-barwna, zmysłowa i zaskakująca kronika dziejów pierwszych rodzin, walczących o przetrwanie w Palestynie na poczatku XX wieku
-historia rolniczej osady i jej założycieli opowiedziana przez Barucha, wnuka pioniera Mirkina, który przez całe dzieciństwo i młodość żył w cieniu swego wspaniałego dziadka
-pionierska osadę zaludnia wiele przedziwnych postaci ludzi i niezwykłe zwierzęta, przepłnia atmosfera magii i tajemnicy
Trzydziestoletni dzis Baruch jest zamożnym człowiekiem, wlaścicielem ziemi, na której znajduje się miejscowy cmentarz. To on relacjonuje czytelnikom dzieje swego dziadka, który wraz z dwoma przyjaciółmi przybył z Rosji do Palestyny, by budować nową socjalistyczną społeczność. Mirkin poślubił piękną i odważną pionierkę, Fejge Lewin, ale do końca życia prześladowało go jednak obsesyjne wspomnienie kobiety, którą kiedyś pozostawił w Rosji.
Polecam.
(2011-03-09)
Joanna
Gołaszewska
Więcej o recenzencie
Powieść-rzeka. Snuje się nieśpiesznie, autor po prostu opowiada dzieje jednej wsi. Jest to wieś nie byle jaka, bo założona przez pierwszych osadników w Izraelu. Ci ludzie początkowo mieszkali w namiotach, potem w barakach, na koniec mogli sobie pozwolić na wybudowanie domów. Musieli osuszyć bagno w dolinie, oswoić przyrodę i skłonić ją do współpracy.
Książka mnie urzekła, bo autor nie apoteozował swoich bohaterow - po prostu o nich opowiadał. Są to ludzie z róznymi zaletami i wadami. Każda postać jest niezwykła, ma jakieś cechy indywidualne, a jednoczesnie harmonijnie wtapia sie w grupę mieszkańców wioski.
Dość niezwykłe są różne zaburzenia mieszkańców wsi, ale "Normalność człowieka jest tylko zwykłą, demokratyczna decyzją, powziętą stosownie do liczby osób, które widzą w nim człowieka normalnego". Bo jak traktować mężczyznę, który przez całe zycie zbierał broń wszelkiego rodzaju, gromadził ją w specjalnie wykopanej lepiance, dziurze w ziemi, a potem sam przestał tę dziurę opuszczać? Normalne? A przecież żaden z sąsiadów już się temu nie dziwił - ot, wiadomo, ze ten człowiek mieszka w jamie. Albo obsesyjne sprzątanie sąsiadki. Dziwne? Pewnie dziwne. Ale to był jej sposób na życie, ona tego potrzebowała. Pewnie jak z każdą obsesją - gdzieś tam były tego przyczyny, dziś taką osobę, która zmywa asfalt na drodze, zaprowadzilibyśmy do psychiatry. A mieszkańcy tej wsi nie - wiedzieli, że trzeba odczekać, aż wyschnie (wstrzymywała ruch), a potem życie potoczy się swoim trybem. Co to komu szkodziło?
Ta książka to galeria niezwykłych postaci, zwykłych wydarzeń, to opis pracy, znoju, namiętności, radości i tragedii. To książka o życiu.
Jej niewątpliwą zaletą są trafne spostrzeżenia. Może i mało odkrywcze, ale przecież jakże wciąż aktualne - po prostu uniwersalne. Gdybym je przeczytała w innej powieści, może powiedziałabym - truizmy. Ale klimat utworu sprawił, że już nie są dla mnie truizmami. Np. "Historia nie jest tym, co się zdarzyło, a tym, co się odnotowało". Prawda znana. Ale tu zabrzmiała wyjątkowo smutno.
To jest jedna z tych książek, które odkłada się po przeczytaniu z westchnięciem i z ogromnym materiałem do przemyśleń.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji