Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Riot!
Średnia ocena z 6 recenzji
(Dodaj własną)
- Wykonawca:
-
Paramore
- Firma fonograficzna:
-
Warner Music Poland
, 2007
- Nr katalogowy:
- 7567899805
- Sprawdź inne tytuły:
-
Paramore
Pop-punkowy kwartet z Tennessee proponuje na krążku materiał przesycony niepowtarzalnym stylem, którego rdzeniem jest ogłuszająca, lecz jednocześnie głęboko przemyślana ściana dźwięku o niezwykłej głębi Te piosenki to bogactwo wyrazu i emocji, a w dodatku niesamowity postęp muzyków od czasów zauważonego przez krytyków albumu All We Know Is Falling.
| Utwory: |
| 1. For A Pessimist, I'm Pretty Optimistic |
|
| 2. That's What You Get |
|
| 3. Hallelujah |
|
| 4. Misery Business |
|
| 5. When It Rains |
|
| 6. Let The Flames Begin |
|
| 7. Miracle |
|
| 8. crushcrushcrush |
|
| 9. We Are Broken |
|
| 10. Fences |
|
| 11. Born For This |
|
- Riot!
- Wykonawca:
-
Paramore
Nieprzeciętne
(2008-03-04)
Justyna
Fryczak
Więcej o recenzencie
Paramore: Riot!
Drugi studyjny album amerykańskiego zespołu z Tennessee. Tym razem podejście do muzyki jest odważniejsze, co odbija się na większym zróżnicowaniu poszczególnych piosenek. Niewątpliwymi hitami tego krążka są "Misery Business", o bardzo żywej melodii, która od razu wpada w ucho, a także "Fences" oraz "crushcrushcrush", przy których podświadomie zaczynamy wystukiwać nogą rytm. Oprócz szybkich utworów znajdziemy także piękną balladę "We Are Broken" - tytuł może się niektórym nie spodobać ale sama piosenka, jest jedną z najlepszych na całej płycie - pełna ciepła, optymizmu, ubrana w piękną fortepianową melodię. Na "Riot!" znajdziemy utwory pełne pozytywnej energii(tytuł pierwszej piosenki jest dość wymowny: "For A Pessimist I'm Pretty Optimistic"), z mocnym wokalem Halley, dobrze wkomponowanymi gitarami. Niewątpliwie młody zespół zaprezentował nam swój potencjał, a na zakończenie albumu twierdzą jeszcze, że "We Are Born for This" - owszem, temu zaprzeczyć nie można. Przeciętność im nie grozi.
(10 z 10 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Ciekawie
(2007-07-30)
Marta
Kąpielska
Więcej o recenzencie
Jest to już drugi album młodych Amerykanów. Myślę, że po udanym debiucie wiele fanów obawiało się, że Hayley i jej koledzy sobie trochę odpuszczą. Jednak na tej płycie słychać tę samą energię, co na poprzednim krążku, a ta jest jakby bardziej dopracowana. Wkładając płytę do odtwarzacza nie spodziewałam się żadnych rewelacji ze strony muzyków. Okładka powiedziała mi wszystko, co powinna. Pomyślałam, że będzie to płyta agresywna. Mieszanka lekkiego punka z popem. I tak się zaczyna. Piosenka "For a Pessimist, I'm Pretty Optimistic" jest absolutnie taka jaką zapowiedział ją tytuł. Kipi optymizmem i radością. Słucha się przyjemnie, ale to jeszcze nie to. Ja osobiście nie mogłam doczekać się jej końca. Następna piosenka nie różni się wiele od poprzedniej. Otwierana przez nawet ciekawy riff gitarowy robi się monotonna po chwili słuchania. Można przy tym potańczyć, owszem. Melodyjne to wszystko, miłe dla ucha. Kiedy nadchodzi kolejna piosenka zastanawiam się, czy zespół nie potrafi komponować nic innego oprócz prostych melodii opartych na tych samych schematach. Piosenka "Hallelujah" jest na pewno jedną z ciekawszych na płycie. Ciekawszych, a na pewno spokojniejszych. "Misery Business" to pierwszy singiel. Refrenowe "whoa!" dodaje piosence uroku i podrywa do śpiewania. Nareszcie zaskoczenie! "When It Rains" różni się od poprzednich kawałków. Można o niej powiedzieć spokojna balladka, ale nie jestem do końca pewna, czy to trafne określenie. Piosenka stała się jednym z moich faworytów do singla. Przy "Let the Flames Begin" nie zatrzymujemy się długo. Nie jest to piosenka, do której będziemy wracać aż nazbyt często. "Mircle" jest oparta na tych samych schematach. Wokal czysto popowy. Nie mówię, że to źle, ale mogło być lepiej. Zdecydowanie. Za jaki riff się nie chwycą, taki psują. "Crushcrushcrush"! Długo przeze mnie wyczekiwana ze względu na ciekawą nazwę. Piosenka okazała sie pomysłowa jak nazwa. Zdecydowany lider na krążku. Gdy kończy się ten kawałek przychodzi na myśl, co jeszcze zespół nam zaoferuje? Okazuje się, że jeszcze jednym asem w rękawie jest następna piosenka "We Are Broken". Mocny, przejmujący refren, z nieco słabszą zwrotką. I, o dziwo, pianino! Zainteresuje pewnie każdego słuchacza. "Fences" skojarzyło mi się z "Paralyzed" grupy The Used. Absolutnie to nie jest na minus. Tutaj zespół całkiem wyłamał się z przyzwyczajeń. Tylko czemu kazał męczyć się słuchaczowi aż tak długo? Ostatnia piosenka jest prawdziwą mieszanką wybuchowości, spontaniczności i prawdziwej młodzieńczej werwy. Podsumowując, patrząc na młody wiek Paramore można ich trochę usprawiedliwić, czego nie zrobię, ponieważ nie są już debiutantami. Płyta na pewno jest melodyjna, przyjemna i co najważniejsze łatwa w odbiorze, ale żadnych głębszych refleksji po przesłuchaniu, nic. Nie wiem czy warto kupować tę płytę dla kilku ciekawych perełek tutaj się znajdujących. Zdecydowaną zaletą Paramore są ich teksty. Opowiadają o wszystkim, o niczym, a najczęściej o miłości. Jest to płyta dobra, ale z pewnościa nie zasługuje na 5 bez wyrzutów sumienia.
(12 z 14 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji