Stephen King: Lśnienie (wydanie dwupłytowe)

Stephen King: Lśnienie (wydanie dwupłytowe)

reż.: Mick Garris  Chcę otrzymywać korespondencję o pozycjach tego autora.

nośnik: DVD 2 szt.

Produkt niedostępny
do przechowalni

Nie wybrałeś żadnego wariantu produktu!
Zrób to zmieniając przy towarze, który chcesz kupić liczbę sztuk z "0" np. na "1".

ok

zamknij

- polecamy

Inni klienci oglądali również...

    Pełny opis produktu: Stephen King: Lśnienie (wydanie dwupłytowe)

      Średnia ocena z 2 recenzji (Dodaj własną)

    Reżyseria:
    Mick Garris
    Tytuł oryginału:
    Stephen King`s The Shining
    Produkcja:
    USA , 1997 Warner Bros
    Czas trwania:
    04:19:00
    Dźwięk:
    Dolby Digital Surround - niemiecki, hiszpański, angielski
    Gatunek:
    Horror
    Scenariusz:
    Stephen King
    Muzyka:
    Nicholas Pike
    Występują:
    Rebecca de Mornay , Steven Weber
    Sprawdź inne tytuły:
    Mick Garris
    Dystrybucja:
    Warner Home Video
    Napisy:
    polskie, angielskie, włoskie, węgierskie, tureckie, szwedzkie, portugalskie, norweskie, niemieckie, islandzkie, hiszpańskie, hebrajskie, greckie, francuskie, fińskie, czeskie, chorwackie
    Dodatki:
    sceny niewykorzystane w filmie, komentarze twórców filmu
    Kategorie:
    Warner Bros
    horrory, thrillery > horrory
    Horror oparty na powieści Stephena Kinga pod tym samym tytułem. Opowieść o mrocznym hotelu, w kórym ożywają wspomnienia o okrutnej zbrodni popełnionej w tym miejscu.

    Recenzje naszych klientów: Napisz własną recenzję

    Stephen King: Lśnienie (wydanie dwupłytowe)
    Reżyseria:
    Mick Garris

    Straszne (2007-04-29)

    Marek Francik  Więcej o recenzencie

    Straszne, ale nie w sensie horroru... Film powinien być pomocą naukową w szkołach filmowych - jak nie należy ekranizować prozy. Wszystko, co można było spłaszczyć - spłaszczono. To mechanicznie i irytująco niezgrabnie oddana fabuła książki. Zero artyzmu! Wszystko to, co w powieści było wyjątkowe, w filmie zagubiono. Pozostał sam szkielet. To raczej komiks, nie film. Bryk, który może miałby jakiś tam sens, gdyby "Lśnienie" było lekturą szkolną. Oglądając tę szmirę, dochodzę do wniosku, że King powinien mieć sądowy zakaz mieszania się w ekranizacje własnych powieści. Efekty bowiem są opłakane...

    Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

    Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

    "Lśnienie" "Lśnieniu" nierówne (2007-02-28)

    Karol Kuberna  Więcej o recenzencie

    Wszyscy pamiętają "Lśnienie" wyreżyserowane przez Stanleya Kubricka z 1980 r. Było ono bardzo udane i na stałe zostało wpisane do kanonu gatunku. Wydawać by się mogło, że kropka nad przysłowiowym "i" została postawiona; lecz nie dla wszystkich. Największe niezadowolenie wywołała ona u samego Stephena Kinga, który sam napisał scenariusz do miniserialu z 1997 r. King zarzucał Kubrickowi, iż jego wersja za bardzo spłyciła jego zamysł, porównując film do "pięknego Cadilaka bez silnika". "Lśnienie" Micka Garrisa, trwające cztery godziny, w odczuciu Kinga miało oddać wszystko to, czego nie zrobiono wcześniej. Czy tak się stało? Pozostawię to pytanie jako pytanie retoryczne. Ziarnem niezgody był fakt, iż rolę głowy rodziny w filmie Kubricka grał Jack Nicholson, który zdaniem "króla" był osobą najmniej odpowiednią do roli człowieka, który w oczach ma gorycz lat przeszłych, a jednocześnie miłość do syna i żony, przeistacza się w swym szaleństwie w bestię niemającą skrupułów. W moim odczuciu faktycznie został tu utracony pewien czar przemiany, który zafundował nam swą grą aktorską Steven Weber. Diaboliczny z natury uśmiech Nicholsona po prostu zdradzał zamysł autora książki, na podstawie której nakręcono oba obrazy. Nie warto polenizować, która z ekranizacji jest lepsza. Grzechem jest obejrzeć którekolwiek z "Lśnień" nie oglądając drugiego. Pamiętam jak dziś, gdy 1998 roku pierwszy raz obejrzałem ten miniserial w TV (a był nadawany w kolejne czwartki), jak z niecierpliwością czekałem na następny odcinek. W pamięci utkwiły mi dwa małe szczegóły, które zostały zignorowane i niedocenione na rzecz sceny z toporem (u Kubricka była to siekiera, której zresztą King nie mógł przeboleć). Mianowicie chodzi tu o scenę bodajże z końcówki 2 odcinka, w której krople deszczu spływające po szybie w pokoju małego Danny'ego tworzą napis... nie powiem jaki - zobaczcie sami, dodam tylko tyle, iż maluch zrobił się blady jak "ściana" i schował pod kołdrę. Druga scenka ma miejsce w ogrodzie z figurami wyrzeźbionymi w żywopłocie (Kubrick z lekka podkolorował wizję Kinga i zrobił żywopłotowy labirynt z figurami), w pewnym momencie figura lwa jak za dotknięciem magicznej różdżki odwraca w naszą stronę swój łep; brrr ciarki mam na plecach jak przypomnę sobie, w jaki sposób to zostało pokazane. Warto zobaczyć ten film z wielu względów. Jeżeli widziałeś wersję 1980 to zobacz, co pomija film tak dobry, że aż zły (jakby niektórzy powiedzieliby) względem wersji 1997 r., do której scenariusz pisał sam King. Jeżeli cierpisz na bezsenność to zdecydowanie polecam ci wersję kingowską; raczej nie pomoże ci zasnąć, ale będzie to najmilsza z tych nieprzespanych nocy. Więc jednym zdaniem - "Lśnienie" "Lśnieniu" nierówne. Obowiązkowa lektura nawet dla zagorzałych fanów wersji Kubricka. Polecam!!!

    (3 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

    Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

    Filmy - Zapowiedzi - zamów już dziś!

    Filmy - wszystkie zapowiedzi »

    Filmy - Bestsellery. Bądź na czasie!

    Filmy - wszystkie bestsellery »

    Filmy - Nowości - polecamy!

    Filmy - wszystkie nowości »

    Filmy - Promocje - kupuj i oszczędzaj!