Saturdays = Youth
nośnik: CD
1 szt.
Ocena klientów:
wszystkie recenzje (3)
2008 - Piątku krążek w dyskografii M83, nagrany przy pomocy Kena Thomasa (Sigur Ros, Suede, Cocteau Twins, Sugarcubes) i Ewana Pearson (Tracey Thorn, The Rapture, Ladytron) album pokazuje piękne przesunięcie środka ciężkości stylistyki proponowanej przez stojącego za szyldem projektu Anthony′ego...
Pełny opis produktu...
Posłuchaj
Nie wybrałeś żadnego wariantu produktu!
Zrób to zmieniając przy towarze, który chcesz kupić liczbę sztuk z "0" np. na "1".

zamknij
Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Saturdays = Youth
Średnia ocena z 3 recenzji
(Dodaj własną)
- Wykonawca:
-
M83
- Firma fonograficzna:
-
EMI Music Poland
, 2008
- Nr katalogowy:
- 5205842
- Sprawdź inne tytuły:
-
M83
Piątku krążek w dyskografii M83, nagrany przy pomocy Kena Thomasa (Sigur Ros, Suede, Cocteau Twins, Sugarcubes) i Ewana Pearson (Tracey Thorn, The Rapture, Ladytron) album pokazuje piękne przesunięcie środka ciężkości stylistyki proponowanej przez stojącego za szyldem projektu Anthony'ego Gonzaleza z shoegaze w atmosferyczny dreampop spod znaku Cocteau Twins. Francuz odważnie spogląda w swoją młodość i widzi ją w barwach lat 80., które przywołuje w 11 świetnie skonstruowanych, bardzo przyjaznych słuchaczowi utworach mocno romansujących z ambitnym avant-popem, ciążących w stronę przyjemnych, piosenkowych form.
| Posłuchaj utworów: |
| 1. You, Appearing |
|
| 2. Kim & Jessie |
|
| 3. Skin Of The Night |
|
| 4. Graveyard Girl |
|
| 5. Couleurs |
|
| 6. Up! |
|
| 7. We Own The Sky |
|
| 8. Highway Of Endless Dreams |
|
| 9. Too Late |
|
| 10. Dark Moves Of Love |
|
| 11. Midnight Souls Still Remain |
|
- Saturdays = Youth
- Wykonawca:
-
M83
Jedna perełka i dużo przyzwoitości
(2011-07-11)
Krzysztof
Bebek
Więcej o recenzencie
Dla mnie ten album to idealny przykład wydawnictwa z jednym doskonałym utworem, oraz mniej lub bardziej przyzwoitą resztą. Tym doskonałym utworem na pewno jest „We Own The Sky”, który promował swoją drogą kultowy w świecie snowboarderów film „That’s It, That’s All”. A może należałoby powiedzieć, że to film wypromował ten album. Z pewnością zarówno M83 jak i twórcy filmu zawdzięczają sobie bardzo wiele, czego dowodem jest współpraca przy „The Art Of Flight”, kontynuacji „That’s It, That’s All”. A co z resztą? Bardzo elektroniczną resztą, gdzie żywe instrumenty są tylko dodatkiem. Zależy od indywidualnych preferencji. Zależy chyba nawet od nastroju w danej chwili. Bo reszta czasem może się bardzo podobać, czasem może nużyć a wręcz denerwować. I za każdym razem te skrajnie różne emocje wywołują te same utwory, dość rozbudowane, miejscami chcące sprawiać monumentalnych, czasem chcące wpisać się w nurt ambitnego, nowoczesnego pop-disco. Powiedziałbym, że album ma dość chimeryczną naturę. Ale ja ją kupuję. Chociażby tylko dla „We Own The Sky”.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Im więcej tym mniej
(2009-07-16)
egzy
Więcej o recenzencie
Przesłuchując tę płytę mam bardzo mieszane uczucia. Płyta z pewnością zaczyna się ciekawie, ale płynąc dalej, słuchając czwartej, piątej, szóstej piosenki mam wrażenie, że ciągle słucham tego samego. Każdy utwór posiada swój czar, urok, rytm. Jednak powtarzające się sentencje i linie w utworach nie działają na korzyść albumu. Jest on niezwykle spójny i przemyślany, ale brakuje mu zdecydowanie świeżości i siły przebicia. Stylistycznie pobrzmiewa Air, The Knife czy Goldfrapp - czołówka europejskiej elektroniki. M83 zasięgnął więc po sprawdzone metody tworzenia utworów z gatunku ambient, electronic, electropop. Metoda sprawdzona, ale czy efekt pożądany? Nie, czegoś brakuje. Mimo wszystko na płycie możemy znaleźć "rodzynki" wśród całej reszty. Ośmiominutowy Coleurs - bardzo złożony, szybki, dynamiczny i efektowny utwór to jeden z najciekawszych momentów płyty - podobnie jak. "Dark Moves of Love". Wokal z "Up!" określić można jako niezwykły, bajeczny. Idealnie komponujący się z podkładem. Głębokie beaty, podparte subtelnym i delikatnym głosem w połączeniu dają mieszankę wybuchową, a raczej niezwykle emocjonalną - niestety nie w przypadku M83. Kończąc "Saturdays = Youth" dochodzę do wniosku, że za dużo tutaj "Talkie Walkie" czy "Pocket Symphony" Air. Po przesłuchaniu piątego krążka M83 czuję się zmęczony i mam wrażenie, że już gdzieś to kiedyś słyszałem. Natłok dźwięków na płycie przyprawia o ból głowy. Sprawdza się zasada - mniej znaczy więcej.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji