Rockowe psalmy, osobiste demony i brudna heroina
(2007-10-30)
Mikołaj
Sędek
Więcej o recenzencie
Ujmując rzecz krótko - opus magnum "depeszów" i jak dotąd, oprócz "Ultry" oraz "Violatora" ich najlepsze dzieło. Podczas nagrywania "Songs of..." Gahan zmagał się z nałogiem, samym sobą i swoim zagubieniem w życiu - z tych tragicznych wydarzeń powstały jednak chyba najlepsze kompozycje i teksty jakie napisał. Zaczyna się rockowym kopem - "I feel You" - utworem, który można interpretować zarówno jako wyznanie miłości jak i krzyk uzależnionego od heroiny. Potem osobiste wyznanie w "Walking in My Shoes", posępny "Judas" i tak aż do końca płyty. Mrocznie, rockowo (to najbardziej gitarowa płyta Depeche Mode), przeszywająco. Kulminacja następuje w transowym "In Your Room", gdy nie wiemy czy Gahan śpiewa o toksycznej, wyniszczającej miłości do kobiety czy o własnych walkach z bezlitosnym nałogiem. A może o jednym i drugim na raz?
"W Twoim pokoju,
Twe płonące oczy,
Powodują że ogień ożywa (...)
Wiszę na Twoich słowach,
Żyję Twoim oddechem,
Czuję Twoją skórą,
I już na zawsze tu pozostanę".
To nie jest plastykowy new romantic. To prawdziwie rockowa płyta wypełniona po brzegi emocjami i nieprawdopodobną atmosferą. Nie posłuchać po prostu wstyd.
(6 z 6 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji