Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Rapid Eye Movement [Digipack]
Średnia ocena z 4 recenzji
(Dodaj własną)
- Wykonawca:
-
Riverside
- Firma fonograficzna:
-
Mystic
, 2007
- Nr katalogowy:
- MYSTCD044
- Sprawdź inne tytuły:
-
Riverside
Ostatnia część trylogii Reality Dream, której dwie wcześniejsze części stanowiły albumy Out Of Myself i Second Life Syndrome. Ten krążek to kwintesencja brzmienia, do którego warszawiacy (nota bene nieustannie świecący triumfy za granicą) przyzwyczaili fanów progresywnego i jednocześnie hipnotyzująco klimatycznego grania w wydaniu Riverside. Produkcja na światowym poziomie. Materiał został zarejestrowany w łódzkim Toya Sound Studios i warszawskim Serakos, zaś oprawę graficzną płyty ponownie przygotował odpowiedzialny za wcześniejsze okładki Riverside Travis Smith.
| Posłuchaj utworów: |
| 1. Beyond The Eyelids |
|
| 2. Rainbow Box |
|
| 3. 02 Panic Room |
|
| 4. Schizophrenic Prayer |
|
| 5. Parasomnia |
|
| 6. Through The Other Side |
|
| 7. Embryonic |
|
| 8. Cybernetic Pillow |
|
| 9. Ultimate Trip |
|
- Rapid Eye Movement [Digipack]
- Wykonawca:
-
Riverside
Świetne zakończenie wielkiej trylogii
(2008-09-18)
Abu Ishak Ibrahim
Więcej o recenzencie
Trylogia Sienkiewicza przeszła do historii polskiej literatury, a trylogia Riverside ma szansę wgryźć się w kanony światowej muzyki! "Rapid Eye Movement" to już trzeci album Riverside. Na starcie wita nas "Beyond The Eyelids" - szybki, wieloma momentami metalowy kawałek, ze znanymi dla Riverside przesytem solo gitarowych oraz świetną linią basową. Dwa ostatnie elementy będą nam towarzyszyć przez cały materiał. Po tym szybkim i drapieżnym maratonie dźwięków następuje rozluźnienie, w postaci kolejnego utworu - "Rainbow Box", granego nieco wolniej. Singlowy "02 Panic" charakteryzuje się narastającą atmosferą i sprawia wrażenie oczekiwania na coś nieuniknionego. Czwarty utwór "Schizophrenic Prayer" to piękna, klasyczna ballada - spokojny, kojący duszę utwór z ludowym patosem w tle. Pierwszą część albumu zamyka "Parasomnia". Zaczyna się dosyć nietypowo, bo bez udziału instrumentów - jedynie słowami wokalisty. Dopiero po chwili słyszymy klawisze, a następnie gitarę, po czym mechanizm dźwięków rozpoczyna współpracę i nabiera pełnych barw. Druga część "Rapid Eye Movement" zaczyna się od spokojnego, usypiającego "Through The Other Side", bardzo nieśmiało rozkręcającego się w okolicach, mniej więcej, trzeciej minuty. Pierwsze chwile kolejnego utworu "Embryonic" zostawiają nas przy wrażeniu jakie wytworzył poprzednik. Wciąż jest spokojnie i delikatnie, ale tylko przez chwilę, bowiem ów utwór w pewnym momencie nabiera głębokiego wyrazu... "Embryonic" kończy się jednym z najlepszych na płycie solo gitarowym. Ósmy utwór "Cybernetic Pillow" zaczyna się ciekawym riffem gitarowym, by po słowach Dudy "Feel The Pain..." nabrać kształtu, który znany jest choćby z poprzedniego albumu grupy "Second Life Syndrome", słyszymy tutaj wszystko do czego przyzwyczaił nas Riverside. Nie jest to oryginalny utwór, ale stanowi mocny wstęp do tego co ma za chwilę nastąpić... bo to co dzieje się w ostatnim utworze przejdzie do historii! "Ultimate Trip" to najdłuższy i najlepszy kawałek z całego albumu! Utwór dosłownie zwala z nóg, a zaczyna się od świetnych gitarowych "schodków" serwowanych przez Piotra Grudzińskiego. "Ultimate Trip" jest kompletny i rozwinięty. Na przestrzeni minut z szybkiego, prog metalowego utworu robi się spokojną, prog rockową balladą. Poprzeczka jaką ustawił sobie zespół poprzednimi nagraniami znajdowała się bardzo wysoko. Nowy album grupy trafił dokładnie w jej poziom: ani nad, ani pod. To wciąż ten sam świeży, wymagający dużo skupienia, wciągający styl. "Rapid Eye Movement" to Riverside w najwyższej formie.
(2 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Klient polski - dziad, klient niemiecki - Gość
(2007-10-29)
Grzegorz
Jasiński
Więcej o recenzencie
Zespół skomercjalizował się tak dalece, że potraktował klientów krajowych jak dziadów. Na rynek polski trafia bowiem zubożona, jednopłytowa wersja ostatniego wydawnictwa. Lepsze wydanie, na 2CD, zawierające jeszcze kilka kawałków (nie jakieś remiksy, ale zupełnie inne, m. in. tytułowy) zostało skierowane jedynie dla odbiorców z "Zachodu". Płytkę mogą kupować Niemcy, sprzedaży w Polsce nie przewidziano. Cóż, zawsze klient z Niemiec był ważniejszy, Polakom można rzucić odpady. Oby tak dalej, Panowie Artyści.
(3 z 9 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Świetna płyta
(2007-10-24)
Michał
Liszajewski
Więcej o recenzencie
Pamiętam, że kilka pierwszych recenzji na różnych blogach i forach internetowych dotyczących tej płyty, to był zawód w stylu: O Boże znowu to samo! O Boże już to gdzieś słyszałem! O Boże, Riverside zjadło swój własny ogon! Byłem przerażony. Nie wierzyłem w to, że Riverside mogło nagrać słaby album. Po pierwszym przesłuchaniu płyty zrozumiałem o co chodziło tym, którym ta płyta się nie spodobała. I muszę powiedzieć, że wszystko to, co oni uważali za wadę, ja uznałem za dużą zaletę tego albumu. Własne brzmienie zespołu to nie jest zjadanie swojego ogona. Uzyskanie swojego stylu na trzeciej płycie to nie jest kopiowanie siebie i powielanie w kółko tych samych schematów. Riverside brzmi jak Riverside - dojrzały, poważny zespół, który znalazł swoje i wokół tej tematyki się obraca. Powtórzę - Riverside już na trzeciej płycie brzmi jak Riverside. To sztuka. Na to głównie postawił zespół i czuję, że wiele osób zrozumie to pewnie po upływie dłuższego czasu.
Poza tym to przecież trzecia część trylogii! Czy naprawdę tak ciężko to zrozumieć?
Czy jednak to oznacza, że płyta naprawdę jest taka sama jak poprzednie? Otóż nie. To kolejny krok do przodu, kolejna muzyczna odsłona tego co Riverside potrafi. Mariusz Duda podkreślał wielokrotnie w wywiadach, że zależy mu na tym, aby każda część trylogii brzmiała inaczej. I tak jest tym razem. To już nie jest rock neoprogresywny, to już nie jest progmetal. Zaryzykowałbym stwierdzenie, że fanom stricte rocka progresywnego ta płyta może się wręcz nie spodobać, bo nie ma na niej tylu skomplikowanych struktur rytmicznych co w przypadku: "Second Life Syndrome". Przeważają kompozycje proste, transowe, więcej jest tutaj elementów psychodelicznych, ale przyprawionych specyficznym riversajdowym sosem. Pojawia się więcej wątków orientalnych. Tą płytą Riverside wyrywa się ze specyficznych "progresywno-eklektycznych" ramek, tworzy dzieło, które swój nacisk stawia tym razem na dojrzałość kompozycji. Więcej jest tu zabawy rytmem niż melodią, co nie znaczy, że pięknych melodii na tym albumie nie uświadczysz. Więcej jest tutaj dojrzałego podejścia do aranżacji, przestrzeni. Słychać, że zespół cały czas się rozwija i idzie do przodu.
"Rapid Eye Movement" to bardzo dobry album. Miejmy nadzieję, że polscy słuchacze bedą mieli szansę nabyć go również w wersji dwupłytowej, która daje jeszcze pełniejszy obraz tego co panowie z Rzekibrzegu potrafią wyczarować.
(5 z 5 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Słabszy koniec doskonałej trylogii
(2007-10-13)
paweł
płachta
Więcej o recenzencie
Słucham sobie tej płyty na różne sposoby. Raz wieczorem, raz popołudniu. Czasem trylogię w całości, albo tylko ostatnią płytę. I co? I jakoś nie mogę się do niej przekonać. Są progresywne klimaty, jest piękna gitara, fajny wokal, bardzo dobra perkusja, ciekawe klawisze ale bardzo brakuje mi tak dobrze słyszalnego i pięknie grającego na poprzednich płytach basu. Każdy utwór oparty jest na ciekawym pomyśle i fajnej melodii. Słychać, że zespół ma w sobie duży potencjał twórczy i dobrze się czuje w tej formule, chociaż niektóre tematy aż się proszą o rozwinięcie. Tak naprawdę to tylko ostatni utwór spełnia moje "progresywne" oczekiwania. W mojej ocenie jest to najsłabsza część doskonałej jako całość trylogii. Słabsza płyta nie zmienia faktu, że mamy zespół światowej klasy, którego nasze (polskie?) radio nie chce promować, a zespół SBB musi się bardzo postarać na nowej płycie, ponieważ rośnie mu poważna konkurencja.
(2 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji