Kolejna płyta utalentowanego pianisty Rafała Blechacza zaskakuje dojrzałością i pełnią interpretacji. Sonaty wiedeńskich klasyków: Haydna, Beethovena i Mozarta w jego wykonaniu to majsterszyk wirtuozerii.
| Posłuchaj utworów: |
MP3 |
WMA |
| 1. Sonata E. Felat major Hob. XVI: 52 Allegro |
 |
 |
| 2. Sonata E. Felat major Hob. XVI: 52 Adagio |
 |
 |
| 3. Sonata E. Felat major Hob. XVI: 52 Finale |
 |
 |
| 4. Sonata No. 2 A Major Op. 2/2 Allegro Vivace |
 |
 |
| 5. Sonata No. 2 A Major Op. 2/2 Largo Appasionato |
 |
 |
| 6. Sonata No. 2 A Major Op. 2/2 Scherzo (Allegretto) |
 |
 |
| 7 .Sonata No. 2 A Major Op. 2/2 Rondo (Grazioso) |
 |
 |
| 8. Sonata D. Major K. 311 Allegro Con Spirito |
 |
 |
| 9. Sonata D. Major K. 311 Andantino Con Espressione |
 |
 |
| 10. Sonata D. Major K. 311 Rondeau (Allegro) |
 |
 |
Blechacz, jedyny w swoim rodzaju
(2008-10-17)
dana
bednarska
Więcej o recenzencie
Nareszcie prawdziwy, młody Mozart! Mam wrażenie, że widzę go przy klawesynie, bawiącego towarzystwo, a może ta sonata właśnie rodzi się w jego głowie na potrzebę chwili? Pełno w niej żartu, humoru, dowcipu, wesołego dialogu i pięknego śpiewu. Fantastyczne wykonanie. W każdej sonacie czuję duszę kompozytora. Niespotykana dotąd interpretacja. Wspaniała płyta!
Gratuluję, dziękuję i czekam na nowe.
(17 z 18 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Niesamowity Blechacz
(2008-10-02)
Magda
Talik
Więcej o recenzencie
Rafał Blechacz dojrzewa. Od ubiegłego roku i pierwszego albumu nagranego dla prestiżowej firmy Deutsche Grammophon (z 24 Preludiami op. 28 Chopina) zrobił ogromne postępy. Jego muzykalność i zdolność do cyzelowania wszystkich detali w utworze czynią dziś z niego niezwykle cenne zjawisko na scenie pianistycznej. Podczas gdy inny zwycięzca Konkursu Chopinowskiego Yundi Li na każdej kolejnej płycie wypada coraz bardziej pastelowo i niewyraźnie Rafał rozwija skrzydła i pokazuje, że nie jest tylko znakomitym chopinistą. Staje się wyśmienitym pianistą. Na najnowszej płycie znalazły się trzy klasyczne sonaty -Haydna, Mozarta i Beethovena. Ich zestawienie nie jest przypadkowe, bo Blechacz zaznaczał w wywiadach, że chciał pokazać, jak rozwijała się forma sonatowa i jak silny wpływ osobowość jednego kompozytora miała na twórczość drugiego (w tym przypadku Haydn zainspirował Beethovena, który dedykował mu swoją sonatę). Widać, że polski pianista szczególną uwagę poświęcił właśnie sonacie Es-dur Haydna, która doczekała się na tej płycie interpretacji niemal wybitnej. Można ją swobodnie porównać z dostępnymi nagraniami znanych pianistów a obroni się każdym z pomysłów, jakie zastosował Blechacz. Każda nuta ma tu swoje miejsce, czas, kolor i klimat. Wystarczy posłuchać I części i zobaczyć, jak Rafał dopieszcza każdy detal, jak genialnie muzykuje. Pod jego palcami fortepian śpiewa i odzywa się wieloma coraz to nowymi głosami. A sposób w jaki pianista cierpliwie wyczekuje pauzy w III części, nie urywając zarazem muzycznej narracji, wskazuje na niezwykłą dojrzałość. Jeśli dodamy do tego błyskotliwą techniczną sprawność, która pozwala mu bez najmniejszych trudności omijać trudne przebiegi zapisane przez Haydna w drobnych i gęsto usianych wartościach nutowych. Sonata A-dur Beethovena to z kolei majstersztyk jeśli chodzi o brzmienie każdej z kolejnych jej ogniw. Blechacz kreuje nastrój, jak doświadczony magik, który wie, że napięcie trzeba dawkować powoli. Dlatego słyszymy zarówno Beethovena radosnego i rozkrzyczanego, jak i elegijnego czy refleksyjnego. W Scherzu to złośnik i oportunista, w finale natomiast lekko rozmarzony romantyk. Zresztą oznaczenie „grazioso” ( z wdziękiem) pianista realizuje tu bardzo trafnie. Niedawne nagranie tej samej sonaty przez wielkiego Maurizio Polliniego wydaje się niedostateczne i blade przy tym dokonanym przez Polaka.
I wreszcie ostatni z utworów-sonata D-dur Mozarta, lekka, ale nie ulotna. Raczej wyśpiewana a nie zagrana, jakby Blechacz przed chwilą skończył słuchać uczuciowych wyznań bohaterów „Wesela Figara” czy „Don Giovanniego”. Może znajdą się i tacy, którzy zarzucą pianiście, że nagrane teraz sonaty wykonuje na recitalach już od kilku lat, więc nie przygotował de facto nowego repertuaru i bazuje na sprawdzonych utworach. Niech jednak odłożą pióro, zdejmą palce z klawiatury i raz jeszcze włączą płytę. Z tymi interpretacjami po prostu nie wypada dyskutować.
(19 z 24 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji