Koszyk pusty
Nasza cena: 17,99 zł
Cena rynkowa: 18,99 zł
Co to jest cena rynkowa?
Oferujemy ceny niższe od średnich rynkowych. Na naszych stronach, obok ceny, po której towar można w Merlinie kupić, informujemy także o tzw. cenie rynkowej. Cena rynkowa jest obliczana na podstawie znajomości średnich marż hurtowych i detalicznych obowiązujących w Polsce dla danej grupy towarów, w normalnym obrocie, czyli gdy towar nie jest objęty specjalną promocją producenta lub dystrybutora. W przypadku książek często jest to cena drukowana na okładce przez wydawcę. Znając jednak realia rynku zastrzegamy, że możesz spotkać daną książkę, płytę czy inny towar zarówno taniej, jak i znacznie drożej. Mamy jednak nadzieję, że informacja o tym, ile mniej więcej kosztuje towar w innych sklepach, będzie dla Ciebie ważną wskazówką przy decyzji o zakupie, np. przy obliczeniach, od jakiej wartości zamówienia nasze upusty równoważą koszt przesyłki.
Towar w magazynie, powinniśmy wysłać go w ciągu 24 godzin (1 dzień roboczy).
wysyłamy w ciągu 3-5 dni roboczychTowaru nie mamy w magazynie, sprowadzamy go w ciągu max 5 dni roboczych.
wysyłamy w ciągu 7 lub 14 dni roboczychTowaru nie mamy w magazynie, sprowadzamy go w ciągu max 14 dni roboczych.
towar trudno dostępny, do 21 dniTowar sprowadzany zza granicy lub produkowany pod zamówienie.
w sprzedaży od ...To zapowiedź, którą możesz już zamówić. W podanym terminie pojawi się
w sprzedaży.
Towar chwilowo wyczerpany u dostawców, ale możesz go zamówić.
W podanym terminie pojawi się ponownie w sprzedaży.
Towar wyczerpany, nie można go obecnie zamówić.
7 dni roboczych

Koszyk pusty
Chcę otrzymywać korespondencję o pozycjach tego autora.
1996 - Superunknown - piąty pełny album amerykańskiej grupy rockowej Soundgarden, wydany w 1994 roku. Największym przebojem albumu okazał się drugi singel promujący płytę, "Black Hole Sun.
Nie wybrałeś żadnego wariantu produktu!
Zrób to zmieniając przy towarze, który chcesz kupić liczbę sztuk z "0" np. na "1".
Średnia ocena z 3 recenzji (Dodaj własną)
Robert Dybowski Więcej o recenzencie
Płyta należąca do kanonu najwybitniejszych dzieł rocka. Można ją uznać wraz z krążkiem "Nevermind" Nirvany i "Ten" Pearl Jamu za szczytowe osiągnięcie grounge'u. Ale "Superunknown", tak naprawdę wymyka się wszelkim próbom skatalogowania. To płyta zawierająca materiał naprawdę dobry i różnorodny, są tu momenty spokojne i nastrojowe jak w balladzie "Fell On Black Days", a także trashowe bo takie wrażenie sprawia ultraciężki "4th Of July". Powiem tak, moim zdaniem to najwyższy punkt w twórczości grupy Soundgarden, świadczy choćby o tym wspaniały szlagier "Black Hole Sun" uznany o ile się nie mylę przez MTV za najlepszy rockowy utwór. Czwórka z Seattle to wybitni muzycy i wydaje mi się, że czuli potrzebę swobodnej eksploracji różnych stylów i nurtów rocka, których kompilacja w postaci "Superunknown" podbiła serca rockowych fanów. Moim zdaniem pozycja obowiązkowa dla każdego wielbiciela rocka, nie tylko grounge'u. Polecam!
(1 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Roxy Więcej o recenzencie
Zaczyna się niepokojąco - "Let me drown", ale to jeszcze nie szczyt możliwości. Zaznaczają się one mocniej od "My wave". Mocna sekcja rytmiczna wprowadza nas w zgiełkliwy odlot, a śpiew i cała aranżacja przenoszą do Seattle z lat 90-tych. Dalej następuje rewelacja w postaci "Fell on black days". Wibrująca gitara ukrywa się cicho, aby nie przygłuszyć kapitalnego rytmu, zmieniającego natężenie i prędkość. Cała atmosfera płyty - mroczna i pełna zniechęcenia (co uważam tu za plus) - przygniata ciężkością i stwarza wrażenie monotonnego, ciężkiego i depresyjnego grania. Lecz w tym właśnie jej urok! A wspomniana monotonia nie równa się nuda. Uwaga! Proszę słuchać w skupieniu, nie rozpraszać się na inne zajęcia, tylko wtedy można wyłapać niesamowity kunszt każdej kompozycji oraz jej rozpaczliwość i emocjonalność. Ale lećmy dalej. Kolejna perełka - "Superunknown" stwarza wrażenie niezwykłej przestrzenności, w której rozlega się krzyk wokalisty. Jakaś dzikość i pęd... Genialne! W refrenie atmosfera nieco się "zagęszcza". Chcę jeszcze powiedzieć o wielkim przeboju "Black hole sun", który został tu chyba wstawiony na przynętę (był bodajże pierwszym singlem z tej płyty). Zupełnie odbiega od konwencji pozostałych utworów, ale za to co za majstersztyk! Potwierdza niezwykłe umiejętności w żonglowaniu nutkami i instrumentami oraz zdolność do tworzenia odmiennych stylów - taka mała odskocznia, nie pozbawiona pazura. Kolejna rzecz "Spoonman" - już nieco bardziej przygotowujący słuchacza na kontakt z mocnym graniem, lecz wciąż przebojowy, jak opisany wcześniej "Black hole...". "The day I tried to live" zachwyca spokojnym wstępem, który przeradza się w fantastyczną eksplozję. Mogłabym tak długo, lecz już wiecie, co wypada tu powiedzieć: doskonała płyta, pełna ekspresji i rozpaczliwości, nie nudzi i fascynuje od początku do końca.
(2 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Przemek Hirniak Więcej o recenzencie
Jak sama nazwa wskazuje ten album kryje w sobie wielką niewiadomą. Słuchacz, kupujący tę płytę, znający poprzednie płyty Soundgarden może być zaskoczony, o ile nie brał poważnie słów członków zespołu, którzy wielokrotnie podkreślali, że każdy ich album jest inny od poprzedniego.”Superunknown” po świetnym „Badmotorfinger” przynosi porcję wyśmienitej, nietuzinkowej muzyki. Wkładając ten album do odtwarzacza musimy być przygotowani na to, że długo go on nie opuści. W 1994 roku chłopakom z Seatlle już dawno zrósł się kręgosłup i potrafili tworzyć dojrzałe, niezwykle melodyjne kawałki, co udowadniają na płycie. Któż nie zna wzruszającego „Black Hole Sun” z pięknym motywem gitarowym i równie pieknego „Fell On Black Days”, w których Chris Cornell stara się nam uświadomić w swoich tekstach, że on także ma problemy i trudne chwile. Teksty Cornella zawsze odgrywały dużą rolę w twórczości Soundgarden, jednak myślę, że dopiero na „Superunknown” osiągnęły swoistą dojrzałość emocjonalną. Mówią o życiu, o problemach, które dręczą dzisiaj ludzi, jak i samego wokalistę, który swym charakterystycznym i wysokim głosem stara się do nas dotrzeć ze swoim przesłaniem w szesnastu utworach zawartych na płycie. Ta magiczna szesnastka nie pozwala nam się nudzić. Widać, że kompozycje są przemyślane. Tu nie ma miejsca na niewypały. Muzyce Soundgarden towarzyszy jakaś dziwna świeżość, bo mimoże album powstał już ładnych parę lat temu, to za każdym jego słuchaniem ma się wrażenie, że „Superunknown” oszukał czas. Może ma na to wpływ różnorodność utworów zawartych na płycie, bo jest naprawdę ciekawie i różnie. Jak już wspominałem album przynosi wiele pięknych melodii, ale muzycy Soundgarden nie zapomnieli jednak, że z gitar można wydobyć nie tylko śliczne melodie, ale również przemyślane, ciężkie riffy. I tak np. taki „Spoonman” zresztą wielki przebój, nie pozwala słuchaczowi usiedzieć w miejscu. Riff przewodni jest wspaniały. Można powiedzieć, że ponadczasowy. Prostota ma jednak w sobie coś pięknego...Z kolei gitara, zaczynająca „4TH Of July †” zachwyca swoją ciężkością i tak już jest do końca utworu. Czasami zastanawiam się, jak potoczyłaby się historia muzyki rockowej, gdyby nie ten album, który jest krokiem milowym w muzyce i jedynym w swoim rodzaju arcydziełem. Czterech facetów połączyło swoje koncepcje i wizje muzyczne i co z tego wyszło ? Niesamowity album, który jest nie tylko zbiorem utworów na płycie kompaktowej, ale również prawdziwym „kotłem” uczuć i emocji pokazującym, że muzyki nie da się zdefinować, że ma ona nieskończoną liczbę twarzy i że zawiera w sobie jakieś piękno, które przetrwa wiecznie.”Superunknown” jest tego wielkim dowodem, mimo że Soundgarden już nie istnieje. Jeśli ktoś nie miał nigdy styczności z muzyką Soundgarden, a chciałby poznać twórczość tego zespołu, to radzę kupić jako pierwszą „Wielką Niewiadomą”, bo to naprawdę album na miarę arcydzieła. Ta płyta uświadomiła mi, że mimo rozpadu zespołu muzyka, zawarta na tej płycie zawsze będzie żyła w moim sercu, bo jest ponadczasowa. Sztuka zawsze będzie sztuką i nic nie jest w stanie wrzucić jej w otchłań zapomnienia. Nawet rozpad Soundgarden...
(14 z 14 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji



























