Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Samsara. Na drogach, których nie ma
Średnia ocena z 16 recenzji
(Dodaj własną)
- Autor:
-
Tomek Michniewicz
- Wydawnictwo:
-
Otwarte
, Maj 2010
- ISBN:
- 978-83-7515-065-0
- Liczba stron:
- 360
- Wymiary:
- 155 x 215 mm
- Sprawdź inne tytuły:
-
Tomek Michniewicz
Drogi, których nie ma, prowadzą do miejsc, o jakich nie śniłeś.
Świat można oglądać przez przyciemnione szyby limuzyny albo z dachu rozklekotanego autobusu. Tomek Michniewicz woli to drugie - pakuje plecak, kupuje bilet i rusza w nieznane, by przeżyć niesamowitą przygodę!
Samsara. Na drogach, których nie ma to fascynująca opowieść Tomka o jego podróży po Azji - pełnej niebezpieczeństw, zaskakujących zdarzeń i ciekawych ludzi. Opowieść napisana ze swadą, rozbrajającym humorem, ale i dystansem do siebie. A także poradnik, jak w taką wyprawę wyruszyć samemu.
- Samsara. Na drogach, których nie ma
- Autor:
-
Tomek Michniewicz
Dosyć kiepsko
(2011-03-27)
DD
ggg
Więcej o recenzencie
Samsara - Na drogach których nie ma - Tomek Michniewicz
Do przeczytania Samsary zmuszałem się 4 razy. Za każdym razem robiła się tak nudna, że z trudem mogłem przeboleć kolejnych kilkadziesiąt stron. Do tego, proszę wybaczyć, opisywane są w niej okropne bzdury, a przeciętny, niczego nie spodziewający się czytelnik jest zmuszony do uwierzenia. Do tego nasz "Autor" pisze w taki manierystyczny sposób, że ma się ochotę zacisnąć pętlę na własnej szyi.
Nie oznacza to oczywiście, że książka nie jest warta przeczytania. Jest. Jednak, jest to książka dla osób, którym łatwo można mydlić oczy, którzy boją się wyruszyć do Azji i zobaczyć jak to wszystko wygląda w rzeczywistości, a przede wszystkim ludzi, którzy lubią czytać bajki i są podatni na słowo pisane. Niestety nasz kraj słynie z braku samodzielnego myślenia i bezkrytycznego podejścia do papieru i słowa.
Nie jest to książka podróżnicza, autor nie zrobił niczego co mogłoby choć zasługiwać na miano podróży podczas wszystkich swoich "przygód". To były po prostu przejazdy, z typu tych - "zróbmy coś, ale dokładnie nie wiem co - jesteśmy już w Indochinach - może wystarczy?". Żadnych miejsc poza tymi opisywanymi we wszystkich przewodnikach, żadnych gór, niebezpiecznych włóczęg i sytuacji - te, które mogłyby się takowymi wydawać - są jedynie zgrabnie ubarwione już po powrocie do kraju. Jeśli miałbym gdzieś zaszeregować ową książkę (dumnie nazywaną - podróżniczą) umieściłbym ją pomiędzy książkami Kingi Choszcz a książkami Wojtka Cejrowskiego. Tak - nawet niebywale ograniczony i prymitywny Wojtek Cejrowski potrafi pisać ciekawiej i z większym polotem niż autor "Samsary".
Postaram się wytknąć kilka błędów i największych przewinień pana Michniewicza dumnie nazywającego się "dziennikarzem".
Otóż bycie "dziennikarzem" w dzisiejszych czasach to jedynie pejoratywny wydźwięk dawnego dziennikarstwa. Dziennikarze są jedynie dziennikarzami z nazwy. Na papierze. Bycie dziennikarzem oznacza orientowanie się w każdej dziedzinie - oczytanie, wiedzę. Tutaj pan Michniewicz znów udowadnia, że idealnie wpisuje się w definicję dzisiejszego dziennikarstwa. Stosowanie "anglicyzmów" lub "germanizmów" nie dość że brzmi żenująco (szwarccharakter) to udowadnia nam, że wiedza językowa współczesnych piszących jest na zatrważająco niskim poziomie. W wielu miejscach w książce widać, że brakowało słownictwa - zatem pan "autor dziennikarz" sięgał z pewnością po słownik wyrazów obcych i starał się uzupełnić braki słowami, których znaczenia do dziś pewnie nie zna.
(2 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Poczuj to sam(a)...
(2010-08-27)
rt
Więcej o recenzencie
Po książkach Wojtka Cejrowskiego, Jarka Kreta czy Marzeny Filipczak, Tomek Michniewicz jest dla mnie kolejnym przedstawicielem gatunku prozy podróżniczej pisanej przez Polaków w ostatnich latach. Co mi się spodobało w tej książce? Piękne zdjęcia z bliska, krótkie opisy zwyczajów, długie opisy przygód, napotkani ludzie, odwiedzone miejsca...
Sam lubię podróżować i w niektórych opisanych przez Tomka krajach sam byłem. Chociaż preferuję bardziej "znośne" warunki to doceniam wysiłek ludzi, którzy potrafią i chcą zapuszczać się w "dzikie" klimaty. Książa ma też walory edukacyjne, kiedy człowiek zdaje sobie sprawę co tak naprawdę kryje się za atrakcją turystyczną albo pamiątką, którą wywozimy z danego kraju.
Książkę polecam. I tym, którzy sami podróżują. I tym którzy wolą spędzać czas w domu lub na działce (z braku odwagi, pieniędzy, obowiązków rodzinnych itp. itd.).
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Po lekturze "Samsary" czuję się podobnie, jak wypowiadający się w filmie promocyjnym Tomek Sobczak - myślę o podróży z plecakiem, podczas której wszystko jest nieznanym i liczy się tylko wędrówka.
(2010-07-29)
prowincjonalna
nauczycielka
Więcej o recenzencie
"Samsara" kusiła filmem - zapowiedzią. Ów film obiecywał doskonała przygodę, portret Azji dotychczas nieznanej... A co znajdziemy w książce?
W opowieść Tomka Michniewicza wpada się po same uszy. Już zdanie ze wstępu - "Po to się wyjeżdża, żeby nie wiedzieć, co czeka za zakrętem" - pozwala nam zrozumieć, że nie będzie to wędrówka zaplanowana, że jej główną siłą napędową będzie przekonanie, że pewne rzeczy warto zobaczyć, innym można poświęcić nieco mniej uwagi.
Tym, czego szuka wędrujący autor, jest - oprócz smaku samego podróżowania - możliwość zobaczenia magów. Oczarowanie niezwykłymi umiejętnościami (i nie wnikajmy teraz, czy są to umiejętności hipnozy), czymś co według umysłów ludzi Zachodu nie istnieje skierowała autora i jego współtowarzyszy do wielu miejsc, które nie leżą na standardowym szlaku wędrujących przez Azję.
Mimo, iż nie dzielę z autorem fascynacji Wietnamem, Laosem, czy Malezją, doceniam świat jaki wyłania się w "Samsary" i zazdroszczę Tomkowi Michniewiczowi tego, że miał szansę odwiedzić miejsca, które wkrótce przestaną istnieć - zadeptane przez turystów, zdławione przez komercję, splamione krwią zwierząt.
Przemówiły do mnie refleksje autora (podobne znalazłam w "Najgorszej w szkole jogi") na temat różnic kulturowych i mentalnych między ludźmi Wschodu i Zachodu. Uderzyło mnie to w jak wiele spraw wciąż nie możemy uwierzyć, nie możemy zrozumieć, bo ogranicza nas przekonanie o wyższości racjonalnego myślenia, naszego europejskiego myślenia.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Przeczytaj wszystkie recenzje
(16)