-
-
-
-
Above
- Mad Season
-
cena:
24,99
zł
-
-
Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Songs For The Deaf
Średnia ocena z 8 recenzji
(Dodaj własną)
- Wykonawca:
-
Queens Of The Stone Age
- Firma fonograficzna:
-
Universal Music Group
, 2002
- Nr katalogowy:
- 4934362
- Sprawdź inne tytuły:
-
Queens Of The Stone Age
Jedna z najważniejszych i najniecierpliwiej oczekiwanych rockowych płyt tego roku właśnie trafia do naszych rąk. Josh Homme i Nick Oliveri wywodzący się z legendarnego Kyuss nagrali najnowszy album Queens Of The Stone Age wspólnie z Dave'm Grohlem (Nirvana, Foo Fighters) i Markiem Laneganem (Screaming Trees). Kyuss w latach dziewięćdziesiątych grał epicki, pustynny acid rock, dziś QOTSA prezentuje psychodeliczne, stoner - rockowe, pseudo - popowe i pseudo - radiowe piosenki. Hipnotyczny rytm (Grohl twierdzi w wywiadach, że Songs For The Deaf jest najlepszą płytą, na której grał na bębnach), ogniste, pełzające gdzieś blisko ziemi dźwięki gitar i melodyjny, z lekka melancholijny głos Homme. Warto było czekać.
| Posłuchaj utworów: |
| 1. You Think I Ain't Worth A Dollar, But I Feel Like A Millionaire |
|
| 2. No One Knows |
|
| 3. First It Giveth |
|
| 4. A Song For The Dead |
|
| 5. The Sky Is Fallin' |
|
| 6. Six Shooter |
|
| 7. Hangin' Tree |
|
| 8. Go With The Flow |
|
| 9. Gonna Leave You |
|
| 10. Do It Again |
|
| 11. God Is In The Radio |
|
| 12. Another Love Song |
|
| 13. A Song For The Deaf |
|
| 14. Mosquito Song (Hidden Track) |
|
| 15. Everybody's Gonna Be Happy (Hidden Track) |
|
- Songs For The Deaf
- Wykonawca:
-
Queens Of The Stone Age
Dziwne, ale znakomite
(2007-04-26)
Maciej
Bielak
Więcej o recenzencie
Po pierwszym przesłuchaniu tego albumu byłem zadowolony. Muzyka spodobała mi się, ale czułem, że można tu odkryć coś więcej. Muszę stwierdzić, że panowie z QOTSA są autentyczni w brzmieniu. Czuć tutaj rock'n'rollowego ducha, radość z grania, wyraźnie słychać, że utwory powstały spontanicznie. I to właśnie w połączeniu z doskonałym opanowaniem instrumentów i wciągającymi głosami wokalistów (w tych rolach Josh Homme, Mark Lanegan i Nick Oliveri na zmianę) daje naprawdę świetną mieszankę. Do tego muzyka jest nie tylko znakomita, ale oryginalna jak diabli. QOTSA mają swój własny styl, jasno wyczuwalny na tej płycie. Psychodeliczne riffy przeplatają się z dziwacznymi dźwiękami, potężnie bitą perkusją i melodyjnym, jakby nieco rozmarzonym głosem Josha Homme. Kilka razy pojawia się Mark Lanegan z głębokim, nieco chrypiącym głosem - brzmi jak ponury grabarz. Dwukrotnie wtrąca się basista Nick Oliveri dając niezły pokaz wrzasku. Nie zabrakło też niespodzianek brzmieniowych w postaci dwóch ostatnich utworów, ale o tym proponuję przekonać się samemu. Polecam tę płytę każdemu miłośnikowi rocka. Jazda obowiązkowa, zalecane wygodne położenie na półce, bo często się do niej wraca.
(3 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
To jest to, czego szukam w muzyce
(2005-05-29)
Karolina
Czeska
Więcej o recenzencie
Absolutnie uwielbiam ten zespół i tę płytę! Przyznam się szczerze, że po pierwszym przesłuchaniu w ogóle mnie nie wciągnęła (tak samo, jak Lullabies To Paralyze), ale teraz obu tych płyt nie moge przestać słuchać. Uwielbiam ich za to, że bawią się dźwiękami, ich piosenki nie podlegają żadnym schematom - zwrotka/refren/zwrotka/refren. Robią to, co im w danym miejscu pasuje i na co mają ochotę. Chociaż, chyba nie powinnam mówić "oni". Ostatnia płyta pokazała, że Queens Of The Stone Age to tylko i wyłącznie Josh Homme. Wielkie dzięki za to, że stworzył tę kapelę.
(1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Rock and Roll Opus Magnum
(2002-08-28)
Tomek
Antosiewicz
Więcej o recenzencie
Gitara, bas, perkusja i wokal. Ktoś sądzi, że rock się skończył? Jeśli tak, to nie słuchał jeszcze tego albumu. Panowie z QOTSA stworzyli dzieło, o ktorym należy nauczać na zajęciach z muzyki. Jest w nim prawdziwa dusza, czad i masa melodii, które długo pozostają w głowie. To więcej niż bym chciał. Wiem, że słowa nie oddadzą wrażeń, jakie towarzyszą słuchaniu tej płyty, lecz chcę być jednym z tych, którzy ogłaszają nadejście nowego króla.
(1 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Po prostu QOTSA!
(2002-08-27)
Kamil
Łaba
Więcej o recenzencie
Queens Of The Stone Age to grupa powstała na gruzach zespołu Kyuss, bogów stoner rocka. Chociaż debiut QOTSA brzmiał jeszcze dość podobnie do dokonań Kyussa, ich drugi longplay, zatutyłowany po prostu R (albo Rated R), spowodował prawdziwą burzę i został okrzyknięty przez wielu albumem roku. Trzeci album Queens, zatutyłowany przewrotnie Songs For The Deaf, był więc właściwie z góry skazany na niepowodzenie. Dlatego też zaznaczam od razu - nie ma sensu porównywać go do R. SFTD to zupełnie inna jazda. Po włożeniu płyty do odtwarzacza słyszymy tylko "co?", po czym zapada cisza, z której powoli wyłania się elektroniczny rytm. Nie bójcie się jednak, to tylko krótkie intro, po którym czeka nas jednak następna niespodzianka. Słyszymy bowiem, jak ktoś szuka w radiu odpowiedniej rozgłośni, trafiając w końcu na KLON Radio. DJ wesoło oznajmia, że to radio brzmi bardziej niż inne, po czym zapowiada Songs For The Deaf. Jest to w pewnym sensie concept album, motyw radia będzie powracał, tworząc dziwny nastrój. Ale nie ma czasu się nad tym zastanawiać, bo oto słyszymy w radiu swojsko brzmiący, prosty riff, i już wiemy, że grają Josh Homme i ekipa. Pierwszy utwór, You Think I Ain't Worth A Dollar... przynosi nam znajomy, histeryczny wokal Nicka Olivieri. Całość jest dość prosta, ale wkręcająca. Następny kawałek, No One Knows, ma wszystkie cechy The Lost Art Of Keeping A Secret z poprzedniej płyty. To bardzo charakterystyczne dla Queens na tej płycie - grają głośno, ale utwory są rozwleczone, smętne, melancholijne. Podejrzewam, że świetnie się ich słucha po pijaku. A No One Knows jest kwintesencją tego oblicza grupy - jeśli nie możesz go strawić, nie słuchaj dalej. Będzie cały czas tak smętnie. Po tym utworze znowu słyszymy radio, tym razem jakaś latynoska rozgłośnia, DJ nawija piekielnie szybko i zapowiada First It Giveth. Na moment robi się trochę dynamiczniej, szczególnie kiedy wchodzi gitara akustyczna (genialne!), ale generalnie smęcimy dalej. Refren ma w sobie coś chwytliwego, ale na pewno nie przebojowego. Song For The Dead przez moment przypomina Feel Good Hit Of The Summer, ale po chwili zwalnia i straszy wyciem. Podobnie zresztą The Sky Is Falling, który wyróżnia się większą melodyjnością, ale jest to melodyjność dziwna, bardzo Queensowa. Trzeba posłuchać, żeby zrozumieć. Znowu przelatujemy kilka rozgłośni, w tym KRDL, gdzie DJ wali kiepskie grepsy, po czym rozpoczyna się króciutki Six Shooter. Wraca Nick Olivieri i daje prawdziwy popis swojego opętanego wrzasku. Hanging Tree ciągnie się jak smoła, łącznie z pokręconym solo. W Go With The Flow znowu wraca coś z ducha niezapomnianego Feel Good Hit... a to za sprawą pianina, które nakręca cały utwór. Gonna Leave You powinno promować album, jest krótkie, proste i chyba najbardziej przebojowe. Nie traci przy tym nic ze stylu całości. No i właśnie, koło dziesiątego utworu dochodzimy do momentu, kiedy przestajemy liczyć i patrzyć na tytuły, a utwory zlewają się w całość. O Do It Again, God Is On The Radio, Another Love Song i utworze tytułowym nie jestem w stanie powiedzieć nic konkretnego. Pogrążamy się w melancholii i jedziemy ze skrzypiącymi riffami i smętnym głosem Josha. W tym miejscu można by wstawić jeszcze z pięć podobnych utworów i nikt by na nie nie zwrócił uwagi, a to niechybny znak, że czas kończyć. Panowie Queens mają wyczucie i na deser serwują nam Mosquito Song, rzecz nietypową na tle całości. Najpierw jednak mamy chwilę ciszy i... czy to sen? Słyszymy zniekształcone Feel Good Hit...! Potem znowu cisza... Tak, album działa jak narkotyk, wywołuje dziwne stany, dlatego kiedy wchodzi Mosquito Song nie wiemy już, czy to jawa, czy sen. Gitara akustyczna, pianino, dęciaki i... balladka w stylu Red Hot Chili Peppers (nawet wokal podobny) to doprawdy niesamowite zakończenie tego wspaniałego albumu. A potem już tylko cisza... SFTD nie jest łatwy, ale zapewniam, że warto dać mu szansę. Tej podróży się nie zapomina.
(5 z 6 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji