Smakowanie raju to książka o Związku Sowieckim lat czterdziestych. Jej autor przeszedł piekło więzień i łagrów. Przebywał w Starobielsku, w obozie cywilno-wojskowym w Katyniu, na Kołymie. Uczestniczył w sensacyjnej ucieczce z obozu katyńskiego i był przypadkowym świadkiem egzekucji w lesie katyńskim. Opis tej egzekucji jest ewenementem w literaturze historycznej dotyczącej tego okresu. Erlichson napisał jednak książkę nie tylko o łagrach. Jako inteligentny i bystry obserwator potrafił dostrzec i opisać cały obłęd systemu sowieckiego, w którym zbrodnia i absurd stały się składnikami codziennego życia państwa i jego obywateli".
Dokument epoki
(2010-08-29)
wrm
Więcej o recenzencie
Siedemnastoletni Icek z Wierzbnika żyje w złowrogim kraju. Wstrętni goje nie chcą kupować u Żydów, czasem nawet krzyczą na nich, albo kamieniem rzucą, a Katolicki kościół w rynku kładzie ponury cień, „wnosi do atmosfery element obcości i zagrożenia” jak pisze autor. On sam nie identyfikuje się specjalnie z państwem polskim, którego upadek w 1939 r. zrodził w nim jedynie myśl o ucieczce do wytęsknionego raju - Związku Sowieckiego. Z grupą sobie podobnych „widzieli się na stanowiskach dowódców, dyrektorów, urzędników państwowych”. Niestety, widać wolne były tylko stanowiska więźniów, bo w tej roli jedynie widziała Erlichsona władza radziecka. Siedział w więzieniach, siedział w obozach, z jednego uciekł, był w Starobielsku, gdzie wcześniej siedzieli polscy oficerowie, przebywał w jednym z obozów katyńskich, widział egzekucję w lesie koło Katynia, ale to nie była ta słynna egzekucja. Zajechał na Kołymę, skąd „wymeldowano” go dzięki Sikorskiemu, następnie trafił do więzienia ponownie, skąd wyszedł już dzięki Wandzie Wasilewskiej. W Polsce nie znalazł już śladu po Żydach, a mienie po nich zagarnęli Polacy. Opuszcza tedy Icek Polskę po raz drugi, tym razem jadąc na Zachód.
Książka zainteresowała mnie z dwóch powodów. Po pierwsze powyższa historia została opowiedziana przez człowieka żyjącego w żydowskim mikroświecie, który nie odczuwał konieczności kontaktu ze światem nieżydowskim. Brak kontaktu to brak zrozumienia, wyobcowanie i lęk przed obcymi. Autor wszędzie widzi antysemityzm, szowinizm i nacjonalizm. I to nie tylko w stosunku do Polaków. Nam się, uczciwie mówiąc, mało dostało. Za wilka złego w całej książce robią Ruscy, a o wymordowanie Żydów oskarżani są konsekwentnie Niemcy. Ale wracając do sedna, dla autora kościół to zagrożenie, cerkiew kojarzy się z czarną sotnią, a każde krzywe spojrzenie z antysemityzmem. Charakterystyczny jest przy tym brak empatii u autora i jego towarzyszy. Nie biorą pod uwagę, że ich ucieczka do sowieckiego raju mogła być rozumiana przez Polaków jako zdrada, kolaboracja; nie czują, jak odbierali polscy rozbrojeni żołnierze śpiewaną na ich widok przez żydowskich wyrostków Międzynarodówkę.
Po drugie książkę warto przeczytać dla aneksów i posłowia, których autorem jest dr Kisielewski. Zawierają materiał historyczny ukazujący losy bohatera w szerszej perspektywie. I dobrze. W posłowiu jednakże pan doktor tłumaczy z polskiego na nasze, jak należy rozumieć treść wspomnień Erlichsona. W duchu politycznej poprawności. Książkę napisał lewicowy Żyd po przejściach, podkreślam, po strasznych przejściach. Napisał ją ciężkim piórem, nie siląc się na obiektywizm. I stworzył dokument epoki. A potem redaktor napisał posłowie, w którym jest i historia, i współczesność, literatura, ba - psychologia nawet, by było miło i bez emocji. I to jest też dokument epoki; naszej.
(3 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji