-
-
Służące
- Kathryn Stockett
-
cena:
33,92
zł
-
-
Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Siostrzyca
Średnia ocena z 13 recenzji
(Dodaj własną)
- Autor:
-
John Harding
- Wydawnictwo:
-
Dom Wydawniczy - Mała Kurka
, Październik 2011
- ISBN:
- 978-83-62745-01-2
- Wymiary:
- 210 x 135 mm
- Sprawdź inne tytuły:
-
John Harding
Stare, angielskie dwory są nie tylko siedliskiem wspomnień, ale przede wszystkim tajemnic. Zabawa w chowanego może trwać tam w nieskończoność i nieodmiennie towarzyszy jej odkrywanie sekretów dawnych dni.
Florence i jej przyrodni brat Giles mieszkają w jednym z takich miejsc, gdzie przeszłość podaje rękę teraźniejszości, a przyszłość ukazuje się na tafli lustra. Dziecięce rozrywki przerywane są lekcjami Gilesa, które odbywa ze swoją guwernantką. Florence nie wolno się uczyć. Szczególnie czytania. Ogromna biblioteka jest miejscem zakazanym. I bardzo pociągającym.
Kiedy pierwsza guwernantka ginie zagadkową śmiercią, zjawia się następna. Florence czuje, że ta elegancka kobieta w czerni nie przyjechała do dworu Blithe bez powodu. Uważa, że ma niecny plan porwania lub skrzywdzenia jej młodszego braciszka.
Książka Johna Hardinga "Siostrzyca" nawiązuje do tradycji powieści gotyckiej. Czytelnik wciągnięty zostaje w skomplikowaną, pełną niedomówień grę. Narratorka historii, dwunastoletnia Florence posługuje się własnym, wymyślonym językiem, który doskonale pobrzmiewa w ciszy ciemnych korytarzy, potęgując wrażenie zbliżającego się dramatu.
Kiedy jest prawie pewne, że dziewczynka postradała zmysły, autor ujawnia fakty, które przeczą temu podejrzeniu. Nawet po przeczytaniu zakończenia pozostają wątpliwości.
- Siostrzyca
- Autor:
-
John Harding
Stary dom, biblioteka i tajemnice, czyli powieść gotycka w najlepszym wydaniu.
(2012-04-07)
Zbigniew
Kwiatkowski
Więcej o recenzencie
Główną bohaterką i narratorką powieści jest Florence, ponad swój wiek rozwinięta intelektualnie i niezwykle błyskotliwa, dwunastoletnia dziewczynka. Sierota mająca na świecie jedynie wuja i przyrodniego brata, dziewięcioletniego Gilesa. Rodzeństwo razem z panią Grouse, gospodynią domu, oraz służbą zamieszkuje ogromny stary dwór Blithe House położony na odludziu. Pewnego dnia podczas zabawy dzieci w nieuczęszczanej części domu odkrywają wspaniałą bibliotekę. Ponieważ wuj Florence jest przeciwnikiem kształcenia kobiet i zabronił jej edukowania, dziewczynka potajemnie sama uczy się czytać i zaczyna pochłaniać tom za tomem kolejne książki z biblioteki. W międzyczasie, ze szkoły z internatem, gdzie sobie nie radził, zostaje do domu odesłany Giles. Należy znaleźć guwernantkę, która zadba o edukację chłopca. Do Blithe House przybywa tajemnicza panna Taylor. Nowa guwernantka natychmiast wzbudza niepokój dwunastolatki. Dziewczynka uważa, że kobieta jest łudząco podobna do poprzedniej nauczycielki, panny Whitaker, która utonęła w pobliskim jeziorze. Złe przeczucia Florence nasilają się kiedy pewnej nocy staje się świadkiem dziwnych wydarzeń, we wszystkich lustrach dworu zaczyna dostrzegać postać panny Taylor i czuje, że jej bezpieczny świat zaczyna przesiąkać zapachem martwych lilii.
Nasze poglądy na temat Florence zmieniają się wraz z upływem czasu i rosnącą liczbą przeczytanych stron. Z początku wciągając się w jej opowieść zaczynamy ją lubić i wierzymy jej. W miarę rozwoju akcji i następujących wydarzeń, zaczynamy sądzić, że dziewczynka jest chora psychicznie, postradała zmysły lub jest obłąkana, by potem, gdy poznajemy więcej faktów, jeszcze raz zmienić nasze zdanie. Samo zakończenie powieści jest także zaskakujące i niejednoznaczne. Nawet po jego przeczytaniu nie wiemy nic na pewno i pozostają w nas wątpliwości. W ten sposób autor umożliwia czytelnikowi własną interpretację jego powieści. Istotnym elementem "Siostrzycy" jest wymyślony przez Florence język. Nadaje on tej książce niepowtarzalny klimat i atmosferę, wciągając, a nie przeszkadzając w jej odbiorze. Spostrzegłem nawet, że w trakcie lektury i po jej zakończeniu zacząłem myśleć podobnym językiem jak Florence. Duże słowa uznania należą się tłumaczce powieści Karolinie Zarembie.
Czytając "Siostrzycę" miałem różne skojarzenia związane z moimi wcześniejszymi lekturami. O Edgarze Allanie Poe już wspomniałem. Odnalazłem poza tym nawiązanie do książki "W kleszczach lęku" Henry Jamesa, historii opowiedzianej z punktu widzenia guwernantki, a nie dziecka. Widać to szczególnie w sylwetkach głównych bohaterów: u Jamesa mamy Milesa i Florę, podczas gdy u Hardinga jest Giles i Florence. To, że nie jesteśmy niczego pewni, mamy lekki mętlik w głowie, otrzymujemy zaskakujące i niejasne zakończenie oraz rola jaką odgrywają biblioteka i książki, przypomniało mi "Złodziejkę" Sary Waters. Z pewnością porównań i nawiązań do innych utworów jest znacznie więcej, co daje tym większą przyjemność podczas lektury tej znakomitej książki, jednej z najlepszych jakie ostatnio miałem przyjemność przeczytać.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Stary dwór, książki i tajemnice, czyli powieść gotycka w najlepszym wydaniu
(2012-03-31)
Zbigniew
Kwiatkowski
Więcej o recenzencie
Główną bohaterką i narratorką powieści jest Florence, ponad swój wiek rozwinięta intelektualnie i niezwykle błyskotliwa, dwunastoletnia dziewczynka. Sierota mająca na świecie jedynie wuja i przyrodniego brata, dziewięcioletniego Gilesa. Rodzeństwo razem z panią Grouse, gospodynią domu, oraz służbą zamieszkuje ogromny stary dwór Blithe House położony na odludziu. Pewnego dnia podczas zabawy dzieci w nieuczęszczanej części domu odkrywają wspaniałą bibliotekę. Ponieważ wuj Florence jest przeciwnikiem kształcenia kobiet i zabronił jej edukowania, dziewczynka potajemnie sama uczy się czytać i zaczyna pochłaniać tom za tomem kolejne książki z biblioteki. Jej ulubiony pisarz to Szekspir. Przeczytała wszystkie jego dzieła. Podziwiając go i zazdroszcząc mu umiejętności tworzenia nowych, wspaniałych słów, Florence zaczyna posługiwać się wymyślonym przez siebie, trochę dziwnym i niesamowitym, językiem. Kiedy nie ma zegarka zaczyna odmierzać czas w Szekspirach. Drugim ulubionym jej pisarzem, zaraz po Szekspirze, jest Edgar Allan Poe. Florence jest wrażliwą dziewczynką o dużej wyobraźni. Wierzy w czytane przez siebie historie i utożsamia z ich bohaterami.
Nasze poglądy na temat Florence zmieniają się wraz z upływem czasu i rosnącą liczbą przeczytanych stron. Z początku wciągając się w jej opowieść zaczynamy ją lubić i wierzymy jej. W miarę rozwoju akcji i następujących wydarzeń, zaczynamy sądzić, że dziewczynka jest chora psychicznie, postradała zmysły lub jest obłąkana, by potem, gdy poznajemy więcej faktów, jeszcze raz zmienić nasze zdanie. Samo zakończenie powieści jest także zaskakujące i niejednoznaczne. Nawet po jego przeczytaniu nie wiemy nic na pewno i pozostają w nas wątpliwości. W ten sposób autor umożliwia czytelnikowi własną interpretację jego powieści. Istotnym elementem "Siostrzycy" jest wymyślony przez Florence język. Nadaje on tej książce niepowtarzalny klimat i atmosferę, wciągając, a nie przeszkadzając w jej odbiorze. Spostrzegłem nawet, że w trakcie lektury i po jej zakończeniu zacząłem myśleć podobnym językiem jak Florence. Duże słowa uznania należą się tłumaczce powieści Karolinie Zarembie.
Czytając "Siostrzycę" miałem różne skojarzenia związane z moimi wcześniejszymi lekturami. O Edgarze Allanie Poe już wspomniałem. Odnalazłem poza tym nawiązanie do książki "W kleszczach lęku" Henry Jamesa, historii opowiedzianej z punktu widzenia guwernantki, a nie dziecka. Widać to szczególnie w sylwetkach głównych bohaterów: u Jamesa mamy Milesa i Florę, podczas gdy u Hardinga jest Giles i Florence. To, że nie jesteśmy niczego pewni, mamy lekki mętlik w głowie, otrzymujemy zaskakujące i niejasne zakończenie oraz rola jaką odgrywają biblioteka i książki, przypomniało mi "Złodziejkę" Sary Waters. Z pewnością porównań i nawiązań do innych utworów jest znacznie więcej, co daje tym większą przyjemność podczas lektury tej znakomitej książki, jednej z najlepszych jakie ostatnio miałem przyjemność przeczytać.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Super gęsioskórkowa powieść:)
(2012-02-02)
anetapzn
Więcej o recenzencie
Wyobrażcie sobie- koniec XIX w., wielkie, stare, ponure, ala wiktoriańskie domostwo, wszystko wyłożone ciemnym drewnem, na ścianach portrety przodków, w pokojach grube zasłony, niektóre nie ruszane od kilku lat. Ten dom zowie się Blith i mieszka w nim dwójka głównych bohaterów powieści- 12 letnia Florence (wyjątkowo przebiegła żmijka) i jej 8 letni trochę ciapciowaty przyrodni brat Giles. Rodzeństwo mieszka tylko ze służba. Ich prawny opiekun- stryj, mieszka i robi interesy gdzieś bardzo daleko i w ogóle nie interesuje się wychowankami, a raczej interesuje się, ale na odległość i w stopniu bardzo ograniczonym, na tyle na ile musi. Pewnego dnia Giles wyjeżdża do szkoły z internatem i Florence zostaje w ponurym domu tylko ze służbą. Odkrywa potężną bibliotekę i sekretny pokój, w którym zamyka się na całe dnie i czyta, czyta, czyta i myśli. Cały wysiłek wkłada w to, by niezauważona wślizgnąć się do biblioteki. Jej umysł chłonie słowa, wyobraźnia maluje obrazy magicznych krain. Ma tylko jednego kolegę- przyjaciela, syna sąsiadów- Theo. To jest pierwsza część powieści. Druga rozpoczyna się gdy Giles zostaje z różnych powodów odesłany ze szkoły do domu. Gdy wujek dowiaduje się o tym, postanawia zatrudnić guwernantkę. I tu zaczyna się cała oś powieści, cały główny wątek. Toczy się on w zasadzie wokół guwernantki i Florence. Pozostałe osoby stoją jakby z boku akcji. Florence od początku nie akceptuje guwernantki (z wzajemnością zresztą) czuje, że kobieta w czerni nie przyjechała do dworu Blith House bez powodu. Uważa, że ma niecny plan. A jaki? Tego musicie dowiedzieć się sami czytając Siostrzycę. Na prawdę warto. Gwarantuję, że w trakcie lektury będziecie wiele razy zastanawiać się - kto jest bardziej niebezpieczny? Florence czy panna Taylor?
Gdy zaczynałam czytać powieść, spodziewałam się czegoś zupełnie innego- bardzo zwodnicza jest niewinna z pozoru okładka. Tu brawa dla grafika. A Siostrzyca to prawdziwa powieść z gęsią skóreczką:) Poza tym ogromny kunszt autora, który w pięknym, staroangielskim, wiktoriańskim stylu zwodzi czytelnika na manowce. Harding stworzył dzieło na miarę wspaniałych, mrocznych gotyckich powieści. Mroczny, ziejący grozą klimat, czające się wszędzie śmiertelne niebezpieczeństwo, a pośród tego wszystkiego niepozorna Florence walcząca ze złem, ale czy na prawdę? Wszystko to sprawia, że książkę czyta się błyskawicznie. Akcja rozwija się z każdą kolejną stroną, a niespodziewane jej zwroty nie pozwalają przestać bać się choć na chwilę. Co chwila nasuwają się pytania czy to wszystko jest prawdziwe czy stanowi tylko wytwór wybujałej wyobraźni 12 latki.
Przeogromne brawa i uznanie dla tłumaczki, której ogromny kunszt widać w przekładzie...hmmm, no właśnie czego- wesołego słowotwórstwa Florence. Tego nie da się określić, opisać, trzeba samemu przeczytać, żeby zrozumieć. Dziewczynka posługuje się bardzo specyficznym językiem. Ale bez obaw, po 2-3 s. każdy spokojnie się przyzwyczai i lektura będzie prawdziwą przyjemnością.
Jedyną (wg. mnie wadą) jest pozostawienie przez autora zbyt wielu niedomówień. Historia przedstawiona w książce rozwija się i w jakiś tam sposób zostaje zamknięta. Jednak nie wiemy, co wydarzyło się naprawdę. Dla mnie to taka drobniuteńka wada (absolutnie nie wpływająca na gęsioskórkową rozkosz czytania Siostrzycy).
Pamiętajcie - stare dwory są nie tylko siedliskiem wspomnień, ale przede wszystkim tajemnic.
(1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Lustereczko powiedz przecie...
(2012-01-20)
Agnieszka
Kusiak
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
John Hardin w pięknym, staroangielskim stylu zwodzi czytelnika na manowce. A dlaczegoż to? Ano dlatego, że powieść ma piękną okładkę (wydawnictwo stworzyło wspaniałą obwolutę do niezbyt ciekawego wnętrza)i początkowo czytelnik zaciekawia się opisami przyrody i wielkiego gmaszyska, w którym osadzona jest akcja "Siostrzycy". Jednak im głębiej wczytujemy się w powieść, tym większy zawód nas spotyka. Oto bowiem nastoletnia Flo, głupiutka trzpiotka, odkrywa urok zakazanej biblioteki, do której ma wzbroniony wstęp. Jako dziewczynka, skazana jest na analfabetyzm (cóż, takie czasy) i sama uczy się czytać. Przy okazji sięga po coraz to mądrzejsze książki, z których niewiele wie, chowając się potajemnie jak nie w ciemnej bibliotece, to... w zapomnianej komnacie u szczytu wieży, gdzie wiatr przelatuje przez wybite okna i nieszczelne mury. Dziwne jest to, że nikt jej nie kocha, nie zwraca na nią uwagi, nastolatka jest pozostawiona sama sobie. Liczy się tylko jej młodszy brat, Giles, oczko w głowie pani domu oraz ciągle zmieniających się guwernantek. Aż zjawia się kolejna przebiegła, koścista i zimna nauczycielka do dzieci, która ceni i rozpieszcza Gilesa, jednocześnie szantażując Flo i niszcząc psychicznie. I wszystko byłoby w tej powieści ciekawe i fascynujące, gdyby nie coraz większa liczba komicznych momentów. Chodzenie guwernantki po tafli jeziora, jej twarz w każdym lustrze, którą widzi jedynie Flo, a która widoczna jest nawet w małym lustrzanym odprysku, czy choćby dziwne odwiedziny Theo i ich równie dziwny i zaskakujący koniec. Jest tych minusów i komizmów bardzo dużo i mnożą się one wprost proporcjonalnie do ilości przeczytanych stron, jakby autorce brakło pomysłów. I nawet ciekawy początek powieści nie jest w stanie zrekompensować tych rażących braków. A mroczne czasy starej Anglii to przecież nie tylko Egdar Allan Poe i stary zapomniany dwór! Według mnie, bardzo nietrafiona powieść. Z pewnością nie dla dorosłych czytelników. Odbiorcami powinna być młodzież, a zwłaszcza lubujące się w mrocznych starych czasach nastolatki z gimnazjum.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Mroczna siostra
(2012-01-11)
Aleksandra
Jesiołowska
Więcej o recenzencie
Książka zaczęła się dość niewinnie. Poznajemy młodą, sprytną i inteligentną dziewczynkę, która umiłowała sobie książki. Przez to jest mi bardzo bliska i już od pierwszych słów polubiłam Florence. Jej zapał w dążeniu do celu jest godny pozazdroszczenia. Zastanawiałam się czy wybór powieści, które czytała bohaterka był odzwierciedleniem upodobań autora czy wynika on z koncepcji i tematyki "Siostrzycy". Zaczytywanie się Florence w twórczości Edgara Allana Poe czy Wilkiego Collinsa otworzyło jej umysł na to, co na co dzień jest ukryte na zjawiska paranormalne oraz na dedukcję pozwalającą na przeprowadzenie śledztwa. I to wszystko w czasach kiedy nie było żadnych udogodnień typu telefon, komputer, internet. Moc i potęga książek to przede wszystkim pomoc w rozwijaniu wyobraźni, inteligencji i pamięci. Florence korzysta z tego pełnymi garściami.
Akcja przyspieszyła z pojawieniem się panny Taylor. Od tej pory zaczął się wyścig z czasem i w powieści i w rzeczywistości. Cały wieczór zaklinałam czas, żeby zwolnił, żebym mogła poznać zakończenie historii przed udaniem się na spoczynek. Tak zżyłam się, wciągnęłam i zjednoczyłam się z książką, że trudno było nas rozdzielić choć na minutę. Nie dojadłam, nie dospałam ale "Siostrzycę" przeczytałam.
Bardzo podobało mi się zakończenie. Niby wszystko się wyjaśniło ale autor pozostawił furtkę na naszą indywidualną interpretację. Ja dopatrzyłam się podstępu, oskarowej roli Florence i jej prawdziwego oblicza. Sprawdź jak dla Ciebie zakończy się "Siostrzyca".
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Zaskakująco. Od tytułu przez język, fabułę i zakończenie
(2011-11-21)
miedzystronami
Więcej o recenzencie
Anglia, 1891 r, stary dwór pośród lasów, pól, tajemniczy i zapomniany. Zamieszkują go Florence i Giles, rodzeństwo, nad którymi pieczę sprawuje gospodyni domu Pani Grouse oraz pomagająca jej służba. Rodzice dzieci nie żyją, jest tylko wuj, który nie wykazuje zainteresowania pociechami, mieszka w innym mieście i nie uczestniczy w życiu dworu Blithe. Ma tylko jeden warunek, bezwzględny zakaz edukowania Florence, wszak edukacja nie jest dla dziewczynek. Beztroskie życie dzieci upływa na zabawie do momentu obowiązkowego wyjazdu Gilesa do szkoły. W obliczu samotności Florence znajduje sobie zajęcie. Kiedy odkrywa ogromną bibliotekę z tysiącami woluminów na półkach, sama uczy się czytać, by wkrótce w zaciszu biblioteki spędzać długie godziny nad książkami lub też po kryjomu wynosić je do swojego pokoju. To jakby pierwsza część powieści. Druga skupia się wokół guwernantki, zatrudnionej w Blithe House po tym jak Giles, ze względu na swoją zbyt wrażliwą naturę i usposobienie, zostaje odesłany ze szkoły do domu. Nauczycielka jest przeznaczona tylko dla niego, zaś Florence skupia się w dużej mierze na obserwowaniu jej, podejrzewając o niecne zamiary. Utwierdzają ją w tym przekonaniu kolejne dziwne wydarzenia, których jest świadkiem…
Fabuła – genialna. Nie ma czasu się zatrzymać, pędzimy z trudem próbując nadążyć za niezwykle pomysłową Florence. Jej wyobraźnia dyktuje takie działania, że czytelnik może tylko śledzić opowieść z otwartymi ustami, nie mogąc nadziwić się ile pomysłów i jakich może rodzić się w głowie dziewczynki. Można podejrzewać Flo o wymyślanie, o problemy umysłowe, ale zarazem nie da się nie być przekonanym o całkowitej logiczności i właściwości jej poczynań. Co jest prawdą a co fantazją, co istnieje tylko w wyobraźni żyjącej literaturą Flo? Tym ciekawszą postacią jest ta mała dziewczynka. Niejednoznaczna, niebanalna, zagadkowa i fascynująca. Z jednej strony gotowa oddać wszystko w imię miłości do swojego brata, gotowa walczyć, by stanąć w obronie bliskich ale z drugiej, bezwzględna, surowa i okrutna dla tych, którzy zechcą ją skrzywdzić.Jej opowieść wywołuje lekki niepokój, poprzez delikatnie budowane napięcie, potęgowane za sprawą wszechobecnych przeklętych luster, mroczności dworu, skrzypiących schodów, długich i ciemnych korytarzy…
Pierwszoosobowa narracja sprawia, że lektura jest niezwykle dynamiczna, żywa. O jej oryginalności stanowi jednak, przede wszystkim, język. Florence bowiem posiada bowiem swój własny, którym raczy czytelnika, jednocześnie unikając go w dialogach z bliskimi. I tak na przykład kiedy dostarczono jej niewygody to ją „uniewygodniono”, chodzenie po schodach to „schodkowanie” a po korytarzu „korytarzowanie”. Początkowo dziwi, utrudnia czytanie, by zaraz potem stać się całkowicie zrozumiałym i niedostrzegalnym pośród zwyczajnych słów, a zarazem oddającym doskonale klimat i charakter opowiadanej historii.
Jak się zakończy historia błyskotliwej i inteligentnej Florence, czy uda jej się wygrać walkę o brata i czy jej wyobraźnia rzeczywiście może jest zbyt wybujała i do czego ją doprowadzi? Trzeba się przekonać, tym bardziej że zakończenie, nie dość, że pędzące w zatrważającym tempie to jeszcze jest nie do przewidzenia, ciekawe i chyba nawet dezorientujące. A Florence, trudno powiedzieć czy okazuje się być niewinną dziewczynką, intrygantką, czy odkrywcą wielkiej i przerażającej tajemnicy?
(1 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
O rodzinnych tajemnicach
(2011-11-07)
mól książkowy
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
"Siostrzyca" zachwyciła mnie, pochłonęła.
Powieść J.Hardinga ma wszystko, czego od dobrej powieści zwykło się wymagać. Przede wszystkim miejsce akcji – posiadłość na uboczu, niby do miasteczka blisko, niby stacja kolejowa i sklepy są tylko kilka mil dalej, a jednak na tyle daleko, by wizyta u lekarza była wyprawą. W rozsądnej odległości od miasteczka stoi dom. Potężny, z mnóstwem nieużywanych sypialni, długimi korytarzami, wieżyczką, ogromną biblioteką i sporą liczbą portretów przodków. Próbuję sobie wyobrazić bibliotekę, która wg opisu jest ogromna, świetnie zaopatrzona, książki pną się z całych sił po ścianach.Regały, do których przystawia się drabinki, a wielkie okna wpuszczają dokładnie tyle światła, by czytać komfortowo. A książki oczywiście kuszą,nęcą i zapraszają, bo do tego są stworzone. W opuszczonych pomieszczeniach tajemnice rodzinne hulają sobie w najlepsze.W takim otoczeniu dorasta Florence i jej brat Giles. Przyrodnie rodzeństwo, osierocone przez rodziców, utrzymywane przez wuja, wychowywane przez okoliczne zagajniki, rozległe pola i wszystkie miejsca, gdzie można się dobrze bawić. Jeśli ośmioletni Giles nie zaprząta specjalnie uwagi czytelnika, jego siostra wydaje się być stworzona do tego, by wzbudzać najpierw ciekawość, potem zaniepokojenie. Zmyślna, bystra dziewczynka, która odkryła bibliotekę i sama nauczyła się czytać.
Polubiłam Florence od razu.
Język, którego używa tchnie oryginalnością, spostrzegawczością i mądrością przedwcześnie dojrzałego dziecka.
Ta opowieść działa na wyobraźnię, co jest chyba najlepszą rekomendacją.Rewelacyjne postaci drugoplanowe – od służby po młodego astmatyka, sprawiają, że to naprawdę przyjemna lektura. Widmo zbrodni, tajemnicy, zagadki sprzed lat sprawia, że to książka frapująca tak bardzo, że trudno się od niej oderwać celem złapania oddechu, pójścia na spoczynek, czy wykonania innej prozaicznej czynności. Nie da się, bo świat wyczarowany przez Johna Hardinga wciąga i kusi.
Co wydarzyło się naprawdę, a co nie? Każdy odpowie sobie sam na to pytanie. Ja sobie jeszcze nie odpowiedziałam.
(2 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Uważajcie na lustra, może ktoś was z nich obserwuje?
(2011-11-01)
Magdalena
Zajkowska
Więcej o recenzencie
„Któż, z choć odrobiną inteligencji,
Nie chciałby pocałować Florencji
Ten, kto chce przeżyć...”
Bohaterka i narratorka powieści dwunastoletnia Florence oraz jej przyrodni brat- ośmioletni Giles żyją w swoim wymyślonym mikroświecie mając za pomoc trójkę dobrych, poczciwych, ale prostych służących. Dwór w Blithe, który zamieszkują napawa „gęsią skórką”, tajemnicą, tworząc obraz niczym z gotyckiej opowieści. Dzieci żyją szczęśliwie aż do momentu, kiedy to Giles opuszcza dwór i przenosi się do szkoły. Osamotniona Florence oddaje się „bibliotekowaniu”, co w jej własnym, wymyślonym języku oznacza pochłanianie niezliczonych ilości książek. Wszystko dzieje się wbrew zakazom jej wuja, który od momentu śmierci rodziców sprawuję władzę nad nią oraz Gilesem. Florence ma zakaz nauki czytania, ma natomiast oddawać się prostym czynnościom, właściwym dla młodych dziewcząt, czyli robótkom ręcznym. Dziewczynka jednak wbrew wszystkiemu sama pogłębiła wiedzę dlań tajemną i nauczyła się czytać. Kiedy nie czyta spędza czas w towarzystwie Theo-chłopca wiecznie kaszlącego z inhalatorem w dłoni.
Akcja zmienia się i nabiera rozpędu w momencie, gdy Giles powraca do Blithe z powodu nie przystosowania do szkoły. Wtedy to pojawiają się kolejne guwernantki, z których ostatnia bardzo zwraca uwagę dziewczynki. Na domiar złego przyłapuje ją wypowiadającą bardzo dziwne słowa, wręcz mrożące krew w żyłach, nad łóżkiem śpiącego Gilesa. Rozpoczyna się pełna niedomówień, skomplikowana i przerażająca gra, w której co rusz pojawiają się nowe elementy układanki, które sprawiają, że czytelnik czuje się wciągnięty w intrygę, z której nie ma już wyjścia...Wszystko przerywa śmierć...niespodziewana, która stawia cała sprawę w zupełnie innym świetle. Nawet po przeczytaniu książki, nie jesteśmy pewni, czy ta pasjonująca gra skończyła się, a może wciąż trwa?
Książka nakreślona jest w stylu powieści gotyckiej. Dziwny, wymyślony język głównej bohaterki, który na początku może trochę dziwić, ubarwia całą powieść, a bohaterka zdaje się być bardziej skomplikowaną osobą niż na dwunastolatkę przystało. „Siostrzyca” to powieść, która podczas czytania „oplata” czytelnika, nie pozwala mu odejść choćby na chwilę. Nawet po jej zamknięciu czujemy się uczestnikami „zabawy”, w którą zostaliśmy wciągnięci wbrew swojej woli, ale ciekawość nie pozwala nam odejść.
(1 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Przeczytaj wszystkie recenzje
(13)