Poszukiwań In Flames ciąg dalszy
(2009-01-24)
Abu Ishak Ibrahim
Więcej o recenzencie
Szwedzi z In Flames mniej więcej od 2002 roku, a więc od ukazania się albumu "Reroute To Remain", zaczęli mocno eksperymentować, dodając garściami do swojego death metalowego stylu dużo elementów melodycznych. Na ich płycie "Soundtrack To Your Escape" z 2004 roku melodii było już tyle, by z całą stanowczością stwierdzić, że zespół zerwał ze starszymi rozwiązaniami i podąża ścieżką nowego stylu w metalu. Rzeczywiście, album ów można określić jako mocno melodyczny death metal, co starszym fanom niekoniecznie odpowiada, ale tak właśnie prezentuje się "Soundtrack To Your Escape". Mamy tu do czynienia z dwunastoma kompozycjami, z których najlepsze według mnie to: "Like You Better Dead", singlowy "The Quiet Place" i balladowy "Evil In A Closet", a już zupełnym wymiataczem jest szybki, z porywającym riffem "My Sweet Shadow". Na płycie jest też kilka słabszych pozycji jak choćby otwierający ją "F(r)iend", schematyczny "Dead Alone" czy nudny "Dial 595-Escape". "Soundtrack To Your Escape" rodzi mieszane uczucia - z jednej strony jest to miejscami fajny, szybki, średnio ciężki gitarowy łomot podrasowany charakterystycznym głosem wokalisty Andersa Fridena, a z drugiej to miejscami nudne, oklepane, schematyczne i włóczące się bez końca kawałki niższych lotów. Zasadniczo można sięgnąć po ten album choćby ze względu przez wspomniane przeze mnie wcześniej świetne kawałki: najlepszy na płycie "My Sweet Shadow" czy balladę "Evil in a Closet", ale jego brak w kolekcji też nie będzie grzechem. Dobry dla fanów nowych rozwiązań w death metalu. Ode mnie "naciągane" cztery gwiazdki choć uczciwą oceną byłoby w tym wypadku 3,5.
(1 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji