Singiel (a właściwie minialbum według słów wokalisty, Mariusza Dudy), na którym oprócz Shizophrenic Prayer w wersji studyjnej i zremiksowanej znalazły się również: kompozycja Behind The Eyelids, 12-minutowa instrumentalna wersja Rapid Eye Movement (otwierająca ubiegłoroczną trasę koncertową Riverside) oraz premierowy utwór Rainbow Trip. Wydawnictwo uzupełnia teledysk do utworu znanego z poprzedniego singla. Ponad 30 minut bardzo spójnej, transowej, onirycznej i przestrzennej muzyki. Doskonałe dopełnienie trylogii "Reality Dream"!
Redefinicja pojęcia "singiel"
(2008-11-19)
Abu Ishak Ibrahim
Więcej o recenzencie
W Polsce singli się nie kupuje. Są drogie i mało atrakcyjnie w swojej zawartości. Faktom trudno przeczyć, ale dzięki takim wydawnictwom jak "Shizophrenic Prayer" grupy Riverside, wyraz singiel nabiera zupełnie innego, świeżego wymiaru. Skąd ten wniosek? Ano, wystarczy spojrzeć, co się na owym krążku znajduje. Standardowo utwór "Shizophrenic Prayer" (dobrze znany z płyty, którą promuje czyli "Rapid Eye Movement"), ale obok tego w tym wydawnictwie znajdziemy również trzy nigdzie nie publikowane wcześniej utwory o tytułach: "Rainbow Trip", "Behind The Eyelids" i "Rapid Eye Movement", remix utworu "Shizophrenic Prayer" i video do utworu "Panic Room". Warto zatrzymać się szczególnie przy dwóch rzeczach, które czynią tego singla wyjątkowym. Pierwsza to utwór "Rapid Eye Movement". Po jego wysłuchaniu nie mogę wyjść ze zdumienia, czemu ten kilkunastominutowy, instrumentalny gigant nie trafił na wspominany tutaj długogrający krążek. Wszak to wspaniały utwór i wizytówka stylu Riverside. Druga rzecz to teledysk do utworu "Panic Room". Myślę, że takiego video nie powstydziłaby się żadna rockowa grupa na świecie. Jego konstrukcja naprawdę robi wrażenie i długo nie wychodzi z pamięci. Sprowadzając całość do jakiejś zgrabnej puenty zauważam, że w tej recenzji używałem wiele różnych słów podkreślających atuty singla "Shizophrenic Prayer", a o wadach nie wspomniałem... Bynajmniej nie dlatego, że mam problemy z pamięcią. W tym wydawnictwie ich po prostu nie ma. Singiel kosztujący ledwo kilkanaście złotych, zawierający ponad pół godziny muzyki (w tym w większości nowej muzyki) i świetny teledysk to rzecz absolutnie redefiniująca moje pojęcie słowa "singiel". Płyta zaskakująco atrakcyjna.
(3 z 4 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji