Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Sherlock - seria 1. Studium w różu
Średnia ocena z 9 recenzji
(Dodaj własną)
- Reżyseria:
-
Euros Lyn
,
Paul McGuigan
- Produkcja:
-
Wielka Brytania
, 2010
- Czas trwania:
- 01:30:00
- Dźwięk:
- DD 2.0 angielski, DD 2.0 polski
- Format:
- 16:9
- Występują:
-
Benedict Cumberbatch
,
Martin Freeman
- Sprawdź inne tytuły:
-
Euros Lyn
,
Paul McGuigan
- Dystrybucja:
-
Best Film CO
- Napisy:
- polskie
Seria 1, odcinek 1
Wydawałoby się, że pomysł przeniesienia przygód Sherlocka Holmesa do współczesnego Londynu może być zabiegiem zbyt karkołomnym. Okazało się jednak, że to zamysł, który sprawdził się doskonale, o czym świadczy niesamowita wręcz popularność serialu oraz nagrody zdobyte na wielu międzynarodowych festiwalach. Mistrzowski scenariusz i dialogi sprawiają, że film hipnotyzuje od pierwszych minut.
W rolę słynnego detektywa wcielił się Benedict Cumberbatch (Pokuta, Szpieg). Rola doktora Watsona przypadła Martinowi Freemanowi, znanego serialu Biuro lub filmu Autostopem przez galaktykę.
Studium w różu. W opuszczonym domu znalezione zostaje ciało kobiety ubranej w różowy strój. To czwarta ofiara w serii śmieci wyglądających na dziwaczne samobójstwa. Detektyw Lestrade jest najlepszym śledczym w Scotland Yardzie, ale nawet on ma świadomość, że w rozwiązaniu tej zagadki może pomóc tylko jeden człowiek. W tym czasie w innym miejscu Londynu bohater wojenny, ranny w Afganistanie, spotyka przedziwnego lecz charyzmatycznego geniusza, który poszukuje właśnie współlokatora. Doktor Watson i Sherlock Holmes po raz pierwszy razem spróbują odkryć tajemnicę.
- Sherlock - seria 1. Studium w różu
- Reżyseria:
-
Euros Lyn
,
Paul McGuigan
Studium w różu. Polskie DVD
(2012-03-14)
Elizabeths
Więcej o recenzencie
Nie będę się rozpisywać nad fenomenalnością tego serialu. Jako osoba mająca obsesję na punkcie tej genialnej produkcji BBC chciałabym zwrócić uwagę na słabe punkty jej dystrybucji w Polsce. Szczerze nie polecam kupować polskiej edycji jeśli znają państwo język angielski. Polski dystrybutor, czyli "Best Film" chce wyciągnąć jak najwięcej kasy od osób, które nie znają języka angielskiego i postanowił wydać tą mini-serię w odcinkach.
Może byłby w tym jakiś sens gdyby wydanie miało chociaż jakieś atuty w postaci dodatków - w brytyjskim wydaniu są komentarze twórców i aktorów. Polskie napisy są bardzo brzydko wyedytowane, pojawiają się w różnych częściach ekranu zupełnie bez potrzeby, a do tego graficznie wyglądają koszmarnie. Nie oceniam merytorycznej ich zawartości, bo po 5 minutach zdecydowałam się je wyłączyć.
Lektorowi zarzucę to co każdemu innemu, brak wiernego tłumaczenia, przekręcanie nazwisk np. Ispektor Lestrade (czyt.lestrad) jest bez powodu czytany lestrejd. Widzom bez znajomości angielskiego jednak nie będzie to przeszkadzać, więc tych przyzwyczajonych do filmów z lektorem nie powinno to być większe rozczarowanie. Moja ocena filmu to 5 ale ocena wydania 1,5. Chyba tylko za to, że mogę film przedstawić osobą bez znajomości angielskiego.
(4 z 4 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Ujdzie
(2012-02-26)
Jellycrusher
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
Karkołomna idea polegająca na uwspółcześnieniu najbardziej - obok postaci dickensowskich - znanego symbolu wiktoriańskiej Anglii został zrealizowany całkiem nieźle. Uwspółcześnianie klasyków literatury nie jest pomysłem oryginalnym (wystarczy wspomnieć musicale "Kiss me, Kate" i "West Side Story"), ale zawsze bardzo ryzykownym. Dopasowywanie tego, co wszyscy znają, do dzisiejszych realiów, może skończyć się żałośnie, zwłaszcza gdy górę nad zdrowym rozsądkiem wezmą mody i poprawność idiotyczna, tj. pardon polityczna. Na szczęście w tym serialu na ogół nie ma to miejsca i ogląda się go w miarę przyjemnie. Ostatecznie jednak lepszy jest Holmes Guya Ritchiego - i trudno oprzeć się wrażeniu, że ów serial bardzo mocno się filmem Ritchiego inspiruje, przynajmniej jeśli chodzi o charakter postaci.
(1 z 8 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Smartfon zamiast czapki z daszkiem czyli Holmes wyzwolony
(2012-02-23)
Fuine
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
W roku 2009 (a może nieco wcześniej) podróżujący regularnie pociągiem pomiędzy Londynem a Cardiff dwaj scenarzyści "Doktora Who" Steven Moffat i Mark Gatiss przypadkiem odkryli wspólną pasję: Sherlocka Holmesa. I o ile nie jest to nic niezwykłego, w końcu do dnia dzisiejszego Brytyjczycy traktują słynnego detektywa jako skarb narodowy i postać niemalże autentyczną (vide nieustąjacy strumyk korespondencji kierowanej do wyżej wspomnianego na adres Baker Street 221B), tak za fakt niezwykły i wcześniej niespotykany należy przyjąć to, co z owej dzielonej pasji wynikło: "Studium w różu"... Tak, to nie pomyłka. Sherlock Holmes, niezrównany detektyw wszech czasów, pozbawiony tweedów, fajki i czapki z daszkiem, od lipca 2010 roku, kiedy na BBC pojawiła się pierwsza seria niniejszego serialu, podbija szturmem cały świat. Nie sprawdziły się też obawy, że pasjonaci Holmesa potraktują nowa (i jakże odmienną!) ekranizację twórczości Conan Doyle'a jako profanację narodowej świętości. Holmes wyprowadzony z mglistych zaułków wiktoriańskiej Anglii do Londynu A.D. 2010 niewątpliwie jest postacią inną, ale nie mniej fascynujacą niż swój XIX-wieczny oryginał, czego dowodzi popularność serialu już po pierwszym odcinku, niniejszym "Studium w różu" własnie. Tutaj seria na pozór niepowiązanych samobójstw prowadzi Sherlocka do seryjnego zabójcy, jest także preludium do pierwszego aktu dramatu pt. Moriarty kontra Holmes. Benedict Cumberbatch jako skrajnie antyspołeczny (by nie powiedzieć socjopatyczny), jeszcze bardziej denerwujący i niewiarygodnie genialny detektyw jest postacią doskonałą pod każdym względem. Martin Freeman równie dobrze wciela się w rolę doktora Watsona świeżo odesłanego z Afganistanu i oszołomionego przez większość czasu poczynaniami swego nowo poznanego współlokatora. Jest i Lestrade (a jakże), jedyny przedstawiciel służb okazujący Holmesowi uczucie inne od żywej nienawiści, oraz Mycroft, zaznaczony tu o wiele wyraźniej niż w doyleowskich opowiadaniach. Jeśli dodać do tego, że w rolę starszego brata Holmesa wcielił się sam Mark Gatiss, współpiszący scenariusz „Sherlocka”, całość można bez wahania określić mianem jednego z najlepszych dokonań BBC na przestrzeni lat. Smartfon miast telegramu, nikotynowe plastry, własna strona internetowa o sztuce dedukcji... Sherlock Holmes XXI wieku TO JEST TO!
(4 z 4 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Smartfon zamiast czapki z daszkiem czyli Holmes wyzwolony
(2012-02-14)
Fuine
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
W roku 2009 (a może nieco wcześniej) podróżujący regularnie pociągiem pomiędzy Londynem a Cardiff dwaj scenarzyści "Doktora Who" Steven Moffat i Mark Gatiss przypadkiem odkryli wspólną pasję: Sherlocka Holmesa. I o ile nie jest to nic niezwykłego, w końcu do dnia dzisiejszego Brytyjczycy traktują słynnego detektywa jako skarb narodowy i postać niemalże autentyczną (vide nieustąjacy strumyk korespondencji kierowanej do wyżej wspomnianego na adres Baker Street 221B), tak za fakt niezwykły i wcześniej niespotykany należy przyjąć to, co z owej dzielonej pasji wynikło: "Studium w różu"... Tak, to nie pomyłka. Sherlock Holmes, niezrównany detektyw wszech czasów, pozbawiony tweedów, fajki i czapki z daszkiem, od lipca 2010 roku, kiedy na BBC pojawiła się pierwsza seria niniejszego serialu, podbija szturmem cały świat. Nie sprawdziły się też obawy, że pasjonaci Holmesa potraktują nowa (i jakże odmienną!) ekranizację twórczości Conan Doyle'a jako profanację narodowej świętości. Holmes wyprowadzony z mglistych zaułków wiktoriańskiej Anglii do Londynu A.D. 2010 niewątpliwie jest postacią inną, ale nie mniej fascynująca niż swój XIX-wieczny oryginał, czego dowodzi popularność serialu już po pierwszym odcinku, niniejszym "Studium w różu" właśnie. Tutaj seria na pozór niepowiązanych samobójstw prowadzi Sherlocka do seryjnego zabójcy, jest także preludium do pierwszego aktu dramatu pt. Moriarty kontra Holmes. Benedict Cumberbatch jako skrajnie antyspołeczny (by nie powiedzieć socjopatyczny), jeszcze bardziej denerwujacy i niewiarygodnie genialny detektyw jest postacią doskonałą pod każdym względem. Martin Freeman równie dobrze wciela się w rolę doktora Watsona świeżo odesłanego z Afganistanu i oszołomionego przez większość czasu poczynaniami swego nowo poznanego współlokatora. Jest i Lestrade (a jakże), jedyny przedstawiciel służb okazujący Holmesowi uczucie inne od żywej nienawiści, oraz Mycroft, zaznaczony tu o wiele wyraźniej niż w doyleowskich opowiadaniach. Jeśli dodać do tego, że w rolę starszego brata Holmesa wcielił się sam Mark Gatiss, współpiszący scenariusz „Sherlocka”, całość można bez wahania określić mianem jednego z najlepszych dokonań BBC na przestrzeni lat. Smartfon miast telegramu, nikotynowe plastry, własna strona internetowa o sztuce dedukcji... Sherlock Holmes XXI wieku TO JEST TO!
(2 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Najlepsze wcielenie
(2012-02-06)
bonka
Więcej o recenzencie
Sherlock Holmes w XXI wieku? Pierwszą myślą jaka przychodzi do głowy w odpowiedzi na te słowa jest "któż był na tyle szalony, żeby wpaść na taki pomysł i co gorsza, wprowadzić go w życie". Tymi gentlemen'ami są Mark Gatiss, Steven Moffat - ostatni z nich odpowiedzialny za produkcję "Doktora Who". Zdecydowałam się na Sherlocka dopiero za którąś emisją na BBC i... po pierwszym odcinku zapragnęłam więcej. Najpierw poznajemy Dr John'a Watsona. Zmaltretowanego psychicznie, zwolnionego ze służby lekarza-żołnierza po wojnie w Afganistanie (a może w Iraku), nie mogącego sobie poradzić ze wspomnieniami, odniesioną raną (nie wiadomo tylko czy psychiczną, czy fizyczną), a także kosztami utrzymania w Londynie. W tym momencie jego ścieżka krzyżuje się z drogą maltretującego batem w kostnicy zwłoki detektywem... i tu się zaczyna. Pierwsze spotkanie jest... po prostu cudne:) niby znamy wszyscy tę historię od podszewki, jednakże ta chemia, ledwie dostrzegalna, daje się odczuć od pierwszej chwili, kiedy Sherlock rzuca spojrzenie na wchodzącego do laboratorium Watsona. Kreacje jakie stworzyli Benedict Cumberbatch oraz Martin Freeman zasługują na wszelkie możliwe komplementy i nagrody. I takie też na całym świecie otrzymują. Mam nadzieję, że polski widz również Ich nimi obdarzy.
Nie rozumiem jednak decyzji polskiego dystrybutora o "cykaniu" całej serii po jednym odcinku na dvd. Nie rozumiem także ustalonej ceny, gdyż na Wyspach dwie już aktualnie serie Sherlocka (6 odcinków) można nabyć za 15 funtów, czyli cenie znacznie niższej. Niemniej, mimo tych niedogodności, każdy powinien na Sherlocka się skusić, gdyż to wcielenie warte jest każdych pieniędzy. Jest absolutnie najlepsze. Szczerze polecam!
(8 z 9 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji