Południowe Włochy, schyłek XX wieku. W jednej z nadmorskich miejscowości zostaje zamordowany dziewięcioletni chłopiec - prawdopodobnie zbrodni dokonano na tle seksualnym. Dla prokuratury jedynym podejrzanym jest Senegalczyk Thiam Abdou, handlarz obwoźny. Na podstawie poszlak i zeznań świadków można zrekonstruować historię: czarnoskóry imigrant uprowadził, zgwałcił, a następnie udusił ofiarę, ciało zaś wrzucił do studni. Wyrok właściwie już zapadł. Obrony oskarżonego podejmuje się mecenas Guerrieri. Zaczyna wertować akta prokuratury. Stwierdza,
że w trakcie śledztwa z premedytacją nie przestrzegano procedur prawnych. Najwyraźniej komuś zależało na znalezieniu, a właściwie wykreowaniu zabójcy - tego "innego", przybysza z Afryki o wątpliwym źródle dochodów, wykluczonego ze społeczności. Świadek mimo woli to znakomicie napisany kryminał. Jest aktem oskarżenia przeciw wymiarowi sprawiedliwości, który działa jako narzędzie propagandy. Carofiglio stworzył przy tym studium myślenia stereotypami.
"Trzysta znakomitych stron thrillera prawniczego."
La Stampa
Tu nie ma rozwiązania zagadki ...
(2010-04-12)
Tadeusz
Wojciechowski
Więcej o recenzencie
Nikt mi nie wytłumaczy, że można aż tak dążyć do oryginalności. Kryminał. jak western, ma swoje żelazne zasady, zgadzam się, że bardzo obszerne, dzięki czemu mogą na górnej półce kryminałów współistnieć Conan Doyle, Simenon, Larsson, Mankell i Clancy na przykład, ale pewne reguły muszą być niewzruszone. Omawiane dziełko jest zręczną, z dużym talentem napisaną,choć nieco zbyt neurasteniczną opowiaską o ciężkiej doli kauzypedry, ale kryminał to jako żywo, nie jest. Tym niemniej przeczytam dalsze części i co wyczytam, opowiem.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Młyny sprawiedliwości, młyny życia
(2009-03-02)
speedi
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
Powieść ta jest świeżym oddechem w dominującym obecnie klimacie książek sensacyjno-kryminalnych. Jest zwykłą, zdawałoby się, historią opowiedzianą przez pewnego adwokata, który swoją pracę traktuje nie jako misję, a jako zwykły sposób na przeżycie. Mecenas Guerrieri, bo o nim mowa, nie wnika czy ktoś jest winny czy nie, jak sam zauważa, nie chce nawet tego wiedzieć. Stara się po prostu bronić oskarżonego wykorzystując wszystkie możliwe kruczki prawne i słabości systemu sądowego. Jak dotąd książka zdaje się nie wnosić niczego nowego do kanonu tego typu literatury. W czym więc leży jej wyjątkowość?! Po części w tym, że napisał ją zawodowo czynny prokurator, a więc ktoś, kto na co dzień stoi po przeciwnej stronie sądowej sali. Jego bohater jest obrońcą, skutecznym, choć nie zawsze w pełni uczciwym. Człowiekiem zmęczonym życiem, pozbawionym złudzeń i skutecznie unikającym wszelkich dylematów moralnych, zarówno w życiu zawodowym, jak i osobistym. Głównym wątkiem powieści jest sprawa brutalnego zabójstwa pewnego chłopca i proces, w którym idzie o wieloletnie więzienie dla oskarżanego o nie emigranta, Senegalczyka Thiama Abdou. Naszą uwagę przykuwa jednak nie tylko sam opis działania młynów sądowych, które z obojętnością traktują człowieka, zarówno ofiarę, jak i oskarżonego. Jest tu też ukazane szersze tło społeczne w którym system prawny jest jaki jest, tak samo skorumpowany, nieczuły i tchnący bylejakością jak życie wielu osób z nim związanych. Autor porusza różne problemy związane nie tylko z samą salą sądową, ale i z życiem ludzi pracujących w wymiarze sprawiedliwości. Wszystko to oglądamy w sumie na bardzo ciekawym tle perypetii osobistego życia mecenasa Guerrieri. Separacja z żoną, przygnębiająca monotonia życia, brak ożywiających je iskier. Depresja i smutek z którymi trudno walczyć, ale które są nieodłączne częścią życia wielu współczesnych ludzi. Do pewnego momentu adwokat żyje siłą rozpędu, nie ceni sobie tego co ma. Grzęźnie w przyzwyczajeniach i emocjonalnej pustce szukając rozrywki i namiastek namiętności w alkoholu i przelotnych romansach. Kiedy rozpada się jego małżeństwo, zburzona zostaje też na swój sposób wygodna monotonia i przewidywalność kolejnego dnia. To wydarzenie stawia przed bohaterem wiele pytań, na które on sam nie potrafi zresztą odpowiedzieć. Powieść staje się przejmującym obrazem życia współczesnego człowieka zagubionego. Poddającego się falom konformizmu, nie stawiającego przed sobą ciągle nowych celów, wygodnego, obojętnego i znieczulonego na emocje. Przekonuje się on, że ból może być ożywczy, dawać impuls do zmiany życia, do nadania mu rumieńców i wejścia na nowe tory. Wrażenie robi ciekawa, osobista, czysto subiektywna narracja. Autor unika nadmiaru szczegółów, choć umiejętnie oddaje nastroje i myśli nurtujące bohatera. W wyważony sposób korzysta z opisów i dialogów. Jest w tej powieści pewna powściągliwość, a nawet oschłość, ale jest też pochłaniająca atmosfera i przykuwająca uwagę treść. Książka jest po prostu ciekawie i niebanalnie napisana. Płynie się przez ten tekst, zanurza w wykreowany świat, choć nie jest on ciepły i miły. Gdzieś jednak w tym zalewie smutku i zniechęcenia pojawiają się czasem ożywcze przebłyski światła, nadzieja, która umiera ostatnia.
(7 z 10 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji