To wywiad-rzeka, nietypowy portret najwybitniejszej polskiej reporterki i cenionej w świecie pisarki. Na książkę złożyły się cytaty z rozmów, wypowiedzi prasowych, dla TV, Radia, z czatów internetowych. Rozmówcami Hanny Krall są liczni znani dziennikarze. Wypowiedzi - powstałe na przestrzeni lat i w miarę powiększającego się dorobku literackiego - pokazują rozwój warsztatu pisarki, tworzenie bardzo własnego stylu, budowanie świata, który tylko w takiej formie mógł być zrekonstruowany. Wybór, precyzyjna kompozycja, wywiady uzupełniające relacje - są autorstwa Jacka Antczaka. To pasjonująca lektura dla czytelników książek Hanny Krall. Znajdą tu oni prapoczątki, komentarze i ciągi dalsze wielu historii.
Książka objęta patronatem Merlin.pl
Reporterka i Wielki Scenarzysta
(2007-03-29)
Andrzej
Górny
Więcej o recenzencie
Jacek Antczak wybrał, skomponował, uzupełnił i zdokumentował fragmenty przeprowadzonych przez kilkudziesięciu autorów rozmów z Hanną Krall. Powstała z tego "Reporterka". Reportaż jest stary jak mowa ludzka - rzecze Wańkowicz - Począł się już, kiedy pierwszy troglodyta przyniósł wiadomość o pasących się na łące ichtiozaurach. Tu mistrz (dla poprzednich pokoleń czytelniczych) nieco przekoloryzował, bo ichtiozaury (rybojaszczury podobne rekinom) nie pasały się na łąkach, a od troglodytów dzieliły je miliony lat. Ale co do zasady - zgoda.
Dalej w poczet reporterów p. Melchior zalicza Homera (typowy dla gatunku opis pojedynku Achillesa z Hektorem pod Troją), Galla Anonima, Długosza, Paska, Dickensa, Dafoe, Londona... zresztą jest ich legion. Mimo sławnych a nawet wiekopomnych nazwisk autorów, reportaż nie u wszystkich cieszył się szacunkiem.
Józef Czechowicz pisał w 1937 r.: - Reportaż jest to rodzaj literacki bardzo niskiego gatunku. Kto wie czy w ogóle jest to rodzaj literacki. Służy celom doraźnym, przeczy zasadzie fantazjotwórstwa. Uznany już reportażysta Egon Erwin Kisch w berlińskiej kawiarni nie śmiał się przysiąść do stolika literatów, gdzie traktowano go z pogardą. Mimo wszystko reporterzy robi swoje. Steinbeck: - Jestem niepoprwny podpatrywacz. Nie zdarzyło mi się minąć odsłoniętego okna bez zajrzenia do środka. Podsłuchuję rozmowy nie dla mnie przeznaczone. Kisch: - Najbardziej gwałtowna z moich cech to ciekawość. Przygodnie spotkanych ludzi zasypuję najbardziej osobistymi pytaniami. Żaden napis tak mnie nie przyciąga, jak ten, że wejście jest wzbronione. Kraszewski: - Rozmowa jest gimnastyką umysłu. Ludzie z którymi nie byłoby o czym mówić - są rzadcy. Poszukać, a od każdego czegoś się nauczysz. I, ponad sto lat po Kraszewskim, Hanna Krall: - Jak była młoda, szukałam bohaterów, dzięki którym mogłam napisać ciekawy reportaż. Ostatnio zauważyłam, że szukam bohaterów, dzięki którym mogę stać się nieco mądrzejsza. Koło zatoczone. Reporter to stwór ponadczasowy; w każdej epoce zawód ten przyciąga ludzi o podobnych temperamentach. Ale przecież nie identycznych. Lesław Bartelski: - Jest tyle gatunków reportażu, ilu reportażystów. Jak widzą Hannę Krall koledzy po fachu? Mariuszowi Szczygłowi udzieliła wielu rad, ale przytoczę tu jedną: - Reporter ma rozumieć. Nie usprawiedliwiać, nie bronić, nie oskarżać, nie osądzać - ale rozumieć. Kazimierz Dziewanowski: - Jeśli chcesz wiedzieć coś o Polsce; o Żydach w Polsce, o Polsce w Żydach, o Polakach, o tym jacy tu potrafią być ludzie, jak kradną, piją, donoszą, a także jacy bywają wzniośli, niepowtarzalni i święci - powinieneś przeczytać książkę napisaną przez największą czarownicę polskiego reportażu. Sama o sobie: Gdybym nie wierzyła w Wielkiego Scenarzystę przedtem, zanim zaczęłam pisać, to uwierzyłabym dzięki losom, które poznaję. Miewam uczucie, jakby kiedyś istniał pełny obraz, na którym było wszystko. Później się rozproszył. Od czasu do czasu znajduję cząsteczki, które do siebie pasują. "Reporterka" to wywiad - rzeka. Gdyby nie stosowne oznaczenia, nikt by nie podejrzewał, że łączące się w logiczny ciąg pytania i odpowiedzi są wyjęte z różnych tekstów coraz innych autorów. Jacek Antczak bardzo to zgrabnie dobrał i pozszywał, co wymagało wielkiej pracy. Trudno mu się dziwić, skoro swoją bohaterkę podziwia, a ponadto sam jest reporterem o znaczącym dorobku. Okładka i projekt graficzny książki to dzieło Magdaleny Wosik. Dla mnie rewelacja, zresztą czytelnicy osądzą sami. Bohaterce publikacji określenie "czarownica reportażu" chyba nie bardzo przypadło do gustu. Uważam jednak, że jest w sam raz, kojarzy się z temperamentem, energią, akcją - czy to nie są pożądane cechy reporterskiego powołania? Szkoda, że podobne czarownice to dziś białe kruki, żal, że wypierają je macherzy od kuglarskich sztuczek...
(2 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji