Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Sprawa Lecha Wałęsy
Średnia ocena z 3 recenzji
(Dodaj własną)
- Autor:
-
Sławomir Cenckiewicz
- Wydawnictwo:
-
Zysk i S-ka
, Październik 2008
- ISBN:
- 978-83-7506-242-7
- Liczba stron:
- 367
- Wymiary:
- 145 x 205 mm
- Sprawdź inne tytuły:
-
Sławomir Cenckiewicz
W SB a Lech Wałęsa. Przyczynek do biografii autorzy podjęli próbę udokumentowania tezy, że Lech Wałęsa, legendarny przywódca "Solidarności", pierwszy prezydent III RP, po wydarzeniach grudniowych 1970 został na kilka lat tajnym współpracownikiem Służb Bezpieczeństwa. Książka ukazywała szereg dokumentów świadczących o zerwaniu tejże współpracy przez Lecha Wałęsę w połowie lat 70-tych, lecz także próby zatarcia w okresie prezydentury wszelkich śladów świadczących o jego związkach z SB.
Praca historyków IPN-u podzieliła opinię społeczną. Jedni dowodzili, że nie można ze względu na dobro Polski podważać międzynarodowego autorytetu ikony "Solidarności", drudzy - że historyczna rola Wałęsy nie może być wytłumaczeniem dla swoistego "immunitetu historycznego", który otacza jego osobę. Sławomir Cenckiewicz, zdając sobie sprawę z obszerności pracy SB a Lech Wałęsa i jej naukowego charakteru, na prośbę wielu osób zdecydował się opublikować książkę, bardziej przystępną dla tzw. zwykłego czytelnika. Autor zrezygnował w niej z nadmiernie rozbudowanych przypisów oraz licznych aneksów źródłowych. Poprawił także i uprościł język narracji historycznej. W większym stopniu skorzystał z tzw. źródeł wywołanych, czyli relacji świadków historii. Dzięki nim choć w minimalnym stopniu czytelnik zdoła sobie wyobrazić np. moment złamania Wałęsy przez funkcjonariuszy SB. Całość uzupełnił obszernym biogramem Wałęsy oraz sporym zbiorem fotografii i fotokopii dokumentów. Novum tej pracy stanowi także rozdział zatytułowany Bitwa '08 przedstawiający obszernie medialną batalię, jaka rozgorzała w związku z publikacją książki SB a Lech Wałęsa.
- Sprawa Lecha Wałęsy
- Autor:
-
Sławomir Cenckiewicz
Lech Wałęsa coś na sumieniu ma...
(2010-09-05)
befana
Więcej o recenzencie
Przeglądając ostatnio swoje notatki znalazłam ręcznie przeze mnie przepisany wiersz Anny Pogonowskiej o zakończeniu strajku w Stoczni, pewnie z jakiegoś Biuletynu, pożyczonego dosłownie na kilka godzin. Piękny, słowem malowany portret strajkowego przywódcy w osobie L. Wałęsy wykonała wówczas Poetka. Piękny, bo aż niesamowicie nierealny. Lecz
tak naprawdę, to nigdy nie wnikałam w życiorys mojego (niegdyś)ogromnego idola, tylko go ("autorytet") obserwowałam. Aż wykoncypowałam: bufon, awanturnik, chorobliwie podejrzliwy (czyli rację miała śp. Pani Ania Walentynowicz, Państwo Gwiazdowie, Pan Krzysztof Wyszkowski?) w poglądach niestały, niemożliwie pazerny na grosz, tchórz (wystarczy przypomnieć sobie jego wystraszoną minę porobionego pod siebie zająca podczas Pomarańczowej Rewolucji w Kijowie!) nielojalny (nawet za cenę donosicielstwa na tzw. "od serca" przyjaciół).
Książka Pana S. Cenckiewicza niejako podstemplowała moją (zawsze niezawodną)intuicję. Odrobinę żal, że się w niej nie pomyliłam.
(8 z 12 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Pozycja wartościowa i godna wnikliwego przeczytania
(2009-05-05)
Henryk
Sienkiewicz
Więcej o recenzencie
Książka Cenckiewicza jest adresowana do tzw. szarego czytelnika, który nie zdecydował się sięgnąć po pracę „SB a Lech Wałęsa” z uwagi na jej objętość i ściśle akademicki charakter. Przystępny język, wartka narracja i szerzej nieznane fakty czyniłyby z niej nieomal sensacyjną powieść, gdyby nie to, że dotyczy ona realnych wydarzeń i równie realnej postaci, jaką jest były przywódca Solidarności. A ten jeden z najbardziej znanych współczesnych Polaków nie wydaje się tak nieskazitelny, jak to wmawiają nam niektórzy politycy i gazeta Michnika... W książce Cenckiewicza najbardziej wstrząsające nie jest chyba to, że kontakty gdańskiego elektryka z SB wykraczały poza rutynowe przesłuchania. Wszak po 1989 r. „przyzwyczajono” nas do obecności współpracowników esbecji w życiu publicznym (ostatnio np. Boni w rządzie Tuska). W największym stopniu szokujące jest bowiem zacieranie śladów po TW Bolku przez Wałęsę i jego zauszników. Czytamy oto o stronicach, które w dziwny sposób „wyparowały” z dwukrotnie wypożyczonego przez Wałęsę zbioru dotyczących go esbeckiech dokumentów, o niezrozumiałym umorzeniu śledztwa w tej sprawie czy zagadkowej kwestii mikrofilmów Frączkowskiego. Niezmiernie frapujący jest ostatni rozdział pt. Bitwa’08 dotyczący kampanii, jaką rozpętano przeciw pracy „SB a Lech Wałęsa” i to jeszcze przed jej ukazaniem się drukiem. Dla kogoś, kto nie śledził tej budzącej odrazę nagonki, kiedy m.in. używano niewybrednych epitetów pod adresem autorów, rozdział jest swoistym przeglądem opinii różnych zakłamywaczy historii, srogich egzorcystów, zawziętych antylustratorów i fałszywych obrońców wolności słowa. Przypomniany został także – raczej pomijany przez media – fakt, że w walkę przeciw publikacji zaangażowały się także osoby piastujące najwyższe stanowiska w państwie (Tusk, Borusewicz). Walorem książki Cenckieiwcza jest przejrzysta i chronologiczna struktura, logiczny podział na rozdziały, wzbogacenie tekstu odbitkami różnorodnych dokumentów oraz fotografiami. Są m.in. zdjęcia esbeków związanych ze sprawą Bolka (z krótkimi biogramami) oraz utrwalone na kliszy mniej znane epizody z życia Wałęsy. Na jednym z nich jego rozpromieniona twarz wśród stoczniowców otaczających wianuszkiem Gierka podczas jego wizyty w Gdańsku miesiąc po krwawych wydarzeniach Grudnia 1970 roku. Książka bez wątpienia nie stawia pomnika Wałęsie i może być przyczynkiem do szczerej dyskusji o jego przeszłości podobnie jak praca, w oparciu o którą powstała. Zastanawiające jest, że „SB a Lech Wałęsa” póki co nie doczekała się krytycznego opracowania mimo groźnych pomruków płynących tu i ówdzie ze środowiska naukowego. Także sam zainteresowany nie zrealizował swych buńczucznych zapowiedzi wytoczenia procesu jej autorom i w efekcie spalenia całego nakładu na stosie... Ten „paszkwil”, jak to określił w jednej z audycji radiowych, i powstała później „Sprawa Lecha Wałęsy” wciąż są – wobec braku rzetelnej kontrpracy – źródłem wiedzy o ciemnej stronie życiorysu byłego prezydenta. Książka jest bez wątpienia przeznaczona dla wszystkich nie bojących się nawet najboleśniejszej prawdy i dla tych, u których odruch sprzeciwu budzi pisanie wymuszonych polityczną poprawnością pomnikowych hagiografii. Jej autor został nazwany „pętakiem”, ale nic to... Doktorze Cenckiewicz, nie daj się pan!
(17 z 20 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
"Sprawa Lecha Wałęsy" jest sprawą dotyczącą wolności badań naukowych.
(2009-04-26)
Sebastian
Michalak
Więcej o recenzencie
Jest to pozycja przystępna dla laika, wersja soft w porównaniu z obszerną wersją stricte naukową, autorstwa Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka "SB a Lech Wałęsa". Książka jest podzielona na siedem rozdziałów. W pierwszym rozdziale została umieszczona obszerna faktografia dotycząca symbolicznego przywódcy Solidarności oraz uwidoczniona manipulacja medialna środowiska mającego na celu zamknięcie dostępu badaczom do dokumentów historycznych. W czterech pozostałych rozdziałach autor analizuje dokumenty oraz konfrontuje je z wersją Lecha Wałęsy i innych działaczy Solidarności. Wnioski są wstrząsające, a zawłaszcza działanie Wałęsy jako Prezydenta RP, który nakazał wiernym sobie urzędnikom z UOP dostarczenie dokumentów i zniszczenie ich dużej części. Bardzo ważnym rozdziałem w pracy naukowej dr. Cenckiewicza jest rozdział szósty, w którym został opisany mechanizm, dzięki któremu Sąd Lustracyjny pomimo niezbitych dowodów agenturalnych, wydawał wyroki oczyszczające, nie biorąc pod uwagę faktu, że TW przegrywali w procesach cywilnych (sprawa Mariana Jurczyka). Otóż, jak autor zanalizował, działanie tak absurdalnego mechanizmu wydawania wyroków przez Sąd Lustracyjny, jest wynikiem orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego z 1998 roku, w którym jasno określa się kryterium definicji TW. Jeżeli nie ma spełnionych 5 punktów orzeczenia, to nie jest to żadna współpraca. W praktyce oznacza to farsę lustracyjną, ponieważ w przypadku, gdy w znakomitej większości zachowały się dokumenty świadczące o współpracy z UB/SB, a brakuje choć jednego donosu, to wg orzeczenia TK, na którym bazuje Sąd Lustracyjny, nie jest się tajnym współpracownikiem (w latach '90 Minister MSWIA Kiszczak razem ze swoją ekipą niszczył dokumenty TW). Ostatni rozdział został poświecono "bitwie medialnej", która przybrała pozory merytorycznej. Sławomir Cenckiewicz merytorycznie polemizuje z trzema historykami oskarżającymi autora o manipulacje. Jest to naprawdę porażające, jak ludzie z tytułami profesorskimi z zakresu najnowszej historii Polski
mogą się upokorzyć i polemizować pseudo merytorycznie. Jako student politologii podszedłem do tej książki bardzo ostrożnie, w trakcie czytania wszystko analizowałem i sprawdzałem czy się zgadza i niczego nie znalazłem. Autor tej publikacji jest uczciwym badaczem i dlatego właśnie polecam książkę wszystkim zainteresowanym sprawą TW Bolka. O tym historyku będą kiedyś pisać książki, bo mało kto ma taką odwagę i jest gotowy poświęcić dobre stanowisko pracy i karierę naukową, dla ujawnienia prawdy światu.
(15 z 18 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji