Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Reload
Średnia ocena z 17 recenzji
(Dodaj własną)
- Wykonawca:
-
Metallica
- Firma fonograficzna:
-
Universal Music Group
, 1997
- Nr katalogowy:
- 5364092
- Sprawdź inne tytuły:
-
Metallica
| Posłuchaj utworów: |
| 1. Fuel |
|
| 2. The memory remains |
|
| 3. Devils dance |
|
| 4. The unforgiven II |
|
| 5. Better than you |
|
| 6. Slither |
|
| 7. Carpe diem baby |
|
| 8. Bad seed |
|
| 9. Where the wild things are |
|
| 10. Prince charming |
|
| 11. Low man's lyrics |
|
| 12. Attitude |
|
| 13. Fixxxer |
|
- Reload
- Wykonawca:
-
Metallica
Kolejna wybitna!
(2009-08-25)
ALEX
MORAWICZ
Więcej o recenzencie
Płyta ta opatrzona jest przeróżnymi skrajnymi komentarzami. Ja podszedłem do tej płyty równocześnie z wcześniejszymi, przez co nie do końca wiedziałem czego mogę się spodziewać. I o to co myślę: kolejna genialna płyta! Obie Load oraz ReLoad łączy podobny styl, częste zmiany strojenia gitar, ciekawe efekty gitarowe, często łagodniejsze ale nie zawsze. Po prostu wszystko trochę inaczej. Uogólniając coś innego niż fani poznali wcześniej. Wielu z nich wymagało kontynuacji wcześniejszych dokonań w podobnym stylu, jednak gdy podejdziemy do tych płyt z pewnym dystansem, możemy w pełni docenić cały kunszt ich wykonania. Bo piosenki na nich zawarte nie są zwykłymi wypełniaczami a bardzo ciekawymi utworami. Pisze to jako posiadacz całej dyskografii i absolutnie nie żałuję zakupu tych dwóch. Polecam i pozdrawiam!
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Piękna płyta, ale z niektórymi kawałkami do wyrzucenia
(2008-08-10)
Szczepan
Wolak
Więcej o recenzencie
Zacznę ode tego, że jestem fanem zespołu Metallica na dobre i na złe. Ta płyta zawiera bardzo dużo dobrych riffów, dobrych piosenek ale jest na niej też dużo nietrafionych pomysłów. Do słuchania nadają się piosenki 1,2,3,4,10,11,13. Za to piosenki 5,6,7,8,9,12 idą do kosza. Ze względu na zniesmaczenie niektórymi skomentuję tylko te dobre. Utwór rozpoczynający płytę, czyli "Fuel". Jest to najbardziej energetyczna piosenka, jaką kiedykolwiek zespół stworzył. Mocna piosenka, dobry tekst, można się spodziewać dobrego albumu. Piosenka druga, "Memory Remains", nie jest piosenką, która przypada do gustu metalom, ale osoby, które nie lubią gatunku uznają ją za najlepszą. Podoba mi się jej tekst. Na żywo brzmi po prostu rewelacyjnie. Piosenka nr 3, czyli "Devil's Dance" to zdecydowanie najmocniejsza piosenka na albumie, w sensie brzmienia gitarowego. Ogólnie dobra piosenka dla starych fanów, coś w stylu "The thing that should not be". "The Unforgiven II", piosenka lepsza od jej pierwszej części wydanej na "Black Album". Bardzo melodyjna, z dobrym tekstem i ciekawą perkusją. Na nowej płycie ("Death Magnetic") ma być trzecia część, mam nadzieję na średnią zwyżkową. W tym momencie dochodzimy do 4 piosenek których na tej płycie nie powinno być, a już anty-arcydziełem jest piosenka "Slither". Naprawdę nie polecam. Wracamy teraz do utworów dobrych. Piosenka numer 10 to ewidentnie nie metal, przypomina mi się tu trochę Offspring, nie wiem czemu. Tekst zwrotek jest mówiony, dość słaby, ale refren pozytywnie zaskoczył, także jeśli ktoś chce - to proszę bardzo. Ballada "Low man's lirycs" trochę nie na miejscu - nie można powiedzieć, że jest źle wykonana, ale jakby nie na tą płytę. Numer 12 "Attitude" nie jest zbyt ambitny, mnie nie przypadł do gustu, ale niektórym się podoba. Dochodzimy do ewidentnie najlepszej piosenki tej płyty czyli "Fixxxer". Mimo okropnego tytułu, piosenka zaskoczyła mnie niesamowicie. Wstęp niesamowicie nastrojowy: powoli wchodzący bas i perkusja do jęków gitary Kirka, naprawdę zdaje egzamin. Utwór jest też tekstowym arcydziełem, porównuje lalkę voodoo, w którą wbija się po kolei igły, do patologicznego ojca który zadaje kolejne uderzenia synowi. I teraz pytanie do zespołu: Czemu!? Czemu te cztery piosenki w środku!? Na nowej płycie ma być 8 utworów, czemu na tej nie mogło być 9!? Mimo wszystko nie mogę nie docenić tej płyty: ogólna ocena - 4.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Kilka utworów jest tu genialnych, lecz kilka fatalnych. Tak więc 4
(2008-07-12)
Wiktor
Kosmała
Więcej o recenzencie
"Load" i "ReLoad" zostały nagrane podczas jednej sesji. Mówi się też, że na "ReLoadzie" dano ekstremalne kompozycje, nad którymi trzeba było jeszcze trochę popracować! Jednak udało mi się wypatrzeć kilka bombowych kawałków. Otwierający płytę "Fuel" to najbardziej thrashowy utwór z całej płyty - i chyba najlepszy. Jego riffy wciągają słuchacza natychmiast, do tego dobra perkusja i ciekawy tekst. To wszystko spowodowało, że do filu "60 sekund" użyto właśnie "Fuela" jako soundtrack. Przyznam, że sam bardzo go lubię słuchać! Kolejny utwór mógłby również odnieść sukces "Fuela". Mógłby... "The memory remains" jest ciężki, naprawdę ciekawie zagrany i szybko wpadający w ucho. Gdyby nie guest apperance Marianne Faithful, utwór ten mógłby spokojnie znaleźć się na "Czarnym albumie"! Zamiast jakiejś zwrotki słyszymy tylko "rararara". A równocześnie ze skrzekiem słychać przepiękną gitarę... Ale ogólnie naprawdę dobrze. "Devil's Dance" nie jest jakimś epokowym osiągnięciem grupy, ale brzmi ciekawie i w dodatku Metallica gra go na prawie każdym koncercie. Więc i ten utwór ma jakieś dobre brzmienie. "The Unfogriven II" to ciekawie zaaranżowana druga część przeboju z "Czarnego albumu", do której dodano inny tekst i dużo ciężaru - świetna ciężka ballada, lubię ją. Całkiem niezły "Better than you" również nie zapowiada późniejszej klęski. A jednak - moja Metallica nagrała chałę! Bo jak inaczej tu opisać "Slither", w którym głos Hetfielda brzmi jakby wył u chirurga, a gitary brzmią jak w jakimś dennym zespole nu-metalowym?! Co to ma być?! "Carpe diem baby" brzmi tylko nieco lepiej. Gdyby nie to paskudne słodkawe "ajajajajajaj" w refrenie, mógłby wyjść z tego kawałek akceptowalny (czytaj: 2+). "Bad seed" jest naprawdę "bad" - totalna beznadzieja i szmira godna popu! Z tej atmosfery klęski wyciąga nas "Where the wild things are". Również nie jest to jakiś przebój, ale psychodeliczne wycieczki w stylu Alice In Chains dają się lubić. Dziesiąty "Prince Charming" ucieszy wszystkich fanów NWoBHM: taki szybki i gitarowy. Później dostajemy nietypową balladę. "Low man's lyric" brzmi ciekawie i lubię go nawet posłuchać, tyle że jest to ballada irlandzka. Nic do takowych nie mam, ale to nie brzmi w stylu thrashowej legendy lub "One"! "Attitude" to taki cięższy NWoBHM, jednak brzmi całkiem nieźle. Jednak ostatni trzynasty utwór naprawdę przyjemnie zaskakuje! "Fixxxer" - bo o nim mowa - wprowadza słuchacza cichą gitarą, do której dołącza bas, perkusja i elektryki. Mniam! Cenię takie muzyczne smaczki, ten utwór zasługuje na drugie miejsce na tym albumie, taka ciężka, psychodelizująca ballada à la Black Sabbath. Uwielbiam słuchać "Fixxxera", mam go nawet na swoim MP3, podobnie jak "Fuela" i utwory 2,3 i 4. Cóż mogę postawić za taki materiał? "ReLoad" udowodnił mi, że Metallica lubi czasem eksperymentować z muzyką. Kilka kompozycji jest tu naprawdę czadowych (1,2,4,13) lecz te 3 dopychacze (6,7,8)... Tak więc gdyby wyjąć te oraz trochę zmienić kilka utworów (np. usunąć Marianne Faithful z "The memory remains") i poprawić trochę resztę, to wyszłaby naprawdę płyta lepsza od "Loada". Można powiedzieć, że "Load" był w miarę zrównoważony , natomiast "ReLoad" był bardziej wybuchowy (utwory na 5,3 i 1). Nie rekomenduję szczególnie tej płyty, polecam ją tylko fanom zespołu. Mniej zagorzali niech posłuchają utworów 1,2,3,4,5,11 i 13 w Internecie. Tej płyty nie muszą mieć w swojej kolekcji . Ta płyta nijak ma się do pierwszych pięciu albumów...
(1 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Metallica na samym dnie!
(2008-05-22)
Robert
Dybowski
Więcej o recenzencie
"Reload" słuchałem na kasecie w 1997 roku, potem jak kolekcjonowałem płyty CD zwłaszcza Metallici i zakupiłem "Load", zastanawiałem się czy wydać 50 PLN na jej następcę i nie wydałem. "Load" jeszcze momentami mnie do siebie przekonywał, ponad połowa numerów zamieszczona na nim była naprawdę niezła, uważałem że Metallica zadziwi nas ponownie jakimś dobrym albumem, który nasycił by mój niedosyt po "Load" - takim średniaku. A tu dostałem do rąk płytę tak słabą, że musiałem sprawdzić czy pisze na niej Metallica a nie Metalika bo może jakaś słaba kapelina podszywa się pod legendę i tworzy swą chałturkę. Ale nie, to Metallica, ta sama kapela, która od 1991 r. elektryzuje mnie swoimi czadowymi dokonaniami. Na "Reload" nie podoba się w zasadzie prawie żaden kawałek przynajmniej w całości. To nie metal to muzyka rockowa a do tego jeszcze brzmiąca jak jakiś łomot, podczas gdy "Ride The Lightning" to rozkosz dla mych uszu to od "ReLoad" boli mnie głowa. Od otwierającego płytę "Fuel" do "Fixxxer" nie znajduję tu nic dla siebie. Na własną odpowiedzialność można to kupić, ale dla mnie pomiędzy "Load" a "S&M" nie ma nic godnego uwagi w dyskografii Metallici. Szkoda.
(1 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Świetna płyta!
(2006-10-17)
Marek
Grabowski
Więcej o recenzencie
Ta płyta to arcydzieło, Metallica pokazała znów, że umie grać wszystko, ta płyta nieco twardsza od "Load" i tak opiera się na słowach Larsa Ulricha "W produkcji Load iReLoad chodziło tylko o to, żeby nie zrobić drugiego Czarnego Albumu". Na płycie znajdują sie jednak dość twarde kawałki, takie jak "Devil's Dance", "The Memory Remains" i "Fuel". Płyta jednak nie jest komercyjna jak sądzą ludzie, Metallica nie grała pod publikę, bo wiedziała, że ludzie chcą trashu, ale zagrała dla siebie, to co lubiła. Polecam płytę, to genialna muzyka!
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Świetna muzyka
(2006-10-15)
Marek
Grabowski
Więcej o recenzencie
Cóż, Metallica znów pokazała klasę. Nagrała świetną płytę, utwory takie, jak: Carpe Diem Baby, Fixxxer, The Unforgiven II czy Devil's Dance mają świetny klimat, są heavy. Utwory mają świetny tekst i partie gitarowe. Niestety płyta spotkała sie z określeniem "komercyjna". To błąd, komercyjny to nastawiony na zysk, (nie rozumiem, czemu jeśli zespół nagra coś nowego, to musi być komercyjny) jeśli miałby być zysk, to nagraliby inaczej. Wiedzieli, że Load nie sprzedał się dobrze i nie podobał się ludziom. W takim razie powinni zagrać coś, co by im się spodobało... ale nie zrobili tego, ta płyta to kawał dobrej roboty. Ludzie mówili też, że Metallica powinna zmienić nazwę, z tym też się nie zgodzę, bo w nazwie nie ma nakazu grania trashu, wszystkie utowry metallicy miały w sobie metal.
Płytę polecę wszystkim nastawionym na muzykę, a nie na trash metal, jest genialna.
(2 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Przeczytaj wszystkie recenzje
(17)