Druga połowa XIX wieku i Dziki Zachód - tam właśnie rozegra się akcja jednej z najbardziej znanych powieści Karola Maya. Dla wiernych czytelników tego autora prawdziwą gratką będzie powieść w której spotkamy bohaterów dobrze znanych z poprzednich książek. I nie będzie tu chodzić tylko o odważnego przywódcę Apaczów - Winnetou, ale także o świetnego strzelca Olda Firehanda i sprawiedliwego Olda Shatterhanda. Ci bohaterowie nie mogą się spodziewać, że z pozoru prosta wyprawa do ukrytych kopalń srebra, okaże się pełną niebezpieczeństw przygodą.
Wszystkich miłośników literatury przygodowej zachęcamy do wysłuchania audiobooka "Skarbu w Srebrnym Jeziorze". Każdy, zarówno chłopak, jak i dziewczyna chętnie posłucha prześmiesznych historii o pięciu różnych chłopcach. Skarb w Srebrnym Jeziorze (niem. Der Schatz im Silbersee) to kolejne dzieło Karola May'a. zaliczane do klasyki powieści przygodowej. Przygotowaliśmy dla Państwa najpełniejszą wersję jaka do tej pory ukazała się na polskim rynku. Czyta: Wojciech Dąbrowski. Czas trwania: 19h 32 min.
Mówiąc jednym słowem: Dzieciństwo
(2011-08-01)
Jerzy
Lengauer
Więcej o recenzencie
„Skarb w Srebrnym Jeziorze” został napisany pod koniec XIX wieku. W Polsce wydano książkę w latach dwudziestych następnego wieku. Ja znam ją w przekładzie powojennym. Do słuchacza trafia audiobook czytany na podstawie przekładu z 1925 roku. Jak według mnie wypada porównanie? Tak jak porównanie powołanych na początku tego tekstu powieści przygodowych z książkami Karola Maya. Nie za dobrze? Nie do końca. Starałem się ukazać wartość powieści Maya, pomimo jej prostoty, wręcz infantylności, miejscami irytującej dorosłego czytelnika. Tak samo jest z tekstem czytanym przez Wojciecha Dąbrowskiego. Chwilami drażni. Za nim jednak o tym dlaczego, to najpierw chcę napisać, że po przeczytaniu informacji na okładce audiobooka o przekładzie, od razu pomyślałem przedwojennych polskich filmach. Każdy przecież zna stare kino! Nienaturalny makijaż mężczyzn. Nienaturalne ruchy. Nienaturalna mimika. Nienaturalny ton, tembr głosu. A wszystkich nas to bawi. Odbieramy to pozytywnie. I tak jest z tym przekładem. Tak jest z interpretacją Dąbrowskiego, przecież doświadczonego aktora teatralnego i filmowego, od trzydziestu lat grającego w filmie. Nie sądzę, że aktor chciał zlekceważyć lektorską pracę. Wręcz przeciwnie. Uznał pewnie, że powinien się dostosować do przedwojennego przekładu i nawet za cenę irytacji wzbudzonej u słuchacza. Zatem lektor potraktował powieść niezbyt poważnie i w tenże niepoważny sposób zinterpretował dialogi, a co za tym idzie i postacie. Moim zdaniem całkiem słusznie. Trudno przecież wyobrazić sobie, żeby bohaterowie Maya mogli być realnymi postaciami. I ów brak realizmu w postaciach Dąbrowski odpowiednio artykułuje. Piskliwy głos Ciotki Droll, tubalny i dumny aż do przesady głos Winnetou, emanujący ewangelicznym kaznodziejstwem głos Old Shatterhanda.
Aczkolwiek tam, gdzie pisarz epatuje nas potwornością opisów lektor odsuwa żarty na bok. Wówczas nie czas na krotochwile. Co zatem drażni? Przede wszystkim „sztuciec Henry’ego”. Naprawdę trudno odgonić wyobrażenie narzędzia kuchennego zawieszonego na plecach Old Shatterhanda. A po za tym, i to chyba jednak wina lektora, brak konsekwencji w wymawianych przydomkach zakończonych na „-hand”. Dąbrowski raz wymawia „e”, innym razem „a”. Podobne niekonsekwencje w wymowie trafiają się przy nazwach plemionach. Jeżeli lektor czyta oryginał przekładu bez własnych poprawek, to przepraszam i nie mam zastrzeżeń.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji