Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Suma naszych dni
Średnia ocena z 5 recenzji
(Dodaj własną)
- Autor:
-
Isabel Allende
- Wydawnictwo:
-
Muza
, Kwiecień 2010
- ISBN:
- 978-83-7495-810-3
- Liczba stron:
- 400
- Wymiary:
- 133 x 205 mm
- Tłumaczenie:
-
Marta Jordan
- Sprawdź inne tytuły:
-
Isabel Allende
Autobiograficzna książka bestsellerowej chilijskiej pisarki w formie listu do zmarłej córki Pauli, w którym matka opowiada jej, "co słychać" u poszczególnych członków rodziny. A słychać niemało. Celia, synowa Isabel, żona Nicolasa i matka trojga jego dzieci, odkrywa w sobie skłonności biseksualne, rozwodzi się z mężem i wiąże z ich wspólną przyjaciółką. Córka Williama Gordona, męża Isabel Allende, Jennifer, wieloletnia narkomanka, wydaje na świat kaleką córeczkę i wkrótce potem ginie bez wieści. Niemowlę adoptują zaprzyjaźnione z rodziną dwie buddystki, również żyjące w homoseksualnym związku, stając się dla małej prawdziwymi rodzicami i obdarzając tak wielką miłością, że dziewczynce udaje się przezwyciężyć ograniczenia wynikające z jej niepełnosprawności i wyrasta na osobę pogodną, o silnym charakterze. Nicolas, załamany odejściem Celii, po kilku latach samotności żeni się z Lori, młodą kobietą, którą zręcznie "podsunęła" mu Isabel i jej przyjaciółka Tabra. Sama nie mogąc mieć dzieci, Lori zostaje macochą trojga wnuków Isabel, które nazywają ją "trzecią mamą" (po biologicznej matce - Celii, i jej przyjaciółce). Także owdowiały zięć Isabel, Ernesto, znajduje w końcu swoją drugą połowę i zostaje szczęśliwym ojcem dwóch bliźniaczek.
W trakcie pracy nad przekładem tłumaczka, Marta Jordan, na zaproszenie autorki spędziła miesiąc w jej domu w okolicach San Francisco, w otoczeniu bohaterów jej wspomnień. Codzienne obcowanie z postaciami opisanymi na kartach tej książki było dla niej niezwykłym i niezapomnianym przeżyciem, w którym przenikały się nawzajem świat realny i rzeczywistość literacka.
- Suma naszych dni
- Autor:
-
Isabel Allende
Czarodziejska Isabel
(2011-06-01)
herezja
Więcej o recenzencie
Isabel Allende ma w sobie coś takiego, że czytając jej książki, chce się jeszcze i jeszcze, a ten apetyt naprawdę rośnie w miarę jedzenia. U wielu autorów męczy styl opowieści z wieloma wątkami pobocznymi, rozwijanymi szeroko i bez skrępowania. U Isabel Allende nie ma tego zmęczenia, bardziej jest zachwyt nad jednoczesną prostotą i czarodziejską złożonością opowieści.
„Suma naszych dni” na moim stoliku gości już od miesiąca. Zaliczyła wraz ze mną przeprowadzkę i wylądowała na stoliku w nowym domu. Problem nie tkwi w tym, że czytam tak wolno, ale że nie chcę się z tą książką rozstawać. Wprawdzie nie odejdzie daleko, bo na półkę, ale nawet na tę półkę nie chcę jej odłożyć za szybko.
To autobiograficzna opowieść, której adresatem jest zmarła córka pisarki, Paula. To do niej kieruje swoje opowieści autorka. Opowieści, które nie są wytworem jej wyobraźni, tym razem to opowieści dotyczące konkretnych ludzi, rodziny, przyjaciół znajomych, którzy przewijali się często przez jej poprzednie książki będąc świadomie lub nie pierwowzorami jej bohaterów, albo pojawili się dość bezpośrednio w „Pauli”. Tym razem to nie alegorie, nie zakamuflowane osoby, przykryte innymi imionami. To żywe postacie, ludzie, którzy wypełniają jej życie i o których chce opowiedzieć swojej córce, duchowo wciąż obecnej gdzieś obok, prawie na wyciągnięcie ręki. To historie żywe i barwne, które powodują mimowolny skurcz serca czytelnika i gdzieś, cichutko pojawia się nieśmiała myśl, że chciałoby się być częścią tej społeczności, którą stworzyła Isabel wokół siebie.
Przy tym wszystkim – wpuszczając czytelnika tak głęboko w życie swoje i swojej rodziny, nie ma uczucia wtargnięcia na czyjś teren prywatny. Nie jest to bezwstydne i ekshibicjonistyczne obnażanie siebie i innych. Nie wiem jak ona to robi, ale czaruje. Słowem, obrazem malowanym słowem, pobudzeniem wyobraźni i czułością, jaka płynie z kart jej opowieści.
I na koniec refleksja, która przyszła mi do głowy gdzieś w połowie lektury: w książkach Isabel Allende zakochałam się dawno dawno temu, ale teraz, czytając kolejną odkrywam, że wciąż jestem zakochana.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Stałość zmian życia codziennego
(2010-10-01)
Johan25
Więcej o recenzencie
Jak wszystkie książki Allende, jest bardzo kobiece (co nie znaczy, że panowie nie powinni tego czytać). Pełna magii codziennej, ciepła, bólu, zmian i utraty. Przede wszystkim uczy tolerancji, w książce przewijają się przezabawne postaci i niesamowite sytuacje, a pamiętajmy, że jest to część autobiografii, już po śmierci córki, dalej obecnej w życiu pisarki. Trochę brakuje mi uzasadnienia powstania tej książki, dlatego punkt mniej. Mogę polecić szczerze jako uzupełnienie do „Pauli”, lecz przeczytanie tej wyżej wymienionej, bolesnej lektury nie jest konieczne. Nie polecam do poduszki, bo za bardzo porusza. Uwielbiam książki tej autorki, jako jedynej pochodzenia południowoamerykańskiego.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Ciepła i wzruszająca
(2010-08-26)
Miss Jacobs
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
Są takie dni, kiedy czujemy się bardziej samotni, wtedy najlepszym lekarstwem jest rodzinne ciepło, poczucie przynależności do kochającej grupy. Ponieważ z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciu warto mieć pod ręką książkę Isabel Allende „ Suma naszych dni”. Powieść, z której miłość wprost się wylewa. Pisana z myślą o zmarłej córce, by podzielić się z nią radościami i bólem.
Podobało mi się, że została podzielona na kilkustronicowe opowieści. Dzięki temu czułam się trochę jakbym była dziewczynką, która co noc czeka na jedną z historii. Możemy dawkować przyjemność bez obawy wytrącenia się z rytmu książki.
Lektura jest pełna poczucia humoru. Autorka posiada w sobie pokłady dystansu do swojej osoby oraz tych najbliższych, doprawia to nutką czułej ironii a wisienką na torcie są dzieci, które nieustannie dostarczały powodów do uśmiechu swoimi teoriami i pytaniami.
Pisarka pokrótce opisuje też swoje podróże do takich zakątków świata jak np. Indie. Moim zdaniem jednak cała książka jest podróżą w głąb własnego serca. Pozwoliła sobie towarzyszyć a jednocześnie wkradła się do mojego serca i zajęła całkiem spory kawałek.
Choć nigdy jej nie widziałam, nigdy nie słyszałam jej głosu sprawiła, że czułam się częścią jej rodziny i razem z nią martwiłam się o członków tego niezwykłego klanu. Fantastyczna książka.
(1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji