Poznajmy rodzinę Yamadów: Takashi (głowa rodziny; typowy przedstawiciel klasy średniej), Matsuko (zwariowana pani domu, która nie do końca radzi sobie z prowadzeniem tegoż domu), Shige (babcia o niewyparzonym języku), Noboru (syn, który chciałby, żeby jego rodzice byli bardziej "cool"), Nonoko (córka - mała dziewczynka o dużym głosie) oraz Pochi (dość kłopotliwy piesek). Yamadowie mieszkają w Tokio i starają się dzielnie stawiać czoła problemom życia codziennego w wielkim mieście. Ranga tych problemów jest zróżnicowana, a chwile komiczne przeplatają się z dramatycznymi. Zacięta walka o telewizyjnego pilota, pierwszy telefon od dziewczyny Noboru, konfrontacja taty z groźnym motocyklowym gangiem... Ta ciepła i pełna humoru opowieść sprawi, że Yamadowie zostaną Waszą ulubiona rodzinką.
Spowiedź Nonoko z szalonej rodziny
(2007-10-22)
MarS
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
Isao Takahata straszył anime "Grobowcem świetlików". Mroczną historią z czasów wojny, w zaskakującej szacie - bo animowanej. Dziełem, które opowiadało o dwójce dzieci, skrzywdzonych przed dorosłych, bawiących się śmiertelnymi zabawkami, prowadzącymi jakieś wojny. I tylko takich filmów się po artyście spodziewałem. Czyli - strasznie smutnych, poważnych, no wręcz depresyjnych... Gdy ten wieloletni kumpel Miyazakiego wziął na tapetę mangę gatunku yonkoma, zburzył wizerunek poruszającego nasze serca. Yonkoma to rysunkowa, pełna gagów komedia. Manga "Nono-chan" (główna bohaterka nazywa się Nonoko), autorstwa Hisaichi Ichii, wydawała się dla reżysera materiałem niewłaściwym. Może Takahata jednak nie taki straszny. Mówi się o nim, że każde dzieło robi z dużą dozą szczerości. A że tym razem zebrało mu się na serdeczny śmiech, tym bardziej chwała mu za to. "Rodzinka Yamadów" rozbawiła mnie inteligentnymi żartami, jakie powstały w oparciu o codzienne, a czasem bardzo niespotykane sytuacje. Aspekt komediowy wyróżnia ją od, tak poważnych zawyczaj, produkcji Studia Ghibli. W tym anime szeroka wyobraźnia znajduje swoje odbicie w wizualizacjach gier słownych, skojarzeń i żonglerki międzynarodowymi symbolami. Śledząc krótkie scenki z życia bardzo szalonej rodzinki, nie sposób ustrzec się od sympatii dla bohaterów oraz totalnego pochłonięcia przez opowieść. Sama forma wręcz zniewala. Choć to pierwsze anime Studia Ghibli zrobione w całości na komputerze, wygląda jak ręcznie malowana akwarela. Od strony wizualnej to prawdziwe mistrzostwo, które nie kłóci się z treścią. Pojedynek w walce o telewizor, życzenia dla nowej pary i wiele innych scen zapadają w pamięć - jako fascynujące obrazy, ale i ze względu na fabułę, wypełnioną soczystymi kąskami z życia 'normalnej' japońskiej rodziny. Daleko do tego pod tym względem nowym animacjom europejskim, tak często pięknym technicznie, lecz w głębi pustym (taka jest choćby "Kaena" czy "Renesans"). Jedyne, co w Yamadach niestrawne, to okropne cytaty z poezji japońskiej. Te krótkie sentencje były tak 'ambitne' i głębokie, że wręcz raniły nienawykłego dp takich eksperymentów przeciętnego miłośnika anime. Z tym drobnym zastrzeżeniem, szczerze ten film polecam. Prawdziwy horror-show!
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji