Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Splendor
Średnia ocena z 2 recenzji
(Dodaj własną)
- Autor:
-
Vladimir Nabokov
- Tytuł oryginału:
- Glory
- Wydawnictwo:
-
Muza
, Marzec 2006
- Seria:
-
Vladimir Nabokov
- ISBN:
- 83-7319-656-0
- Liczba stron:
- 256
- Wymiary:
- 125 x 190 mm
- Tłumaczenie:
-
Anna Kołyszko
- Sprawdź inne tytuły:
-
Vladimir Nabokov
Nieznana u nas dotąd powieść Vladimira Nabokova (1899-1977), napisana w roku 1930. Sam autor w jednym z wywiadów umieścił ją wśród swych trzech najlepszych powieści rosyjskich, a jej bohatera nazywał jednym ze swych ulubionych. Rzecz o człowieku, którego marzenia się spełniają, o pokonywaniu strachu i bezinteresownym wyczynie, okupionym zapewne śmiercią. Z utworów Nabokova Splendor wydaje się najbliższy wzorom klasycznej powieści rosyjskiej, ale zarazem silnie przesycony jest tym, co u tego pisarza jedyne i niepowtarzalne.
- Splendor
- Autor:
-
Vladimir Nabokov
"Splendor" to książka o niczym
(2007-11-19)
Kamila
Płoskoń
Więcej o recenzencie
"Splendor" to książka o niczym. O niczym dla tych, którzy wertują właśnie książki, szukając w nich recept, wskazówek i nowych prawd, zapominając przy tym, że poza książkami istnieją jeszcze powieści. "Splendor" to powieść o wszystkim. Powieść absolutna, pełna zdań tak namacalnych, że niemal można je poczuć. Dużo w niej ukrytych znaczeń i powiązań. Powracające motywy, istotne zdania, niebanalnie znaczące imiona, łączą powieść niewidzialnymi nitkami, przez co, choć krótka, staje się wielowymiarowa. A historia jest zaiste prosta. Rok 1919. Młody Rosjanin Martin Edelweiss opuszcza z matką niespokojną ojczyznę i trafia do Anglii, na studia w Cambridge. Tam poznaje przyjaciela, gra w piłkę, orientuje się, że kocha, zazdrości, jest dumny, boi się, dorośleje. Ot, opowieść o życiu. W końcu zaczyna podróżować, a powieść nabiera kształtu powieści drogi. Podróżuje też w czasie - wybiega w przyszłość, wraca myślami do marzeń z dzieciństwa. Stwierdza, że dziwnym trafem udaje mu się po kolei wypełniać treścią wszystkie swoje dziecięce fascynacje. Oglądamy precyzyjne obrazy, które bezbłędnie zmierzają do zaskakującego finału. A ten może czytelnikowi wyjaśnić jedynie świadomość wewnętrznej logiki powieści. W nielegalnej próbie przekroczenia granicy nie ma bowiem żadnego logicznego następstwa zdarzeń. Jest za to logika spełnienia największego marzenia z dzieciństwa i wypełnienia, powracającego przez całą powieść, magicznego słowa "splendor". To jest tak, jakbyśmy wycięty fragment życia człowieka oglądali na kliszach, z wszystkimi istotnymi szczegółami, przykładając oko do otworu kinetoskopu i powoli nabierali świadomości, że my tutaj to jedno, a oni tam to drugie - świat identyczny jak nasz, tylko absolutnie i niezaprzeczalnie autonomiczny.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Wyczyn i splendor
(2007-08-05)
Łukasz
Najder
Więcej o recenzencie
Jest wiele nonsensownych poglądów i tez, za pomocą których człekokształtne stado ekspertów, zawołanych arbitrów, znawców wielorazowego użytku, pacyfikuje wojowniczą naturę wolnego człowieka, pęta jego narowistą indywidualność, a w miejsce pierwotnych konfliktów i kontrastów ordynuje lepką letnią ciecz. Jedną z takich groteskowych i zgubnych teorii jest ta, która głosi, że wakacje są czasem, kiedy leniuchować do woli może i duch, i ciało. Co do cielesności - pełna zgoda. Uwolnienie z lassa krawatu i sieci pończoch - jak najbardziej! Swoboda manier i min - proszę bardzo! Nic tak lepiej nie poprawia humoru i krążenia jak nieobuta stopa wtapiająca się w kolące i kruche poszycie lasu. Po roku ciężkiej pracy na każdego winien czekać całodobowy raj radości i relaksu. Lecz - zaklinam! - niech to nie oznacza, że i nasz umysł ma wziąć sobie urlop. Że ma głodować - przechodzić posuchę. Domagam się gremialnej i gromkiej kontestacji (potężny wiec, wzniesione pięści) - skutecznej kontry, która zwali z nóg monstrum masowego przekonania, że lipcowa laba lub sierpniowa pauza, to stosowna chwila, by oddawać się rozkoszom w rodzaju tak zwanej "lekkiej lektury" - "lektury wakacyjnej" - "pozycji łatwej i przyjemnej". Nie i nein! Dość już oglądania brzuchatych panów, którzy z marsem na czole podążają tropem od stygnącego trupa do typa ściskającego w garści pistolet lub nóż. Starczy pań zawieszonych nad kolorową płachtą magazynu, którego treścią są rewelacje w rodzaju tej, że znany piosenkarz zjadł własny dywan. Kanikuła nie musi oznaczać intelektualnej kapitulacji. Oblana słonecznym blaskiem plaża, weranda w błogosławionym cieniu sutej winorośli, ławka będąca ci oparciem w oczekiwaniu na opóźniony pociąg, łupina łódki płonąca w łunie zachodzącego dnia, biały jak kreda szkielet greckiej świątyni, migocące światła Marakeszu, skalna półka w polskich Tatrach - Tartar upału na tureckiej równinie - żaden z tych punktów w przestrzeni nie powinien być wstępem do kalorycznego kryminału albo równie szkodliwego romansu, czy powieści sensacyjnej. Zasługujesz na coś więcej. Polegujące członki, tułów, w którego wnętrzu zachodzą miłe procesy trawienne, milczący telefon. Czas na książkę, która w całości, jak i w każdej ze swych części, frapuje i wciąga, hipnotyzuje mnogością artystycznych trików i plastycznością postaci, która jest pochwałą ruchu jako przeznaczenia człowieka i spokojną refleksją nad miejscem w świecie, rosyjską powieścią w klasycznym wydaniu i uniwersalną baśnią o smutku banity, o niespełnionej miłości - o bezinteresownej ofierze, odwadze wołającej na zoorlandzkiej puszczy. Ta książka to "Splendor" Vladimira Nabokova. Gorąco polecam.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji