej rosłyby wielkie zjeżdżalnie, z których wlatuje się do cuchnącego łajna. Forma jest formą i nie ma możliwości wyrzucić własnej formy do kosza i kazać innym zrobić to samo, bo jedyną rzeczą, jaką wykonają to wyrzucenie swojej formy do kosza bez świadomości, że przybrało się formę wyrzucającego do kosza formę. Mając osiemnaście lat nie pozostaje ci nic jak wzniecać bunty i liczyć na akceptację, ale po jakimś czasie przychodzi dojrzałość i klepie cię po wąsie, mówi . Tacy są właśnie bohaterowie "Radia Armagedon", to właśnie próbują pokazać.
Autor ma wybitną umiejętność łączenia pisarstwa z tym, co go otacza, co nas otacza, co każe nam porównywać żenującą sytuację do programu "Dismissed" na MTV, bo lepszego porównania przecież nie ma. Tym sposobem potrafi niekiedy fantastycznie wprowadzić czytelnika w świat przedstawiony (podobny zupełnie do niczego) albo też celnie z niego zadrwić. Jego postacie maja świadomość opowiadania całej historii, ale to autor nadaje im prędkość i steruje, kiedy ma się zacząć Teraz, kiedy ma się zacząć Później i Następnie. To zasługuje na wielkie brawa, ale reszta już nie bardzo. Wątek miłości i zarazem główny wątek całej opowieści jest rodem z banalnych filmów amerykańskich, rodem ze scen, w których główny autor mówi, że wyjedzie a jego luba płacze i rzuca mu się pod nogi, podczas gdy ty krztusisz się własnymi wymiocinami. Kilka scen przypomina mi te same hollywoodzkie szmiry, które krytykuje narrator, paszkwile wychodzące jeden po drugim do kin, różniące się tylko zmianą pierwszej części tytułu, bo wszyscy wiemy, że druga cześć kończy się na "-man". Zabawne i naprawdę niezłe porównania i styl prowadzenia narracji po jakimś czasie nudzą, pozostają - jak mówi jeden z bohaterów - po prostu częścią krajobrazu, nie przywiązujesz do nich większej wagi i gdyby stopniowo ktoś je powycinał i tak pewnie byś nie zauważył. A tę książkę można było tak fajnie poprowadzić, tak ładnie i miło zakończyć.
(2 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Materiał radioaktywny
(2008-04-06)
Łukasz
Najder
Więcej o recenzencie
Na coś takiego czekałem. Na książkę o Teraz i Tu. Książkę, która nie będzie kolejną bildungsroman, z budującym przekazem i zaradnym bohaterem, pnącym się po szczeblach społecznej drabiny, kolejną nudną powieścią inicjacyjną - ani zbeletryzowaną, gazetową relacją o problemach wielkomiejskiej młodzieży, w której ustawia się tezę, rozmazuje twarze na fotografiach, a prawdziwe nazwiska i imiona mutuje w dziwaczne pseudonimy. "Radio Armageddon" takie nie jest. Nie jest - i to bardzo. To skondensowana, ekspresyjna proza. To terrorystyczny akt, pokaz siły, symulacja tego czym się stanie - a właściwie, czym stać się powinna - polska literatura w najbliższej przyszłości. Wreszcie rozległ się mocny głos. Przekaz w formie wrzasku. Nieustająca transmisja żywej mowy, która przebiła skorupę oficjalnej i dętej polszczyzny, lukier przeterminowanych metafor, asfaltowy osad telewizji, bełkotu polityków, poprawnościowego tonu prasy. Wydobywa na powierzchnię wszystko, co do tej pory gniło i fermentowało w trzewiach, głęboko, w milczeniu. "Radio Armageddon" jest pisana wyrazami z kumplowskich nawijek, zdaniami z blogów, prywatnych obscenicznych maili, rozmów na gadu-gadu z nieznajomymi, opisów na MySpace, rozpaczliwych postimprezowych SMS-ów, w których przeprowadza się ostrożną sondę na temat własnego zachowania dzień wcześniej, noc temu. To Palahniuk przekonwertowany na nasz kod językowy. Słowiański Trainspotting. DeLillo chodzący po twoich ulicach, przesiadujący w znanych ci klubach, robiący zakupy w Tesco. O czym traktuje fabuła? Nie chcę nikomu odbierać przyjemności z lektury, więc powiem krótko: historia rockowego zespołu, losy kilku dzieciaków, apokalipsa. Postacie, które polubicie, bo już dawno nikt tak idealnie jak Żulczyk nie zmontował ludzkich profili, nie ulepił tak wyrazistych osobowości jak Cyprian, Gnat, Jezus, Szymon i Nadzieja. "Radio Armageddon" to wielki kontrolowany radioaktywny wyciek. Jest się z czego cieszyć. Jest co czytać.
(1 z 4 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Wszystko już było. Oprócz nas
(2008-04-04)
Kamerystka
Więcej o recenzencie
W każdej historii jest jakieś Teraz.
Gdy zamykam "Radio Armageddon" zastanawiam się czy w tej recenzji powinnam więcej powiedzieć o moim zachwycie czy o moim smutku. Żal wynika z faktu, że już nigdy więcej nie przeczytam tej książki po raz pierwszy, jak i z wylewającej się z niej beznadziei, buntu, psychicznego cierpienia.
Mój zachwyt bierze się tak z samej treści książki, która przywróciła mi wiarę w polską literaturę, jak i z formy książki. Historia zespołu jest widziana z dwóch punktów widzenia, różne rodzaje narracji przeplatają się ze sobą. Postaci są wyraźnie zarysowane, zaś ciekawe i żywe dialogi napisane są niezwykle mocnym, ale prawdziwym językiem.
Wyobraźnia Żulczyka imponuje. W świetnie przestawionych polskich realiach umieszcza niemożliwy na naszej scenie zespół. Jednak nie to wydaje mi się u niego najważniejsze. Najbardziej interesujące są główne postaci, 17-latkowie, którzy rozpoczynają rewolucję, buntują się przeciw otaczającej ich komercji w sposób niezwykle ciekawy i komentują otaczający świat z zadziwiającą trafnością. Wrażliwcy i brutale jednocześnie, filozofowie i dzieciaki w jednym. Jak to nastolatki.
Radio Armageddon nie istnieje i zapewne nigdy nie powstanie, ale książka ta jest ważna i potrzebna. Przepełniona konsumpcją młodzież, zahipnotyzowana MTV i ciuchami Lacoste, może znaleźć tu coś więcej, spojrzeć na świat z innej perspektywy.
Czekam na bunt pokolenia Radia Armageddon.
(2 z 5 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji