W dzisiejszym świecie pełnym stresów i konieczności dokonywania nieustannych wyborów presja, by ustępować i mówić "Tak" cały czas rośnie. Efektem tego są stres, przepracowanie i zanik zasad etycznych. Sztuka mówienia "Nie" nigdy nie była tak potrzebna jak dziś.
Niewłaściwie powiedziane "Nie" ma często wielką siłę niszczącą, zraża ludzi i wywołuje ich gniew. Dlatego tak ważne jest, by mówić je w odpowiedni sposób. Sekret kryje się w Pozytywnym "Nie", prostej, sprawdzonej metodzie, której każdy może się nauczyć.
Ta niezastąpiona książka pokazuje trzy proste etapy Pozytywnego "Nie", uczy, jak bronić swoich interesów, przeciwstawiać się agresji i manipulacji ze strony tych, którym odmawiamy, a przede wszystkim, jak dojść do "Tak".
Całe życie jest tańcem "Tak" i "Nie". Codziennie stajemy przed koniecznością odmawiania przyjaciołom, członkom rodziny, szefom, pracownikom, kolegom z pracy, a nawet sobie. To, czy i jak mówimy "Nie" wpływa na jakość naszego życia. Możliwe, że jest to najważniejsze słowo i powinniśmy się nauczyć mówić je taktownie i skutecznie.
William Ury to światowej sławy specjalista w zakresie negocjacji. Jest współtwórcą Harvard?s Program on Negotiation, doradcą w Białym Domu i Pentagonie, współpracuje także z największymi amerykańskimi korporacjami. Brał udział w mediacjach w czasie wojny w Czeczenii, Jugosławii i pomagał w rozwiązywaniu wielu kryzysowych sytuacji na całym świecie.
Od "nie" do "tak"
Dorota
Krzemionka
Charaktery
Więcej o recenzencie
Czasem się właśnie mówi "Nie", kiedy się bardzo czegoś chce - pisał przed laty we fraszce "Przekora" Jan Sztaudynger. Ta przekora bywa szczególnie udziałem kobiet w sferze seksu. Kobietom bowiem do niedawna nie wolno było wprost okazać, że tak, i owszem, mają ochotę na chwileczkę zapomnienia. A bez owego "tak", ich "nie" też nic nie znaczyło. Mówiły: "nie", a panowie w domyśle słyszeli: tak.
Częściej jednak zdarza się, że w różnych relacjach mówimy "tak", choć chcemy powiedzieć: nie. Ulegamy innym. Unikamy otwartego wyrażenia niezgody. Pozwalamy, by inni naruszali nasze granice. W efekcie narasta w nas żal i złość, psują się nasze relacje z ważnymi osobami, tracimy różne rzeczy i ponosimy koszty odmowy. I tym bardziej utwierdzamy się w przekonaniu, że nie warto odmawiać. Rzecz jednak nie w samej negacji, lecz w tym, jak ją wyrażamy. Przed 25 laty William Ury wraz z Rogerem Fisherem i Bruce'em Pattonem napisali książkę "Dochodząc do TAK. Negocjacje bez poddawania się." Stała się ona bestsellerem. Uczyła tysiące ludzi, w jaki sposób pokonywać dzielące ich różnice i negocjować tak, by obie strony były w pełni zadowolone z osiągniętego rozwiązania. Z czasem jednak William Ury, antropolog i światowej sławy specjalista w zakresie negocjacji, zrozumiał, że osiągnięcie zgody jest tylko połową, i to tą łatwiejszą, sukcesu w negocjacjach. Wielu ludziom bowiem trudność sprawia powiedzenie słowa: nie. Tego uczą się masowo uczestnicy modnych warsztatów z zakresu asertywności. Słowo "nie" jest być może najważniejszym z naszych słów. Pozwala ono wyznaczyć granice w relacji ze światem i innymi ludźmi, obronić siebie i swoje psychologiczne terytorium. Wszystkie żywe organizmy potrzebują granic, by się chronić. Negacja w różnych sytuacjach społecznych jest równie potrzebna, jak przyzwolenie. Jedno bez drugiego obejść się nie może. Bo cóż znaczy nasze "tak", jeśli nie mamy wyboru i jeśli nie jesteśmy gotowi powiedzieć: nie! Teraz William Ury, który był doradcą w Białym Domu i w Pentagonie, a także brał udział w mediacjach podczas wojny w Czeczenii i dawnej Jugosławii, uzupełnia strategię dochodzenia do "tak" o umiejętność właściwego mówienia "nie". Uczy, jak można w ten sposób dotrzeć do prawdziwej i pełnej zgody. Zaczyna swoją książkę od osobistej historii. Jego córka Gabriela urodziła się z poważnym schorzeniem kręgosłupa. Usłyszał od lekarza: "Nawet najlżejsze przeziębienie może zabić państwa córkę". Co ojciec może na to powiedzieć? Dziś Gabriela ma osiem lat. Przez osiem lat w relacji z lekarzami, szpitalami, pielęgniarkami i firmami ubezpieczeniowymi Ury wykorzystywał swoje negocjacyjne umiejętności, a głównie umiejętność mówienia "nie" po to, by chronić swoją córkę. Dlaczego tak trudno nam przychodzi powiedzieć: nie, dość, tego nie chcę, nie tak? Bo boimy się, że to popsuje nasze relacje z ludźmi, sprawi komuś przykrość. Czy można inaczej? Autor dowodzi, że tak. I pokazuje, jak odkryć swoje "tak", wzmocnić "nie" i wyrażać je, ale w taki sposób, by przygotować grunt pod ostateczne "tak". Ten praktyczny podręcznik dochodzenia poprzez "nie" do zgody zainteresuje głównie tych, którzy na co dzień zajmują się rozwiązywaniem konfliktów i prowadzeniem negocjacji. Czyli nas wszystkich. Codziennie zdarzają się nam sytuacje, gdy musimy powiedzieć "nie" osobom, na których nam zależy i od których jesteśmy zależni: naszym dzieciom, rodzicom, małżonkom i szefom. Jak to zrobić, by jednocześnie nie popsuć sobie z nimi relacji? Przeczytajcie i przekonajcie się o sile pozytywnego NIE. Bo, jak pisał Sztaudynger "Nigdy mi nie odmówiły. Te, które mi się śniły".
(4 z 5 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji