Samo Voo Voo
nośnik: CD
1 szt.
Ocena klientów:
wszystkie recenzje (3)
2008 - Wydany po trzech latach kolejny regularny krążek kultowego zespołu. Nagrany w czteroosobowym składzie, bez gości. Tym razem bardziej proste, piosenkowe i spójne - rockandrollowe i rockowe. Płyta zawiera przede wszystkim wiele świetnych, zwartych, riffowych kompozycji, wykonanych z prawdziwą...
Pełny opis produktu...
Nie wybrałeś żadnego wariantu produktu!
Zrób to zmieniając przy towarze, który chcesz kupić liczbę sztuk z "0" np. na "1".

zamknij
-
-
-
Osiecka
- Katarzyna Nosowska
-
cena:
17,99
zł
-
-
-
Jo.& Co
- Anna Maria Jopek
-
cena:
37,49
zł
Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Samo Voo Voo
Średnia ocena z 3 recenzji
(Dodaj własną)
- Wykonawca:
-
Voo Voo
- Firma fonograficzna:
-
EMI Music Poland
, 2008
- Nr katalogowy:
- 2438922
- Sprawdź inne tytuły:
-
Voo Voo
Wydany po trzech latach kolejny regularny krążek kultowego zespołu. Nagrany w czteroosobowym składzie, bez gości. Tym razem bardziej proste, piosenkowe i spójne - rockandrollowe i rockowe. Płyta zawiera przede wszystkim wiele świetnych, zwartych, riffowych kompozycji, wykonanych z prawdziwą werwą.
Autorem wszystkich piosenek jest Wojciech Waglewski. Nad realizacją nagrań czuwał Piotr "Dziki" Chancewicz. Oprawą graficzną zajął się - po raz pierwszy dla Voo Voo - Macio Moretti. Album promuje singel "Leszek mi mówił". W zestawie znajdzie się jeszcze 12 innych utworów.
| Utwory: |
| 1. Dzisiaj jest ładna pogoda |
|
| 2. Nie fajnie |
|
| 3. Leszek mi mówił |
|
| 4. Barany |
|
| 5. Pan to wie |
|
| 6. Nie podoba się |
|
| 7. Puszcza |
|
| 8. Kowboj |
|
| 9. Ogień |
|
| 10. Łan Łerd Łan Drim |
|
| 11. Dziki |
|
| 12. To ładnie wychodzi |
|
| 13. Nie manipuluj |
|
- Samo Voo Voo
- Wykonawca:
-
Voo Voo
"ZgryVoosy"
(2008-10-13)
Carlos696
Więcej o recenzencie
Przychodzi paczka, w paczce płyta, płytę rozpakowuję w celu przyjrzenia się okładce. Stwierdzam lekko zdziwiony, że nie bardzo czemu jest się przeglądać. Cztery zdjęcia - świadomie źle skadrowane, spis utworów oraz napis "Samo Voo Voo", który spokojnie mógłby być wzięty za plamę barwną na głównym zdjęciu. Słowem - wyczuwam jakiś przekręt. Wydaje mi się, że ta okładka chce mi coś powiedzieć, jednak nie wiem jeszcze co, gdyż nie jestem w stanie nawet odnaleźć nazwisk muzyków. No nic - myślę sobie - posłuchajmy tego. Wyciągam krążek i wtedy dostrzegam nazwiska, podziękowania, itd., itp., czyli wszystko to, co powinna zawierać wkładka płyty rockowej, jednak zaczynam ponownie wyczuwać jakiś grubszy numer. Serio. Odpalam płytę, leci pierwszy kawałek, który absolutnie nie zapowiada tego, co się będzie dziać za chwilę. Przy trzeciej piosence "Leszek mi mówił" błyskotliwie dostrzegam, że słowo piosenka jest tutaj tak adekwatne jak chyba na żadnej innej płycie Voo Voo. Potem bluesowe "Barany", którą brzmią jakby Gary Moore zagrał gościnnie. Sprawdzam więc ponownie ascetyczną wkładkę. Nie. Żadnego Gary'ego Moore'a. Samo Voo Voo. Jednak prostota tych piosenek wydaje się wybitnie podejrzana. I w końcu docieram do "Nie podoba się", i już mi coś świta, jakieś adekwatne słowo ciśnie mi się na usta. Ponownie zaglądam do wkładki, słuchając jednocześnie piosenki. Wkładka. Piosenka. Piosenka. Wkładka. Wkładka. Pastisz. Tak! Wszelkie informacje zawarte we wkładce są niczym innym jak zawoalowaną parodią wkładki płyty rockowej. Ascetyzm zdjęć podkreśla, że tutaj faktycznie występuje samo Voo Voo. Samo Voo Voo, które zapragnęło zagrać pierwotnego rock and rolla, w podstawowym składzie: gitara, wokal, bas, perkusja. Jedynym instrumentem jednoznacznie wskazującym, że samo Voo Voo to jednak Voo Voo jest niezawodny i jak zawsze bezczelnie charakterystyczny saksofon Mateusza Pospieszalskiego. No dobrze, Voo Voo pastiszuje rockandrollowe granie. Ale robi to tak, jak tylko Voo Voo jest w stanie. Nadal są oryginalni, niebanalni (nawet w banalnych piosenkach). Nadal z uroczymi tekstami i równie uroczym głosem "frontmana" tego pastiszowego projektu. Kiedyś Waglewski prządł sno-powiązałki, później grał-żonie, a teraz się z-grywa. Co prawda, bardziej to łagodny pastisz niźli jawna parodia, ale i tak inteligentny słuchacz (a tylko tacy lubią Voo Voo) łatwo go wyczuje. Czyli jednak z-grywa, którą Voo Voo wy-grywa. Dobra płyta. I starczy.
(17 z 22 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji