Sklepy cynamonowe to debiutancki cykl opowiadań Brunona Schulza, pisanych pierwotnie jako postscripta w listach do przyjaciółki, Debory Vogel. Utwory w nim zawarte, podobnie jak te z cyklu "Sanatorium Pod Klepsydrą", pisane poetycką prozą, są po części fantastycznym, lecz rozpoznawalnym przetworzeniem realiów małego miasteczka galicyjskiego sprzed II wojny światowej.
Świat według Schulza
(2007-03-28)
Katarzyna
Bereta
Więcej o recenzencie
Po lekturze Schulza nie można tak po prostu powrócić do szarzyzny, nijakości, do wyprasowanych z wszelkich zakamarków ulic, albowiem od czasów Schulza taki świat już nie istnieje i każdy, kto pozwolił poprowadzić się po cynamonowych uliczkach, należy do grona uświadomionych szaleńców, którym reszta zatwardziałych w starym widzeniu co najwyżej przyznałaby miejsce w sanatorium, a choćby i pod klepsydrą. Na tytułowej stronie utworów Schulza powinno zatem umieszczać się ostrzeżenie, że wejście grozi nieodwracalnymi zmianami w myśleniu oraz utratą wszelkich dotąd wypracowanych stereotypów, w związku z powyższym dokonuje się jedynie na wyłączną odpowiedzialność czytelnika. Komu powyższe uwagi wydają się opinią przesadnie entuzjastyczną, nie ma innego wyjścia, jak pozwolić się porwać pióru Schulza, a z pewnością przekona się sam, że - niczym magiczna różdżka - zaczarowuje ono oczy i umysł czytającego tak, że od tej pory widzi to, co dla poważnych tego świata jest zakryte, słyszy to, co dla nieuświadomionych jest zwykłą ciszą... Świat według Schulza to świat pełen drgających słojów powietrznych, kwadratów blasku śniących swój żarliwy sen na podłodze, oleodruków oślepłych od starości, płatów mięsa z klawiaturą żeber, twarzy z grymasem skwaru niczym barbarzyńską maską kultu pogańskiego, domów polerowanych wiatrami wielu dni, ludzi zanikających niczym orzech wysychający wewnątrz łupiny, dziurawych, przetartych i za krótkich obrusów śniegu oraz tajnego, skrzypiącego życia podłogi. Z każdą kolejną stroną pozwalamy się wprowadzać coraz dalej w ten cynamonowy świat, wpuszczając go zarazem niepostrzeżenie coraz głębiej w nas samych. Odtąd i w naszych scodzienniałych kamienicach, mieszkaniach wszelkich rozmiarów M, domkach i czym tam jeszcze upał dnia będzie oddychał na zasłoniętych storach, wprowadzając je w delikatne falowanie, wszelkie trzaski, chrobotania, skrzypienia pod podłogą, za ścianą czy drzwiami będą oznaką tajnego życia niewidzialnych światów, a gromadzone przez lata przedmioty wszelkiego przeznaczenia okażą się żyć własnym życiem kolorów, dźwięków, kształtów. Słowem po lekturze Schulza zaczniemy dostrzegać tajemnicę tam, gdzie dotąd była li tylko zoczywistniała proza, usłyszymy muzykę tam, gdzie trwała uparcie skamieniała cisza, zaczniemy zadawać pytania i odnajdywać odpowiedzi, jakich dotąd powstydzilibyśmy się jako poprawni politycznie, mentalnie, kulturowo, socjologicznie, wiekowo, jako zdyscyplinowani, uporządkowani, zaszufladkowani, skarakanieli obywatele sanatorium pod klepsydrą wszechpanującej logiki, odmierzającej nieubłaganie, co wolno, co wypada, jak należy, z kim wypada, gdzie wypada, komu wypada…
Od Schulza nic już nie "wypada", wszystko po prostu jest, dzieje się, pulsuje niezależnie od tego, czy my dostrzegamy krążącą wokół nas tajemnicę, czy zadziwiamy się nad dzianiem się, czy żyjemy życiem "jak wypada" czy też życiem takim, jakie w rzeczywistości jest. Cóż, nie pozostaje mi już nic innego, jak zaprosić do owego cynamonowego świata jak najprędzej tych, którzy dotąd tego jeszcze nie uczynili. Pamiętajcie jednak, że czynicie to na własną odpowiedzialność, są bowiem takie potrawy, którym i cynamon nie poprawi smaku...
(3 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji