Zawarte w "Śmiesznej dwuznaczności świata" eseje dotykają rozmaitych przejawów współczesnej sztuki, traktując ich opis jako pretekst do intrygujących analiz i rozważań kulturoznawczych. W błyskotliwych, erudycyjnych tekstach tej książki uderza rzadka umiejętność widzenia subtelnych koligacji dzisiejszej kultury z jej dawnymi formami dar odkrywania podskórnych powiązań, zaskakujących ewolucji i ciągów przyczyn. Wildsteina interesują "idee w działaniu": ścięgna łączące teorię z rzeczywistością sztuki, kultury masowej, a wreszcie - z wartościami i przekonaniami bezwiednie przyjmowanymi przez współczesnych twórców. Krytyczne zainteresowanie, z jakim Wildstein przygląda się współczesnej kulturze, wolne jest od jednostronności, którą dobrze znamy z tradycjonalistycznych, czy nowo lewicowych krytyk upadłego świata. Autor nie udaje krytyka bez właściwości. Nie ma w nim jednak nawet cienia częstego dziś neobolszewickiego manicheizmu krytyki.
Podział świata na ten, który oszalał i ten który pozornie oszalał.
(2009-05-10)
Sebastian
Michalak
Więcej o recenzencie
Zaskakująca jest nowa książka autora „Doliny Nicości”. Przede wszystkim dla tego, że jest to analiza Kina w kulturze. Kina postmodernistycznego w dużej mierze. Bronisław Wildstein zanalizował najgłośniejsze obrazy ostatnich lat. Tytuły takie jak „Pump Fiction”, „Urodzeni Mordercy”, „Milczenie Owiec” czy „Tańczący z Wilkami”, ale nie tylko te.
Autor pokazał czytelnikowi na czym polega negacja i symbolika komunikatu zwartego w obrazie filmowym. Który przenika do świadomości społecznej i wywiera wpływ kształtując nasze postawy. Bronisław Wildstein jako krytyk filmowy, różni się w postrzeganiu postmodernistycznego kina od konserwatywnego krytyka Ryszarda Legutki. Dla którego tylko „kino tradycyjne” w stylu „Casablanki” są prawdziwym kinem. Autora „Doliny Nicości” interesują przyczyny, płaszczyzny, wieloznaczność, skutki postmodernistycznego kina jako zjawiska obiektywnego.
Książka ta jest napisana piórem, które się bardzo dobrze czyta. Gdy porównałem poziom analizy krytyków filmowych z magazynu „Film” i Bronisława Wildsteina. To wyszło tak, że mamy grupę niedouczonych uczniaków z magazynu „Film”, którzy nie dostrzegają w swoich tyradach komunikatu oraz symboliki, a interesuje ich tylko lanie wody A z drugiej strony, mamy krytyka, który przeprowadza analizę na bardzo wysokim poziomie intelektualnym. Krytyka, który rozkłada dany obraz na czynniki pierwsze, bierze pod uwagę czynniki kulturowe i polityczne. Jest to książka, która musi się znaleźć na półce każdego maniaka kina!
(1 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji