Bitwa o Stalingrad to niewątpliwie jeden z kluczowych momentów II Wojny Światowej. Jej wynik w dużej mierze przesądził o dalszych losach Europy i świata. Trzej znakomici filmowcy przedstawiają wnikliwe i odkrywcze spojrzenie na to wielkie wydarzenie skupiając się nie tylko na jego wymiarze historycznym, ale również na losach pojedynczych żołnierzy. To z perspektywy ofiar i uczestników bitwy o Stalingrad oglądamy fascynującą relację z tamtych dramatycznych dni. Twórcy odkrywają nieznane dotąd fakty, które miały niebagatelny wpływ na rozstrzygnięcie losów bitwy, odtwarzają dramatyczną atmosferę i stawiają pytania, na które wciąż trudno udzielić jednoznacznych odpowiedzi.
Bitwa, w której poległy miliony, oczami jednostek
(2007-03-26)
Błażej
Bierczyński
Więcej o recenzencie
Stalingrad, obecnie Wołgograd, to miasto-symbol. Dla Stalina było ono symbolem, bo nosiło jego imię i dlatego, że było propagandowym przykładem ogromnego wysiłku wojennego Związku Radzieckiego i oporu Armii Czerwonej wobec hitlerowskiego najeźdźcy. Jednak dla zwykłych ludzi, dla mieszkających tam rosyjskich cywili i czerwonoarmistów oraz Niemców, którzy w 1942 roku rozpoczęli ofensywę mającą na celu zdobycie miasta, Stalingrad stał się symbolem cierpienia i tragedii milionów ludzkich istnień. To było "czerwone Verdun", a bitwa o nie stała punktem zwrotnym II wojny światowej i ciosem, po którym Wehrmacht nie mógł się już podnieść. Jednak, by zrozumieć, co przeżyli zwykli żołnierze obu stron, trzeba spojrzeć na tę bitwę oczami tych, którzy w niej uczestniczyli. Tak, jak ogólnie w przypadku weteranów II wojny światowej, jest to ostatnia chwila, by zadać pytania. Tu zadaje je trójka niemieckich reżyserów - Sebastian Dehnhardt, Chirstian Deick i Jorg Mullner. I robią to dobrze, a przynajmniej starają się to robić jak najbardziej obiektywnie, bez usprawiedliwiania i wybielania swoich przodków. Choć w przeważającej części wywiady są przeprowadzane z byłymi niemieckimi żołnierzami lub ich rodzinami, to nie zabrakło wypowiedzi Rosjan, mieszkańców Stalingradu i żołnierzy Armii Czerwonej. Listy ze "stalingradzkiego kotła", raporty i rządowe dokumenty, nagrania i kroniki filmowe odbudowują obraz "białego piekła", bitwy i tego, co wydarzyło się później, za drutami gułagów. "Stalingrad" dostarcza bowiem nie tylko zapisu przebiegu walk, daje nie tylko wgląd w najważniejsze momenty, jak okrążenie niemieckiej 6. Armii czy operacja "Wintergewitter", ale jest zapisem postępującego zezwierzęcenia, bezmyślności dowódców i prób ratowania godności i życia. Twórcy starają się pokazać również ludzką twarz obydwu stron. Trudno jednak zapomnieć, że jest to cierpienie niemieckie i rosyjskie, cierpienie najeźdźców, którzy w czasie wojny w taki Stalingrad zamieniali polskie wsie i miasta. Przy całej tragedii jednostek, Niemców, czerwonoarmistów czy nawet rosyjskich cywilów nie można zapomnieć, że sami są oni sobie winni. Ich cierpienie może poruszyć, ale trudno nie patrzeć na niemieckich weteranów jako na ludzi, którzy zmienili zdanie o nazistowskim rządzie dopiero wówczas, gdy zaczęli ponosić coraz większe straty i gdy śmierć i zniszczenie, które nieśli ze sobą, zajrzało im samym w oczy. Podobnie rzecz ma się z Rosjanami, którzy po dziś dzień wyznają kult Związku Radzieckiego i, co gorsza, nawet samego Stalina, nie potrafiąc przyznać się do zbrodni systemu. Nie zmniejsza to, rzecz jasna, wartości programu. "Stalingrad" niewątpliwie służyć może jako bardzo dobre źródło wiedzy o jednej z bitew II wojny światowej, źródło dalekie od typowo naukowego, chłodnego i bezosobowego spojrzenia.
(1 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji