Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Splinter
Średnia ocena z 8 recenzji
(Dodaj własną)
- Wykonawca:
-
The Offspring
- Firma fonograficzna:
-
Sony Music
, 2003
- Nr katalogowy:
- 5122012
- Sprawdź inne tytuły:
-
The Offspring
| Posłuchaj utworów: |
| 1. Neocon |
|
| 2. The Noose |
|
| 3. Long Way Home |
|
| 4. Hit That |
|
| 5. Race Against Myself |
|
| 6. (Can't Get My) Head Around You |
|
| 7. The Worst Hangover Ever |
|
| 8. Never Gonna Find Me |
|
| 9. Lightning Rod |
|
| 10. Spare Me The Details |
|
| 11. Da Hui |
|
| 12. When You're In Prison |
|
- Splinter
- Wykonawca:
-
The Offspring
Słabsza forma
(2007-07-31)
Jacek
Jarocki
Więcej o recenzencie
Offspring - instytucja amerykańskiego punk rocka a także komercyjna kura znosząca złote jajka. Dość wspomnieć, że "Smash", album tejże grupy, wydany w roku 1994 osiągnął nakład 11 000 000 egzemplarzy. Tam patent był prosty - bierzemy surowy punkowy rytm, fajną gitarową melodię i harmonie wokalne. Przepis się sprawdził. Mamy rok 2003, Offspring dojrzał. To już nie nastolatki, ale dorośli faceci, którzy jasno wiedzą czego chcą. Komercyjnego sukcesu? Raczej nie. A więc powrót do nieociosanego punk rocka? To chyba też nie esencja tej płyty. A więc co? Przyjrzyjmy się z bliska. Neocon - świetne otwarcie, stanowy zaśpiew, coś, co na pewno sprawdzi się na koncertach. Bardziej ciekawostka niż utwór. Tak więc można powiedzieć, że album zaczyna się do piosenki numer 2 - "The Noose". I startuje naprawdę ostro. Niestety, od razu rzuca się w uszy płaska, "plastikowa" produkcja. Niby punk, ale taki bardzo ugładzony, bez pazura. A więc co? Liczymy, że piosenka numer 3 będzie lepsza? Hm, tekst ciekawy - w końcu "Long Way Home" to coś bliźniaczego do "Million Miles Away" (znanego z płyty "Conspiracy Of One"). Jednak i ten utwór zagrany jest żywiołowo, ale bez kropki nad "i". Echa "Conspiracy Of One" usłyszymy jeszcze w "Hit That" - kolejnej pozycji na płycie. Wysunięta elektronika, lekko zmodyfikowany głos Hollanda, spokojne tempo. To chyba bardziej eksperyment, ale i najbardziej popowa cześć krążka - nic więc dziwnego, że został singlem. "Race Against Myself" to najbardziej przekonująca mnie piosenka. Ciekawy klimat stwarza tu głos Hollanda, rzewny, ale i (wreszcie!) z energią. Gitary ciężko suną, ale i potrafią zagrać bardzo spokojnie, aby za chwilę nadjechać i uderzyć niczym walec. Drugi singiel "(Can't Get My) Head Around You" to spokojny wstęp a po chwili uderzenie. Krzykliwa zwrotka i nie mniej agresywny refren. Trochę ciszej na kilka chwil robi się w środku, aby za chwilę znów uderzyć. Mój drugi faworyt. "The Worst Hangover Ever" - piosenka o kacu w rytmie ska. No cóż, hawajski klimat zawsze był im bliski. Ogólnie ciekawa piosenka na imprezę. Bo i tekst dość "zabawowy". Kolejny utwór "Never Gonna Find Me" to przedstawiciel punkowego oblicza zespołu. Generalnie nie można mu nic zarzucić poza tym, że to nie trzyma się Offspringowego stylu. Ten numer bardziej pasowałby Pennywise. Następnie czeka nas płynne przejście "Lightning Rod". Też dość ostra rzecz. Ale zarzut jak punkt wyżej - osoby, które Offspring znają z "Conspiracy Of One" a nie daj Boże z "Americany" w życiu nie rozpoznają tu tego zespołu. "Spare Me To Details" to piosenka na pograniczu ska i rocka. I właściwie tyle komplementów wytarczy na jej temat. I ostatnia rzecz na serio "Da Hui" - hawajski, bardzo ostry i szybki punk. Wreszcie coś, co pasuje do tego zespołu, wesoły czadzik po prostu.
I na koniec ciekawostka "When You're In Prison". Trzaski gramofonu, stylizacja na okolice lat trzydziestych ubiegłego stulecia i 0% Offspringa w Offspringu.
Podsumowanie może być jednocześnie pytaniem: gdzie się podział ten zespół? Odpowiadam: to po prostu gorsza forma. Może brak tu perkusisty Rona Welty'ego, który został zastąpiony przez Josha Freese? Może ujawniła się tu po prostu dojrzałość muzyków? Ale generalizując nie mogę tej płyty nazwać złą, o nie. To nadal album, o którym większość zespołów punkrockowych może pomarzyć. Znając jednak Offspringa wiem, że stać ich na więcej. Dlatego tylko 3 gwiazdki.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Płytka naprawdę świetna
KOKOS
Płytka naprawdę świetna, może nie aż tak, jak Americana czy Smash, ale porównując cenę, która tu jest dużo niższa, uważam, że Splinter wypada wśród całej reszty płyt czwórki muzyków bardzo, ale to bardzo dobrze, no i co też ważne, znajduje się na tym krążku mój ulubiony utwór, czyli "Spare Me The Details"!
(1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Tu nie będzie żadnej rewolucji...
(2005-02-04)
Marcin
Kubicki
Więcej o recenzencie
Włączyłem i słyszę "Neocon"-natychmiast nasunęło mi się skojarzenie z AFI i ich wstępami z "The Art Of Drowning" i "Black Sails In The Sunset". Wstęp dużo lepszy niż dwa poprzednie. Tekstowo to taki manifest programowy i chęć powiedzenia: "jeszcze pokażemy na co nas stać". Później "The Noose" i zacząłem nabierać wątpliwości, czy to aby na pewno The Offspring gra, bo na pewno Dexter śpiewa, ale gitary, perkusja i bas żywcem z AFI. Póki co jest bardzo dobrze, "The Noose" okaże się później być w mojej ścisłej czołówce utworów z tej płyty. "Race Against Myself" jest utworem wolnym, ciężkim i melodyjnym. Gitara na chwilę przed wejściem wokalu z przyciężkawym, niemal metalowym riffem, przypominającym niektóre z "czarnej płyty" Metalliki tylko pogłębia nastrój, którego temu kawałkowi nie brakuje. W końcu wiadomo, że wyścigu z samym sobą się nie wygra. Majstersztyk. I dalej coś co bezwzględnie musi się w pierwszej chwili skojarzyć ze "Staring At The Sun". "(Can't Get) My Head Around You" przywala po spokojnym wokalnym wstępie. Jak dotąd poważnie, nawet za poważnie w stosunku do tego, do czego zostaliśmy przyzwyczajeni. Bez żartów jednak się nie obędzie. "The Worst Hangover Ever" idealnie oddaje kac życia. Jednak jeśli chodzi o muzykę, to nie jest to nic specjalnego. Na dłuższą metę nudne i przez to jak dla mnie przydługawe. A przecież na "What Happened To You" i "Don't Pick It Up" chłopaki dokładnie pokazali, że grać ska potrafią. Tu moim zdaniem nieco jednak przekombinowali. Gdy słucham następnej piosenki-"Never Gonna Find Me"-mam nieodparte wrażenie, że już gdzieś to słyszałem. Kawałek na pewno offspringowy, gitara ma dziwne, takie smashowe brzmienie, jednak czuję tu trochę plastiku z "Conspiracy Of One". Dla mnie na równi z "Long Way Home". Pochwalę tylko chórki oraz bardzo dobrze spowolnioną i rytmicznie zaśpiewaną końcówkę. Płytę zamyka "Da Hui", ostre granie tym razem przypominające raczej pierwotne dokonania AFI. W "Da Hui" lubię refren i mimo, że pewnie nam nigdy nie będzie dane wczuć się w tekst, to po tej piosence wiem jedno - z "Da Hui" nie będę zadzierał. "When You're In Prison" to żart na wyjście, jak na pożądną płytę The Offspring przystało. Jednak wobec tak skromnego materiału i faktu, że płyta trwa raptem trzydzieściparę minut wolałbym tu usłyszeć coś konkretniejszego niż piosenkę o podnoszeniu mydła z podłogi w więzieniu. Płyta ma to, czego brakowało płycie poprzedniej- ma styl. Nie chodzi o to, czy jest łagodna czy ostra. Ma klimat, jest dojrzała i solidna. Z tego jeszcze nie wynika, że jest dobra, ale posłuchać można.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
To jest dobre, ale nie tak dobre, jak "Ixany" czy "Smash".
Noodels
Da-hui
Świetna płyta, dobre brzmienie, ale gdzie jest Offspring. Sorry, ale punk to to nie jest, niestety, a przecież to właśnie Punk to miał być. Ja już mam i nie powiem, zadowolony jestem, ale "Worst hengover "to niezły shit... "(I can't get) my head around you" najlepsza piosenka z tej dobrej płyty.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Hit that
Pastor
Holland
Hej, tyle musieliśmy czekać na nową płytę, a ona jest średnia i do tego ma ok 30min. Nie za te pieniądze (52zł). Jeżeli ktoś uważa, że "Hit that" ma mocne brzmnienie, to może mi jeszcze powie, że "The Worst Hangover Ever" też, to się myli, hawajskie rytmy? To jakieś fanki się zrobiło, co się stało z chlopakami z orange country - "chyba się wypalili". Na nowej płycie każdy i tak znajdzie coś dla siebie - posłuchaj kilka razy by ją ocenić.
Płyta w starym dobrym stylu "intro na początek" i coś na zakończenie, czyli kilka rad "jak przetrwać w więzieniu".
(1 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Offspring po raz siódmy
(2004-01-02)
Jarek
Downar
Więcej o recenzencie
Chłopaki z Offspringa już nieraz pokazywali, że potrafią zagrać świetne kawałki bez pomocy jakichś wspomagaczy i unowocześniaczy. Ich muzyka odznaczała się ostrymi riffami z typowo punkową perkusją i takimiż tekstami. Ale czy istniejąc niemal 17 lat, można uniknąć modyfikacji? Na koncie zespołu są przecież piosenki robione typowo pod publikę ("Pretty fly"; "Orginal Prankster"), przez wielbicieli ostrego grania odsądzone od czci i wiary. Przed wydaniem "Splintera" wielu fanów bało się, że wyjdzie jakiś badziewny klon "Conspiracy of One", ale spokojnie mogę powiedzieć, że nowa płyta -klimatem podobna do "Smasha"- udała się wprost śpiewająco. Widać w niej wyraźną inspirację rytmami hawajskimi i jamajskimi. W niektórych utworach czuć uderzenie ska'owe, ale nie zabrakło tu mocnych, wyrazistych, punkowych pieśni. Można sie o tym przekonać, słuchając singla promującego płytę - "Hit That", gdzie obok organek słyszymy charakterystyczny głos wokalisty -Dextera- podpierany mocnym uderzeniem gitarowo-perkusyjnym. Jeśli ktoś lubi posłuchać rano dobrej, punkowej muzyki może się zdecydować na zakup tej płyty. I chyba zabawę popsuć może czas trwania płyty - niespełna 32 minuty, ale od czego jest funkcja replay?
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji