Nasza cena: 30,99 zł

Cena rynkowa: 32 zł

Cena rynkowa

Co to jest cena rynkowa?
Oferujemy ceny niższe od średnich rynkowych. Na naszych stronach, obok ceny, po której towar można w Merlinie kupić, informujemy także o tzw. cenie rynkowej. Cena rynkowa jest obliczana na podstawie znajomości średnich marż hurtowych i detalicznych obowiązujących w Polsce dla danej grupy towarów, w normalnym obrocie, czyli gdy towar nie jest objęty specjalną promocją producenta lub dystrybutora. W przypadku książek często jest to cena drukowana na okładce przez wydawcę. Znając jednak realia rynku zastrzegamy, że możesz spotkać daną książkę, płytę czy inny towar zarówno taniej, jak i znacznie drożej. Mamy jednak nadzieję, że informacja o tym, ile mniej więcej kosztuje towar w innych sklepach, będzie dla Ciebie ważną wskazówką przy decyzji o zakupie, np. przy obliczeniach, od jakiej wartości zamówienia nasze upusty równoważą koszt przesyłki.

ok

zamknij

Informacje o dostępności

wysyłamy w ciągu 24 h

Towar w magazynie, powinniśmy wysłać go w ciągu 24 godzin (1 dzień roboczy).

wysyłamy w ciągu 3-5 dni roboczych

Towaru nie mamy w magazynie, sprowadzamy go w ciągu max 5 dni roboczych.

wysyłamy w ciągu 7 lub 14 dni roboczych

Towaru nie mamy w magazynie, sprowadzamy go w ciągu max 14 dni roboczych.

towar trudno dostępny, do 21 dni

Towar sprowadzany zza granicy lub produkowany pod zamówienie.

w sprzedaży od ...

To zapowiedź, którą możesz już zamówić. W podanym terminie pojawi się
w sprzedaży.

ponownie w sprzedaży od ...

Towar chwilowo wyczerpany u dostawców, ale możesz go zamówić.
W podanym terminie pojawi się ponownie w sprzedaży.

towar niedostępny

Towar wyczerpany, nie można go obecnie zamówić.


więcej szczegółów »


ok

zamknij

Dodaj do koszykaDodaj do przechowalni Do listy życzeń

Co to jest lista życzeń?

Koszyk pusty

Dostawa za darmo!
Wyślij wiadomość
Napisz do nasZadzwoń do nas
tel. +48 (22) 321 91 91
fax +48 (22) 321 91 92
kontakt z konsultantem
Kontakt z Biurem Obsługi Klienta
Kontakt z Biurem Obsługi Klienta
Smak dżemu i masła orzechowego

Smak dżemu i masła orzechowego

Lauren Liebenberg  Chcę otrzymywać korespondencję o pozycjach tego autora.

okładka: miękka
nośnik: druk
liczba stron: 200
Ocena klientów:   wszystkie recenzje (9)

Listopad 2009 - Osadzona na tle wojny domowej i umierania kolonii, zachwycająca i mroczna powieść o dorastaniu w Afryce to olśniewający debiut Lauren Liebenberg.Nyree i Cia O′Callohan mieszkają na dalekiej farmie na wschodzie ówczesnej Rodezji w późnych latach siedemdziesiątych dwudziestego wieku. W...

Pełny opis produktu...

Udostępnij na facebooku
Pin It
+1
Tweetnij

Nie wybrałeś żadnego wariantu produktu!
Zrób to zmieniając przy towarze, który chcesz kupić liczbę sztuk z "0" np. na "1".

ok

zamknij

Ci, którzy kupili ten towar, kupili też...

Inni klienci oglądali również...

    Pełny opis produktu: Smak dżemu i masła orzechowego

      Średnia ocena z 9 recenzji (Dodaj własną)

    Autor:
    Lauren Liebenberg
    Wydawnictwo:
    Smak Słowa , Listopad 2009
    Seria:
    z przyprawami
    ISBN:
    978-83-928234-5-2
    Liczba stron:
    200
    Wymiary:
    145 X 205 mm
    Tłumaczenie:
    Małgorzata Trzebiatowska
    Sprawdź inne tytuły:
    Lauren Liebenberg
    Kategorie:
    proza obca > powieść
    Osadzona na tle wojny domowej i umierania kolonii, zachwycająca i mroczna powieść o dorastaniu w Afryce to olśniewający debiut Lauren Liebenberg.

    Nyree i Cia O'Callohan mieszkają na dalekiej farmie na wschodzie ówczesnej Rodezji w późnych latach siedemdziesiątych dwudziestego wieku. W cieniu zwisających pnączy lasu deszczowego Vumba, pod kuratelą dziadka heretyka, przeżywają czarowne dzieciństwo zabarwione afrykańskim pogaństwem, wypaczonym katolicyzmem i tradycją opartą na baśniach braci Grimm. Ich świat rozciąga się do wielkiego ogrodzenia, wzniesionego, by zatrzymać "Terrów", z którymi walczy ich ojciec. Dziewczynki nie mają wielkiego pojęcia o tym, co dzieje się poza ich zakątkiem, do czasu, gdy z zewnętrznego świata przybywa do ich domu "bękart" - osierocony kuzyn Ronin, który na zawsze zatruje ich idyllę...

    Lauren Liebenberg dorastała w Rodezji w czasie wojny domowej. Jeszcze jako dziecko opuściła kraj, który później miał przekształcić się w Zimbabwe. Wraz z pracującym w kopalniach złota ojcem udała się na południe, do Johannesburga, gdzie mieszka do dziś. Uzyskała tytuł magistra zarządzania na University of Witwatersand. Jest mężatką, ma dwoje dzieci. Smak dżemu i masła orzechowego to jej pierwsza powieść.

    Recenzje naszych klientów: Napisz własną recenzję

    Smak dżemu i masła orzechowego
    Autor:
    Lauren Liebenberg

    Rewelacja (2011-08-17)

    Paulina Klos  Więcej o recenzencie

    Lauren Liebenberg zadebiutowała powieścią "Smak dżemu i masła orzechowego" w roku 2008 i tym samym została finalistką nagrody Orange Broadband Award. Autorka swe dzieciństwo spędziła w Rodezji i tam właśnie toczy się akcja książki. Czy zawarła w niej wątki autobiograficzne? Nie wiem, ale mam nadzieję, że nie... Spoglądamy na dzieciństwo 9-letniej Nyree i jej młodszej siostry Cii. Przypada ono na trudne dla Rodezji czasy. Walka z terrorystami, uporczywe susze, biedna, głód i strach przed wrogami. Dziewczynki jednak mają swój własny magiczny świat. Świat pełen wróżek, magii, wesołych pląsów i beztroski. Mimo wszystkich przeciwności losu, ich życie rodzinne jest przepełnione miłością, troską o siebie nawzajem i marzeniami. Nie ulega wątpliwości, że są ze sobą bardzo zżyte. Spokój zaburza 14-letni Ronin, kuzyn dziewczynek, który pewnego dnia staje się jednym z domowników rodziny. W umyśle tego chłopca czai się coś mrocznego. Jego postępowanie mrozi krew w żyłach i wprowadza dziewczynki w osłupienie. Nastolatek zdaje się nie mieć sumienia, litości i współczucia. Drwi z cierpienia i krzywdy i sam ją zadaje. Siostry zaczynają żyć w lęku, strachu przed kolejnym dniem. Ronin szantażem stara się zdobyć władzę nad ich życiem. Kolejne "wybryki" chłopaka sprawiają, że wali się ich świat. Finał okaże się być bardzo tragiczny... Biję pokłony w stronę autorki. W osłupienie wprawia to, w jaki sposób wprowadza nas w zaczarowany świat dzieciństwa Cii i Nyree a potem brutalnie pokazuje jak wiele może zmienić zło, czynione przez Ronina. Do tego na prawdę przepiękne opisy życia w Afryce, zwierząt, obyczajów i roślinności. Powieść napisana pięknym językiem. Niektóre zdania zapisałam nawet w zeszycie. Na dodatek wspaniała okładka (niestety to dla mnie ważne;)). Minusem jest słowniczek na końcu książki. Co chwilę musiałam przerzucać kartki i nieco wyprowadzało mnie to z równowagi. Wyjaśnienie słówek mogłoby znaleźć się w przypisach na końcu kartek. Więcej wad nie dostrzegam. Gorąco polecam!

    Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

    Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

    "Los pisany jest przez nasze charaktery"* (2011-03-30)

    izusr  Więcej o recenzencie

    Lauren Liebenberg czyniąc narratorką swej powieści niespełna dziewięcioletnią dziewczynkę funduje nam niezwykłą podróż w czasie i przestrzeni. Trwają lata siedemdziesiąte, a my zostajemy przeniesieni na spękaną ziemię Rodezji, na tereny zamieszkane przez białych, aby poznać rodzinę O'Callohan, zwłaszcza zaś dwie najmłodsze członkinie. Wspomnianą już narratorkę Nyree i jej siedmioletnią siostrę Cię. Ich ojciec jest żołnierzem walczącym z terrorystami, którzy swoją drogą bardziej kojarzą się dziewczynkom z jakimiś fantastycznymi stworami niż realnym zagrożeniem. Jego rzadkie pobyty w domu stanowią dla Nyree i Cii prawdziwe święto, podczas którego nawet ich mama staję się w końcu bardziej kobieca. Jednakże wśród codziennych zabaw czas między jedną wizytą ojca, a drugą zdaje się aż tak bardzo nie dłużyć, a smak dżemu i masła orzechowego osładza życie na tyle, że i tęsknota zdaje się mniejsza. I tak spokojnie zapewne upływałby każdy ich kolejny dzień, wśród śmiechu i radości, gdyby kuzyn Ronin, który pewnego dnia pojawił się na farmie i skutecznie zaczął uprzykrzać im życie. Liebenberg świetnie oddała uczucie jakie jest między siostrami. Rzadko kiedy, nawet w literaturze, zwłaszcza wśród tak młodych postaci zdarza się taka miłość, lojalność i oddanie, która bije z każdej strony. Na wielką pochwałę zasługuję również postać Ronina, który nie wzbudzając żadnych, naprawdę żadnych pozytywnych uczuć zrobił na mnie ogromne wrażenie. Przez całą lekturę nie mogłam wyjść z podziwu, skąd w tak młodym człowieku tyle okrucieństwa i nienawiści. Zastanawiałam się co też nim musiało kierować, co się kryło w jego głowie, co takiego stało się w jego życiu, że zachowuje się tak a nie inaczej. W narracji Nyree znaleźć możemy też trochę przekazanych nam przez nią opowieści ich służącego Nyree. Właściwie tylko dzięki niemu dowiadujemy się co nieco o życiu czarnych Afrykanów, o jego pracy w kopalni, mieszkaniu w Kolonii i pobycie w więzieniu zarządzanym przez białych, z którego jeśli uda się komuś wyjść żywemu to "wie, że otrzymał Boże Błogosławieństwo"* i nic nie jest go już w stanie dotknąć. To jemu też została wydzielona największa część mojej sympatii, wcale nie Oupie, choć i bez niego książka na pewno wiele by straciła. "Smak dżemu i masła orzechowego" to pięknie opowiedziana historia, niezwykle nostalgiczna, w której rzeczywistość miesza się z wiarą we wróżki i duchy przodków, gotowe zawsze przyjść z pomocą. Styl jaki obrała autorka wymaga koncentracji, ale jednocześnie jest na tyle prosty, aby faktycznie odpowiadać przemyśleniom kilkuletniego dziecka. Chyba od początku zdaje się też wskazywać czytelnikowi na tragiczne zakończenie, od początku podświadomie wyczuwamy, że w tej opowieści nie może wydarzyć się nic dobrego, choć przecież pełno tu dobroci. *s. 172 *s. 87.

    Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

    Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

    Fenomen (2010-09-20)

    Aleksandra Świerczek  Więcej o recenzencie

    Afryka jest przepięknym kontynentem, na którym od lat toczone są różnego rodzaju wojny. Wyszukując informacji w internecie nie raz natchnęłam się na informacje opisujące piekło, które przeżywają mieszkańcy takich państw, jak: Demokratyczna Republika Konga, Liberia, czy też Czad. Lauren Liebenberg jest debiutującą pisarką, która najmłodsze lata swojego dzieciństwa spędziła w Rodezji, gdzie na własne oczy obserwowała ludzką tragedię. Mimo, że jeszcze jako dziecko opuściła tereny dzisiejszego Zimbabwe, to nie sądzę by kiedykolwiek zapomniała o toczącej się w tamtych czasach wojnie domowej. "Smak dżemu i masła orzechowego" to książka opowiadająca o losach dwóch sióstr - Nyree i Cia. Dziewczyny w sielskiej atmosferze całymi dniami obserwują otaczający je świat i w zasadzie nie muszą się o nic martwić. Wszystko do dnia, w którym do ich domu wprowadza się osierocony kuzyn Ronin. Wtedy okazuję się, że nic nie jest takie, jak im się do tej pory wydawało... Muszę przyznać, iż pani Liebenberg wykonała kawał dobrej roboty pisząc swoje dzieło. Nie spotkałam się jeszcze z książką, w której główni bohaterowie nie wydawaliby osądów na temat otaczającej ich rzeczywistości, a także spotykanych na swej drodze ludzi. Wszystko za sprawą Nyree, która w tym przypadku pełniła rolę opowiadającego o wszystkim narratora. Czystą przyjemnością jest czytać lekturę, w której nie roi się od uprzedzeń często towarzyszących dorosłemu człowiekowi. W lekturze bardzo często możemy spotkać się z wtrąceniami pochodzącymi ze slangu afrykańskiego, do którego na końcu książki został dołączony słownik. Dzięki niemu nie tylko zrozumiałam dokładny sens poszczególnych kwestii wypowiadanych przez główne bohaterki, ale także wzbogaciłam swój język, o kilka dodatkowych zwrotów. Myślę, że Lauren Liebenberg pisząc "Smak dżemu i masła orzechowego" ukazała całemu światu swój geniusz i profesjonalizm. Pomimo braku barwnej akcji książka i tak wciąga swojego czytelnika na całego. Niewątpliwie przysłużyły się temu niezwykle barwne opisy przyrody otaczającej siostry O'Callohan ale i wielki talent autorki.

    Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

    Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

    warta polecenia (2010-03-02)

    Sofiee  Więcej o recenzencie

    Troszkę smutna ta powieść, ale bardzo się cieszę, że wpadła w moje ręce. Autorka przedstawiła tu kilka obrazków z życia dorastającej dziewczynki, jej losy dzieją się na tle politycznego tła ówczesnej Afryki Południowej. Bohaterka powieści ma młodszą siostrę, z którą jest bardzo zżyta. Obie wierzą w bajkowy świat wróżek i tajemne moce przyrody, odkrywają sekrety rodzinne pozostawione w pamiątkach na strychu. Dziewczynki znajdują się właściwie tylko pod opieką matki, bo ojciec przebywa często na froncie, a dziadek powoli popada w demencję starczą. Pozycja warta polecania i na pewno nie "płytka"

    (3 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

    Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

    Krótka historia o dorastaniu (2010-02-10)

    mól książkowy 1Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!  Więcej o recenzencie

    „Smak dżemu i masła orzechowego” to bajka z dramatycznym zakończeniem. Dzieciństwo kontra dorosłość, przyroda a człowiek, magia a rzeczywistość, biali i czarni - taki swoisty mix. To tak jakby jeść dżem z masłem orzechowym, popijać brandy i palić fajkę. „Smak dżemu i masła orzechowego” to dobry debiut Lauren Liebenberg. Niby prosta historia, może nawet banalna, a mimo to powala na kolana. Bez zbędnej egzaltacji, bez zbędnych słów, urzeka prostotą i szczerością. I nie chodzi tu o to, że niesie jakieś przesłanie, czy wskazówki jak żyć. Ona sama w sobie jest darem autorki dla nas. Niech więc nie zwiedzie was okładka. Cała głębia ukryta jest w środku. Wystarczy zajrzeć...

    (1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

    Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

    Krótka historia o dorastaniu (2010-02-08)

    mól książkowy 1Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!  Więcej o recenzencie

    „Smak dżemu i masła orzechowego” to bajka z dramatycznym zakończeniem. Dzieciństwo kontra dorosłość, przyroda a człowiek, magia a rzeczywistość, biali i czarni - taki swoisty mix. To tak jakby jeść dżem z masłem orzechowym, popijać brandy i palić fajkę. Nie ukrywam, że przystępując do czytania tego debiutu literackiego Lauren Liebenberg, byłam nastawiona na miłą, ciepłą opowieść o życiu dwóch małych dziewczynek na farmie. Tak wynika bowiem z opisu na okładce książki. Jedyną atrakcją miało być to, że akcja powieści dzieje się w Rodezji, miejscu tak naprawdę mało znanym i zapomnianym, gdyż autorzy rzadko obsadzają tam swoich bohaterów. Jakież więc było moje zdziwienie, gdy odnalazłam tu niezwykłą historię opartą na realiach politycznych, przepiękne i niezwykle malownicze opisy przyrody, tragiczną w skutkach tajemnicę rodzinną, a to wszystko tak realne i namacalne, że pozostawiające trwały ślad w pamięci. „Smak dżemu i masła orzechowego” to dobry debiut Lauren Liebenberg. Niby prosta historia, może nawet banalna, a mimo to powala na kolana. Bez zbędnej egzaltacji, bez zbędnych słów, urzeka prostotą i szczerością. I nie chodzi tu o to, że niesie jakieś przesłanie, czy wskazówki jak żyć. Ona sama w sobie jest darem autorki dla nas. Niech więc nie zwiedzie was okładka. Cała głębia ukryta jest w środku. Wystarczy zajrzeć...

    (3 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

    Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

    Była sobie Rodezja... (2009-12-29)

    Zoom  Więcej o recenzencie

    Aż trudno uwierzyć, że opisana tu historia zdarzyła się/mogła się zdarzyć zaledwie czterdzieści lat temu, w czasach, kiedy większość kolonii już się wyzwoliła. Na tym tle Rodezja była jakimś reliktem - fakt, obarczonym rasistowską ideologią i nierealnymi ambicjami państwowotwórczymi, ale jednocześnie zanurzonymi w jakiejś magii, z jednej strony napędzanej typowym dla pionierów przywiązaniem do ziemi, z drugiej - przemieszaniem tradycji: europejskich, afrykanerskich, afrykańskich. I choć książka Liebenberg opowiada o dogorywaniu Rodezji z dziecięcej perspektywy, doskonale tę magię oddaje. Opisana bardzo soczystym, czasem infantylnym, czasem poetyckim językiem historia dwóch sióstr dorastających na afrykańskiej farmie mocno pobudza wyobraźnię i zmysły (tarantule w wychodku, brrr). Historia raz śmieszna (świetna groteskowa postać Oupy), raz tragiczna. Mnie jednak najbardziej ujęło bardzo przekonujące tło akcji - z jego egzotyką, afrykańskimi szamanami, polityką podaną dziecięcym językiem.

    (5 z 5 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

    Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

    Książka przywołująca w tytule dżem i masło orzechowe wydana w "Serii z przyprawami" działa na zmysły i wyobraźnię (2009-12-10)

    prowincjonalna nauczycielka  Więcej o recenzencie

    Bohaterki książki, siedmioipółletnia Cia i niespełna dziewięcioletnia Nyree, mieszkają dziadkiem i mamą na farmie w Rodezji. Ich tata walczy z terrorystami; opisywany kraj w końcu lat siedemdziesiątych XX wieku przekształcał się w Zimbabwe. O owych zmianach politycznych dziewczynki wiedzą niewiele (nie ukrywam, że ja również), a nieobecność ojca wiążą raczej z fantasmagorystycznymi niż realnymi zagrożeniami. Zresztą cały świat pozostający w percepcji dzieci przesycony jest magią, tajemnicami, zjawami, siłami wywodzącymi się z wierzeń plemiennych, praw natury. W świcie sportretowanym przez Lauren Liebenberg brakowało mi słońca, ciepła w relacjach między ludźmi, przestrzeni, w której dzieci mogłyby odetchnąć i dobrze się rozwijać. Jeśli jednak Autorka opisuje ów świat takim jakim był, jakim go zapamiętała, pozostaje tylko współczuć ówczesnym dzieciom i gratulować pisarce realizmu.

    (5 z 5 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

    Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

    Wspomnienia z dzieciństwa (2009-11-29)

    Joanna Gołaszewska  Więcej o recenzencie

    Dwie małe siostry mieszkają na afrykańskiej farmie, gdzieś na pustkowiu. Jest to farma w państwie, które kiedyś nazywało się Rodezja, a teraz na mapach widnieje jako Zimbabwe. Ich dni upływają na zabijaniu nudy. Chodzą do szkoły, a raczej są tam wożone przez czarnego służącego, ale większość czasu zajmuje im obserwowanie świata wokół - przyrody, pracujących Afrykańczyków, dziadka przesiadującego na ganku. Farmą zarządza praktycznie sama matka, bo ojciec jest partyzantem i znika na długi czas. Przyjeżdża od czasu do czasu, wtedy zmienia się atmosfera domu - mama ładnie się ubiera, skrapia perfumami, uśmiecha się praktycznie przez cały czas. Ten sielankowy obraz dzieciństwa może nieco nużyć - gdyby nie zabawna osoba dziadka, z jego kontrowersyjnymi opiniami na temat wszystkiego wokół, gdyby nie wymykające mu się czasami aluzje do rodzinnego skandalu - byłoby nudno. Na szczęście w odpowiednim czasie pojawia się Ronin - jakiś kuzyn, na temat pochodzenia którego rodzice i dziadek milczą, ale dziewczynki wyczuwają, że kryje się za tym jakaś mroczna tajemnica. I teraz dopiero się rozkręca - widzimy świat oczami dziecka. Dorośli są ślepi na to, co dzieciom ukazuje się od razu. W każdym razie nie kończy się to dobrze, za późno niektórzy przeglądają na oczy. Powieść jest bardzo nastrojowa, znakomicie oddaje klimat sennej z upału Afryki, są w niej również wtręty antyrasistowskie. Zakończenie może wynagrodzić mało porywający początek.

    (4 z 4 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

    Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

    Książki - Zapowiedzi - zamów już dziś!

    Książki - wszystkie zapowiedzi »

    Książki - Nowości - polecamy!

    Książki - wszystkie nowości »

    Książki - Promocje - kupuj i oszczędzaj!