Koszyk pusty
- polecamy
-
- Lemony Snicked: Sfortunati Eventi
- cena: 36,99 zł
- (wysyłamy w ciągu: 3-5 dni)
Koszyk pusty
Nie wybrałeś żadnego wariantu produktu!
Zrób to zmieniając przy towarze, który chcesz kupić liczbę sztuk z "0" np. na "1".
Średnia ocena z 4 opinii (Dodaj własną)
sarcasmoO Więcej o recenzencie
Przeszedłem grę i muszę stwierdzić, że grafa i sterowanie niezłe. Niestety koniec gry, zapowiada drugą część, ale o tej ani słychu, ani widu.
Oceń opinię. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższaopinia zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Marek Synowiec Więcej o recenzencie
Świetny klimat, ale przez całą grę jesteśmy prowadzeni za rękę. Zagadki logiczne są na średnim poziomie, ale niektóre sprawiają wielką przyjemność - jak np. otwieranie zamka wytrychem. Elementy "czysto przygodówkowe" za to zostały sprowadzone do śmiesznego minimum (włóż kliszę do aparatu, połącz lampę z nakładką ultrafioletową). Ogólnie gra mi się podobała, ale nie jest to niestety "Blade Runner" czy "Broken Sword I".
(1 z 1 uznało tę opinię za pomocną.)
Oceń opinię. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższaopinia zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Domin Krzak
Gra od strony graficznej i muzycznej prezentuje się niezwykle ciekawie. Fabuła niczego sobie, chociaż na łopatki nie rozkłada. Niestety niektóre zagadki są po prostu przesadzone (otwieranie zamka za pomocą wytrychów - bez solucji rzecz praktycznie nie do wykonania). Co do innych łamigłówek także można by było się przyczepić. W skali 1-6 daje ponad 3.
(2 z 2 uznało tę opinię za pomocną.)
Oceń opinię. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższaopinia zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Emilia Lipowska Więcej o recenzencie
Oglądaliście kiedyś dobry film kryminalny, marząc, by znaleźć się na miejscu bohaterów i rozwiązywać intrygujące zagadki? Z pewnością każdy choć raz zapragnął być niczym Sherlock Holmes lub agentka Clarice Starling z „Milczenia owiec”. Teraz jest to możliwe – w sposób wirtualny oczywiście. „Still Life” to gra łącząca w sobie elementy dreszczowca i kryminału, w której jedynie od nas zależy dalszy przebieg zdarzeń. Mamy za zadanie rozwikłać dwie oddalone od siebie w czasie i miejscu sprawy seryjnych morderstw. Najpierw wcielamy się w niepokorną agentkę FBI, Victorię McPherson, badającą falę zabójstw młodych kobiet w Chicago. Wszystkie poszlaki wskazują na seryjnego mordercę, który wzoruje się na psychopacie grasującym niegdyś w Pradze. Czytając wspomnienia dziadka Victorii, Gustava, który był prywatnym detektywem, przenosimy się do Pragi z początków XX wieku. Tym razem kierujemy poczynaniami Gustawa, który ma za zadanie namierzyć maniakalnego zabójcę – postrach praskich prostytutek. Ślady z przeszłości pomagają nam w rozwikłaniu zagadki wydarzeń z Chicago. Obserwujemy też różnice w osobowościach dwóch głównych bohaterów; agentka McPherson jest niezwykle brawurowa i pewna siebie - kiedy trzeba, nie waha się użyć nieprzyzwoitych słów; jej dziadek natomiast jest skromny, cichy i sentymentalny; porusza go los prostytutek żyjących w nieustannym zagrożeniu. Zarówno Victoria, jaki i Gustav napotykają na swej drodze liczne zagadki, które musimy wraz z nimi rozwiązywać. I nie są to bynajmniej banalne łamigłówki, lecz całkiem poważne zagadki logiczne wymagające pewnego wysiłku intelektualnego. Kto powiedział, że gry komputerowe są dla tępaków? „Still Life” zalicza się do zdecydowanie bardziej ambitnych pozycji; tutaj nic nie dostajemy na tacy – musimy najpierw coś dać, aby otrzymać. Niejednokrotnie znajdziemy się w kropce, nie mając bladego pojęcia, co dalej robić, lecz satysfakcja po ostatecznym wybrnięciu z sytuacji wynagrodzi nam wszelkie trudy. Główną zaletą gry jest jej nieprzewidywalność – jesteśmy trzymani w napięciu, jak na filmie Hitchcocka, nie raz wstrzymując oddech. Zapierająca dech w piersiach jest również grafika; sama często łapałam się na tym, że zatrzymuję się nagle, by podziwiać niesamowite rzeźby, intrygujące obrazy czy przepięknie zaprojektowane wnętrza. W Chicago czujemy wiernie oddany klimat nowoczesnej metropolii – możemy nawet zwiedzić siedzibę FBI, natomiast Praga sprzed wieku jest jakby sennym, zmęczonym miastem, w którego zaułkach czai się nieokreślone zło. Twórcy wykazali się niesamowitą dbałością o szczegóły; obserwując okna budynków przez dłuższą chwilę, dostrzegamy cienie przemykających postaci. Psychodeliczna muzyka potęguje nastrój grozy, lecz jednocześnie nie rozprasza. Zachwycił mnie świetnie zrobiony polski dubbing. Wszyscy aktorzy włożyli wiele starań, by uczynić swych bohaterów wiarygodnymi, a w szczególności pani podkładająca głos agentki McPherson wypadła wprost genialnie. Jeśli szukacie emocjonującej rozrywki na wysokim poziomie, to „Still Life” jest pozycją idealną – prawdziwa uczta nie tylko dla oka i ucha, ale również dla intelektu. Ta gra dowodzi, że bez przesadnych strumieni krwi i gradu nabojów da się opowiedzieć przerażającą historię, która sprawia, że ciarki po prostu tańczą na plecach. Parafrazując Hitchcocka, pokuszę się o stwierdzenie, że „Still Life” zaczyna się trzęsieniem ziemi – potem napięcie nieprzerwanie wzrasta.
(2 z 3 uznało tę opinię za pomocną.)
Oceń opinię. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższaopinia zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji



























