Koszyk pusty
Ci, którzy kupili ten towar, kupili też...
-
- ID [Digipack]
- Anna Maria Jopek
- cena: 41,49 zł
-
- Osiecka
- Katarzyna Nosowska
- cena: 17,99 zł
Nasza cena: 36,49 zł
Cena rynkowa: 39,49 zł
Oszczędzasz: 3 zł
Co to jest cena rynkowa?
Oferujemy ceny niższe od średnich rynkowych. Na naszych stronach, obok ceny, po której towar można w Merlinie kupić, informujemy także o tzw. cenie rynkowej. Cena rynkowa jest obliczana na podstawie znajomości średnich marż hurtowych i detalicznych obowiązujących w Polsce dla danej grupy towarów, w normalnym obrocie, czyli gdy towar nie jest objęty specjalną promocją producenta lub dystrybutora. W przypadku książek często jest to cena drukowana na okładce przez wydawcę. Znając jednak realia rynku zastrzegamy, że możesz spotkać daną książkę, płytę czy inny towar zarówno taniej, jak i znacznie drożej. Mamy jednak nadzieję, że informacja o tym, ile mniej więcej kosztuje towar w innych sklepach, będzie dla Ciebie ważną wskazówką przy decyzji o zakupie, np. przy obliczeniach, od jakiej wartości zamówienia nasze upusty równoważą koszt przesyłki.
Towar w magazynie, powinniśmy wysłać go w ciągu 24 godzin (1 dzień roboczy).
wysyłamy w ciągu 3-5 dni roboczychTowaru nie mamy w magazynie, sprowadzamy go w ciągu max 5 dni roboczych.
wysyłamy w ciągu 7 lub 14 dni roboczychTowaru nie mamy w magazynie, sprowadzamy go w ciągu max 14 dni roboczych.
towar trudno dostępny, do 21 dniTowar sprowadzany zza granicy lub produkowany pod zamówienie.
w sprzedaży od ...To zapowiedź, którą możesz już zamówić. W podanym terminie pojawi się
w sprzedaży.
Towar chwilowo wyczerpany u dostawców, ale możesz go zamówić.
W podanym terminie pojawi się ponownie w sprzedaży.
Towar wyczerpany, nie można go obecnie zamówić.
7 dni roboczych

Koszyk pusty
Chcę otrzymywać korespondencję o pozycjach tego autora.
2004 - Od zawsze wiedziałam, że chcę zajmować się muzyką. Autorska płyta to było coś, o czym zawsze marzyłam" - mówi Ania, która sama komponuje i pisze teksty. Oprócz swoich piosenek na płytę wybrała też dwa niezwykłe covery: Charlie Charlie A Camp i Souvenir -OMD, nagrany wspólnie z...
Nie wybrałeś żadnego wariantu produktu!
Zrób to zmieniając przy towarze, który chcesz kupić liczbę sztuk z "0" np. na "1".
Średnia ocena z 36 recenzji (Dodaj własną)
Krzysztof Deoniziak Więcej o recenzencie
Jedyny utwór, który nie pasuje do całości to "Charlie Charlie", który po niecałej minucie po prostu irytuje, i nawet ciężko powiedzieć czym. Niestety każda kolejna płyta przynosi tylko ciekawe single, natomiast całościowo te płyty są zbyt pokombinowane, zbyt akustyczne, za mało mieszania w studiu. Jak tylko pojawiają się jakieś plamy elektroniki jest o 100% ciekawiej, ale Ania nie wiadomo czemu skąpi tego. Aniu, jeżeli to czytasz, więcej jazzu i elektroniki, mniej akustycznego grania.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Maciek L Więcej o recenzencie
Myślałem, że kupuję płytę z ambitnym popem. A tu słyszę - pierwszy utwór to przecież acid jazz w najlepszym wydaniu. Ludzie to nie pop. Większość piosenek jest acid-jazzowych i nu-jazzowych; z domieszką soulu; soulowe piosenki to "nie mogę cię zapomnieć" i "gansta". Pop a właściwie jego elementy znajdziemy w "Glory" i "Tego Chciałam". No i jeszcze utwór "Inna" - bardzo ciekawie połączenie jazzu i muzyki dance-pop. Ogólnie świetna płyta. Oryginalna, świeża, wciągająca. Świetne kompozycje, świetne teksty, to takie muzycznie "niepolskie" w pozytywnym znaczeniu oczywiście. Polecam!!!
(1 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
andrzej kloc Więcej o recenzencie
Chór zachwytu nad tą płytą jest wyjątkowo liczny i jednoznaczny, chociaż niektórzy siląc się na oryginalność, radzą Ani popracować nad swoim wokalem(!). No cóż, jeszcze się taka nie urodziła, co by wszystkim dogodziła. Akurat wokal Ani jest tak wspaniale czysty, a zarazem oryginalnie przydymiony, nie mówiąc już o przyprawiającej o dreszcze, pojawiającej się gdzieniegdzie, perfekcyjnie subtelnej wibracji - może naprawdę na lekcje śpiewu niech chodzi ktoś inny! Mogę tylko się martwić, czekając na jej kolejny album, że piekielnie trudno bedzie nie spaść, tak wysoko ustawiwszy poprzeczke. Aniu, trzymam kciuki!
(1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Hikaru Ming
Album bardzo elegancki, przyzwoity - produkcja i wokale Ani bez zarzutu, słowa piosenek (co rzadko się zdarza w polskich realiach) w miarę sensowne. Powiem tak: nie ma się do czego przyczepić, lecz nie ma też czym się zachwycać. Wszystkie nagrody (złote płyty, tegoroczne Fryderyki dla Ani itd.itp.) oraz "och-achy" słuchaczy, świadczą tylko o tym, jak bardzo polscy odbiorcy są zmęczeni zalewem trendziarskiej tandety; jak bardzo pragną oni czegoś stylowego, eleganckiego. Tajemnica sukcesu Ani tkwi w tym, że odpowiedziała na te tęsknoty. Zauważmy, iż artystka nie ma wyrazistego image, przypomina raczej szarą myszkę; jest za to bezpretensjonalna i naturalna - radzi sobie bez żadnych upiększeń stylistyczno-wizualnych. Mocna strona Ani to dobre piosenkopisarstwo, jednak "Samotność po zmierzchu" do dopiero przedsmak tego, co artystka powinna nam pokazać w przyszłości - przypomina to raczej rozgrzewkę przed prawdziwym maratonem. Czasem mam wrażenie, że Ania powinna pobierać lekcje śpiewu, gdyż momentami nie potrafi kontrolować wokalu, tudzież śpiewa zbyt nosowo, a na pewno nie wykorzystuje w pełni swoich możliwości. Jeśli chodzi teksty piosenek, są one ładne, przemyślane, lecz dotyczą jedynie....a jakże by inaczej (!) - miłości i samotności. No tak, Ania też. Chyba na próżno czekam aż ktoś się wyłamie, trudno. Jak powiedziałam - wszystko przed Anią. Dobry, obiecujący, zdecydowanie godny uwagi debiut; perła na polskim rynku muzycznym (swoją drogą mającym bardzo niewiele do zaoferowania), która za granicą okazałaby się jednak ładnym, aczkolwiek pospolitym kamykiem, podobnie zresztą jak osławione "Sistarsy". "Samotność..." polecam, jednak z umiarkowanym entuzjazmem.
(2 z 4 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
FlEuR
Ania ma tak balsamiczny glos, że przy płycie można usnąć. Mieszanka popu i muzyki klubowej dała niesamowity efekt! "Samotność po zmierzchu" to przepiękna płyta. Ania, chociaż nie ma zbyt dużego doświadczenia w przemyśle muzycznym, wydała świetną, debiutancką płytę. Warto posłuchać, nie ma co!
(2 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Dede Wysocki Więcej o recenzencie
Ania Dąbrowska jest "INNA". Pierwsza płyta i pierwszy wspaniały sukces ! Większość naszych, polskich wokalistek chciałaby mieć takie zyski i popularność jak świeża Ania. Świeża jak bułeczka wyjęta z piekarnika i którą się chcę od razu schrupać i nie zapomnieć dobrego smaku. Płyta zapewne nie byłaby taka dobra, gdy nie pomogli utalentowani muzycy, jak np.: Andrzej Smolik. Ania i muzyka Smolika tworzą wspaniałą aranżację, której słucha się dobrze w każdym miejscu - w parku, w samochodzie i na odwyku. Więc po przesłuchaniu płyty też staniecie się inni. Ja jestem tego przykładem.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Dariusz Grabowski
„Samotność po zmierzchu” to debiut płytowy Ani Dąbrowskiej, nieco zapomnianej finalistki pierwszej edycji „Idola”. Zaraz po zakończeniu programu Ania udzielała się na płytach Krzysztofa Krawczyka czy też Andrzeja Smolika. W końcu przyszedł czas, żeby pokazać samą siebie. Prawdopodobnie „Samotność po zmierzchu” to jeden z najciekawszych, jeśli nie najciekawszy debiut 2004 roku, a na pewno najlepszy spośród wszystkich, które nagrały „gwiazdy” Idola. Debiut Ani to przede wszystkim ciepło, spokój i szczerość. Teksty są bardzo osobiste, ale rozumiane przez większość słuchaczy. Jak sama wokalistka mówi, teksty wcale nie dotyczą jej samej, ale są zbiorem sytuacji, które spotkały jej przyjaciół. Autorką muzyki jest w całości Ania, która stworzyła „Samotnośc...” praktycznie w całości na komputerze, dogrywając jedynie „żywy” bas. Dlatego płyta brzmi bardzo kobieco i pasuje do młodej finalistki Idola. Słuchając krążka natrafiamy na utwory w różnym stylu, znalazło się miejsce na odrobinę soulu, nieco jazzu, a nawet muzykę taneczną. Wokalistka zdecydowała się również przerobić dwa utwory - pierwszy z nich to „Charlie, Charlie” zespołu A Camp, a drugi to „Souvenir”, nagrany wspólnie z Kubą Wandachowiczem, którego autorem jest grupa OMD. Pierwszym singlem został wybrany kawałek „Tego chciałam”, który z pewnością najbardziej zostaje w uszach po pierwszych przesłuchaniu płyty. Wybór utworów na następne single nie będzie łatwy, ponieważ jest tu sporo „dobrych” numerów. Uważam, że właśnie zamykający płytę „Souvenir” byłby idealnym jako kolejna piosenka, promująca płytę. Świetnym posunięciem było nagranie całkowicie instrumentalnego kawałka „Zima 81’” , który nie wiem dlaczego, kojarzy mi się ze starymi polskimi serialami, ale tymi dobrymi. Natomiast zupełnie nie pasuje mi „ Nie mogę Cię zapomnieć”. Utwór inny od reszty, ale w tym negatywnym sensie. Sam tytuł kojarzyć się może z kolejną piosenką o niespełnionej miłości opisanej w banalny sposób, dlatego zupełnie nie pasuje do reszty kompozycji. Podsumowując, mogę z całą pewnością stwierdzić, że debiut Ani jest na pewno czymś nowym na naszej scenie muzycznej, gdyż jest to na pewno płyta popowa, ale dobra, nawet bardzo dobra. Niewątpliwie Ania jest jedyną uczestniczką Idola, która nagrała po prostu płytę. Dzięki nieodłącznej temu albumowi szczerości wydaje mi się, że może on odnieść sukces i to wcale nie mały.
(1 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Magda Słaby Więcej o recenzencie
Ania to wyjątkowe zjawisko na polskim rynku muzycznym. Niesamowita muzykalność u tak młodej wokalistki zadziwia, zdumiewa, zatrzymuje w półkroku... Jej głos jest jak ciepły, letni deszcz. Ania jest przede wszystkim prawdziwa, w każdym calu! Ta dziewczyna nie będzie gwiazdką, która zabłyśnie przez jeden sezon, nie ma obaw. Ona po prostu jest muzyką! Za wielki talent, jakiego nie było w naszej polskiej okolicy od dawna, wielkie oklaski!
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Maciej Wysocki Więcej o recenzencie
Ania jest kochanym outsiderem. Płyta jest mi bliska. piękna, spokojna, melancholijna, eteryczna, wyjątkowa... jak można opisać piękno? Brak słów.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
karokir
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
Ania urzeka całą sobą: pięknym głosem, dojrzałą muzyką, oryginalnym wykonaniem i różnorodnością. Naprawdę piękna płyta, tym piękniejsza, że to debiut nieznanej dziewczyny. Pierwszy singiel z tej płyty "Tego chciałam" wydał mi się ciekawy i oryginalny, jednak stacje radiowe i telewizyjne skutecznie mnie do niego zniechęciły, nadając go non stop, więc wstrzymałam się z kupnem płyty aż do teraz - niepotrzebnie. Już pierwszy utwór "Pamiętać chcę" sprawił, że prawie przykleiłam się do kolumny. Kolejne to same perełki, ale najpiękniejszy jest chyba "Charlie, Charlie" - ciepły, miękki, aksamitny, po prostu cudowny jak i głos wokalistki. A na koniec same ciekawostki: "Inna", która zaskakuje zmianą tempa oraz "Souvenir", czyli interesujący angielski akcent. Teksty jednocześnie współczesne i mające urok starych piosenek, podobnie muzyka. A więc dodaj do ulubionych!
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji



























