Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Sceny z życia pozamałżeńskiego
Średnia ocena z 8 recenzji
(Dodaj własną)
- Autor:
-
Manuela Gretkowska ,
Piotr Pietucha
- Wydawnictwo:
-
WAB
, Marzec 2003
- ISBN:
- 83-89291-21-5
- Liczba stron:
- 398
- Wymiary:
- 125 x 195 mm
- Sprawdź inne tytuły:
-
Manuela Gretkowska ,
Piotr Pietucha
Sceny z życia pozamałżeńskiego to dwie minipowieści, historie miłości, namiętności i obsesji. W pierwszej światowej sławy malarz, który w chwili kryzysu chroni się do klasztoru buddyjskiego na południu Francji, nawiązuje znajomość z młodą mniszką, a flirt szybko zamienia się we wzajemną perwersyjną namiętność. Akcja drugiej toczy się w Warszawie: czterdziestoparoletni humanista, poczciwy ojciec rodziny, zakochuje się w zakręconej studentce. Ich romans to rodzaj obsesyjnej gry, w której liczy się tylko "tu i teraz". Romantyczna próba ucieczki od codzienności staje się dla bohaterów Scen z życia pozamałżeńskiego zaskakującą podróżą w głąb siebie. Ich miłość okazuje się testem objawiającym gorzką prawdę: to, kogo i jak kochamy, pokazuje, kim jesteśmy.
Manuela Gretkowska - ukończyła filozofię na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie oraz antropologię w Paryżu. Debiutowała powieścią My zdies' emigranty (1991). Następnie wydała powieści Tarot paryski (1993), Kabaret metafizyczny (1994) i Podręcznik do ludzi (1996) oraz zbiór opowiadań Namiętnik (1998). Jest również autorką scenariusza do filmu Andrzeja Żuławskiego Szamanka oraz współscenarzystką telewizyjnego serialu Miasteczko. W 1998 opublikowała tomik wrażeń z podróży po świecie Światowidz, w roku 2000 - zbiór felietonów i wywiadów Silikon, a w 2001 - osobisty dziennik zatytułowany Polka.
Książka objęta patronatem Merlin.pl
- Sceny z życia pozamałżeńskiego
- Autor:
-
Manuela Gretkowska ,
Piotr Pietucha
Podobno od dna można się już tylko odbić
(2003-10-03)
karolina
rodzaj
Więcej o recenzencie
Grand prix, nagrodę publiczności, nagrodę fotoreporterów, tytuł miss bezguścia na festiwalu tandety w sekcji literatury jednomyślnie przyznany zostanie Manueli Gretkowskiej za jej powieść „Sceny z życia pozamałżeńskiego”. W nagrodę zabrania się jej sięgania po pióro, długopis lub klawiaturę. Sankcje w stosunku do jej życiowego partnera zostaną wyciągnięte niebawem.
O Gretkowskiej zwykło się mówić, że jest nadzieją polskiej prozy. Skandalistka z nad Wisły, na jaką pisarka niewątpliwie pozuje, te nadzieje zawiodła. Sądziłam, że znowu poczytam sobie o niezwykłych znajomych Gretkowskiej, prądach Feng-Shui i islandzkich szamanach.
Moje przypuszczenia, co do takiego charakteru książki były uzasadnione, bo na okładce znajduje się zdjęcie pary pisarzy, bo Pietucha również jakąś historyjkę w swoim życiu napisał. Czyli powinna to być powieść autotematyczna lub dowód do granic absurdu posuniętego narcyzmu. Poza tym nie bardzo wyobrażam pisanie książki w duecie. Na dodatek Gretkowska i Pietucha parą małżeńską nie są, więc tytuł zdaje się pasować jak ulał.
Gretkowska otrzymała ode mnie główną nagrodę za „parodystyczną wariację o twórczości własnej”. Chyba nie celowo, ale w „Beladonnnie”, bo taki tytuł nosi jej dziełko osiągnęła przekomiczny efekt. Stworzyła kabaret, tym razem nie metafizyczny o sobie samej.
Mimo zniechęcającego początku: „Moją zaletą jest wolność. Żaden patos, etos i kutas (…)” postanowiłam czytać dalej. I co? Postaci jak z gabinetu osobliwości. Kamil Bąk prawie pięćdziesięcioletni artysta emigrant (czyżby brak nowych pomysłów?) z Polski we francuskim (vide nawias poprzedni) klasztorze buddyjskim romansuje z Ewą, która również pochodzi z kraju, który pachnie „smalcem i gęsim pierzem”. Kamil od lat żyje w nieformalnym związku z Dominique- również z Polski-, która ma obsesję zbiorowego gwałtu i jest adorowana przez antykwariusza i karła, którego podniecają bezpłodne kobiety. I w tym klimacie przez dwieście stron. Zapomniałam napisać osiemnastowiecznym wibratorze z kości słoniowej, który w czasie „używania” gra Mozarta. Tylko się załamać…
„Zżarłbym nawet gówno po niej, nosił z niego na szyi amulet.’” Co kto lubi. Czytelnik, który wytrwa- znam wielu, którzy nie zdołali przeczyta sobie, o co oświadcza się Kamil. Dla bohaterów, wszystkich postaci ich otaczających, a nawet –paradoksalnie- wariatów, bo to oni powinni zachowywać się odmiennie wszystko kręci się wokół seksu, czego mamy opisy co kilka stron. Jeśli kogoś interesuje masturbacja w ruinach gotyckiego klasztoru- lekturę polecam.
Nie jestem artystką i w przeciwieństwie do bohaterów i (?) samych autorów nie wyśmiewam się z Malczewskiego, Grażyny Torbickiej i samochodów Ferrari, a także wszystkich zwyczajnych ludzi, którzy nie rozumieją sztuki przez małe S. Książka ma chyba na celu udokumentowanie hasła „jak bardzo oryginalna jestem”. No i zrobiło się trochę żałośnie.
Pietucha stworzył opowiadanie bardziej nijakie. Mniej perwersji niż u Gretkowskiej, ale poziom taki, że szkoda mówić. Beznadzieja do kwadratu beznadzieją pogania. Przeczytałam bardziej z poczucia obowiązku, niż z potrzeby ducha.
Ogólnie podobne stylowo, skojarzenia i porównania jakby przez kalkę dokonane. Trzeba przyznać, że Gretkowska chciałaby chyba tworzyć prozę bardziej „zaangażowaną”. Dodała uwagi o buddyzmie, które stanowią jedyny naprawdę ciekawy punkt tej książki, a także wzmiankę o 11 września i arabskich szejkach. Co do religii stworzonej przez Gautame, to oceniając Gretkowską, zacytuję ją samą: „Wdrapuje się na Himalaje ducha w dziurawych pepegach”. Muszę dodać, że na miejscu Nietschego obraziłabym się za wykorzystanie jego nazwiska i tytułu najbardziej znanego dzieła w opowieści o Karolu i Ewie.
Podobno od dna można się już tylko odbić. Tego właśnie życzę.
(3 z 5 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Manuela - TAK; Piotr - TAK, ale sobie
Czesław
Markiewicz
No cóż, po hutniczych konotacjach z "ciągnięciem druta" w "Silikonie", dużo więcej dosłowności w "Scenach" uwiarygodnia tylko waginną monologowość pani Manueli. W ogóle Gretkowska jak zwykle prawdziwa, jak zwykle prowokująca - chociaż jak się dokładnie w nią wczytać - nic nowego o tzw. miłości nie ma. Wszystko już było np. w "Pieśni nad pieśniami". Ale w zwarciu - może nawet w rozwarciu z Piotrem Pietuchą - Gretkowska jest na górze. A to niedobrze dla związku nawet tylko literackiego, bo już od Kleopatry wiadomo, że mądra kobieta, to głupia kobieta. Pani Manuelo - proszę się więc strzec.
(1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji