Prawdziwa pasja
Michał
Baniowski
Nie będę owijał w bawełnę. Nie będę tracił czasu na zbędne wstępy i przedmowy. Ta płyta powala od pierwszych dźwięków. Od pierwszych sekund "Back In The Saddle" po ostatnie takty "Home Tonight".
Znakomite, ostre, cięte riffy, rewelacyjny wokal Stevena (ach ten piękny wrzask w "Back In The Saddle"), świetne, rockowe, mocne kompozycje. "Rocks" to zdecydowanie najlepszy album w bogatej dyskografii Aerosmith. Najbogatszy pod względem brzmieniowym i aranżacyjnym.
Poza tym, ta płyta to prawdziwa perełka w dziejach hard rocka.
Jeden z niewielu kamieni milowych tego gatunku. Mało kto mógł się z nimi równać wtedy, a co dopiero teraz.
Rok 1976 dla tego zespołu na pewno był okresem, jeżeli nie największego sukcesu komercyjnego, to na pewno artystycznego. Nigdy wcześniej ani później nie zdołali przeskoczyć poprzeczki zwanej "Rocks". To świadczy o niepowtarzalności i wielkim wymiarze artystycznym tego krążka.
Aerosmith zaprezentowało tu najwyższą formę i prawdziwy charakter. Słychać również, że członkowie zespołu nie stronili w tamtym czasie od różnego rodzaju używek. Ale jak mówi Muniek Staszczyk: "Trzeba trochę wypić, trochę się zeszmacić i wtedy powstaje dobra muza". Dziewięć znakomitych utworów z "Rocks" zdecydowanie potwierdza tę tezę.
W przypadku takich albumów nie można mówić o kompozycji najlepszej czy najgorszej. Nie da się wyróżnić jednej czy dwóch. Nie, po prostu nie. Takich płyt słucha się jako całości i właśnie jako całość robią piorunujące wrażenie. To jest w nich najlepsze i sprawia największą przyjemność.
Jednym ze słów, które ciśnie się na usta po przesłuchaniu tych kilkudziesięciu minut prawdziwej rockowej jazdy, jest PASJA. Jest ona obecna w każdym takcie i w każdej nucie, w każdym wyśpiewanym słowie i w każdej chwili ciszy. W tę płytę zostało włożone naprawdę dużo serca i emocji. Po raz kolejny przekonujemy się, że rock'n'roll to przede wszystkim silne emocje, które przedostają się do naszej duszy.
Można również mówić o niesamowitej szczerości i spontaniczności. Nie ma tu nic nienaturalnego, wyreżyserowanego i wyrachowanego. Ta muzyka najnormalniej w świecie płynęła prosto z rockowych serc członków zespołu.
Nawet po tylu latach od wydania słucha się tego znakomicie, bez poczucia, że mamy do czynienia z dziełem archaicznym.
Jestem przekonany, że bez "Kamieni" współczesna muzyka gitarowa byłaby zdecydowanie uboższa.
"Rocks" mogę polecić zdecydowanie każdemu wielbicielowi rocka. Tę płytę po prostu trzeba znać. Nieważne czy masz czterdzieści czy szesnaście lat. Bez ograniczeń wiekowych.
(5 z 5 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji