Nasza cena: 35,99 zł

Cena rynkowa: 38,49 zł

Wysyłamy w ciągu:

14 dni roboczych

Dodaj do koszykaDodaj do przechowalni Do listy życzeń

Co to jest lista życzeń?

Koszyk pusty

Dostawa za darmo!
Wyślij wiadomość
Napisz do nasZadzwoń do nas
tel. +48 (22) 321 91 91
fax +48 (22) 321 91 92
kontakt z konsultantem
Kontakt z Biurem Obsługi Klienta
Kontakt z Biurem Obsługi Klienta
Synchronicity

Synchronicity

The Police  Chcę otrzymywać korespondencję o pozycjach tego autora.

nośnik: CD 1 szt.
Ocena klientów:

2003

Posłuchaj

Nie wybrałeś żadnego wariantu produktu!
Zrób to zmieniając przy towarze, który chcesz kupić liczbę sztuk z "0" np. na "1".

ok

zamknij

Ci, którzy kupili ten towar, kupili też...

Inni klienci oglądali również...

    Pełny opis produktu: Synchronicity

      Średnia ocena z 3 recenzji (Dodaj własną)

    Wykonawca:
    The Police
    Firma fonograficzna:
    Universal Music Group , 2003
    Nr katalogowy:
    4936562
    Sprawdź inne tytuły:
    The Police
    Kategorie:
    Rock > zagraniczny rock
    Posłuchaj utworów: MP3 WMA
    1. Synchronicity I
    2. Walking In Your Footsteps
    3. O My God
    4. Mother
    5. Miss Gradenko
    6. Synchronicity II
    7. Every Breath You Take
    8. King of Pain
    9. Wrapped Around Your Finger
    10. Tea In The Sahara
    11. Murder By Numbers
    Dodaj do profilu: FacebookBlipTwitter

    Recenzje naszych klientów: Napisz własną recenzję

    Synchronicity
    Wykonawca:
    The Police

    Przykre podsumowanie. (2007-09-07)

    Korneliusz Kirsz  Więcej o recenzencie

    Dla mnie to raczej pierwsza solowa płyta Stinga, a nie ostania płyta The Police. Wolę stare The Police, choć umiem docenić i tę płytę.

    Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

    Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

    Album, który we wspaniałym stylu podsumował kilkuletnią działalność zespołu The Police (2006-07-31)

    Stanisław Michalski  Więcej o recenzencie

    Kulminacyjny moment i łabędzi śpiew rockowego już wtedy giganta. Ostatni studyjny album w dorobku tej angielskiej formacji jest wspaniałym podsumowaniem kilkuletniej działalności. Dzieło powstałe w nie najlepszej atmosferze w zespole, co o dziwo nie odbiło się na jakości tej płyty. Najkrócej mówiąc, rockowe trio w życiowej formie, ze szczególnym uwzględnieniem Stinga, który okazał się tu znakomitym kompozytorem i wręcz fenomenalnym wokalistą w każdym z utworów. Wspomnijmy też o znakomitej grze Summersa, który chyba urodził się po to, by grać w The Police, no i nadającym temu wszystkiemu odpowiednie tempo Copelandzie. Znajdziemy tu utwory dynamiczne, pełne werwy, takie jak obydwie części kompozycji "Synchronicity", ale także niepozbawione pięknych melodii, tego szczególnego, jakże oryginalnego police'owego uroku. Znajdziemy tu również zapierające dech w piersiach ballady - "Every Breath You Take" i "Tea In The Sahara". Ta druga to kameralna, oniryczna piosenka, oparta na wysokim, bardzo przejmującym śpiewie Stinga, jakby kroczącej, czujnej perkusji Copelanda i niezwykłej, ślicznie zanurzonej w pogłosach gitary Summersa, natomiast ta pierwsza przedstawia zespół w stricte rockowej, delikatnej, przejmującej, ale i zdecydowanej formie. Efekt? - najwiekszy przebój i jeden z najładniejszych utworów w całym dorobku The Police. Już na poprzedniej płycie "Ghost In The Machine" zespół skorzystał z pomocy brzmień elektronicznych i dzięki temu nieco zmieniło się jego brzmienie. Na tej płycie odgrywa ono o wiele bardziej znaczącą rolę, a w połączeniu z przepiękną gitarą Summersa nadaje niesamowity blask i przestrzeń takim utworom jak "O My God" (w którym pojawia się trochę zniekształcona, ale interesująca partia saksofonu - zabieg znany z "Ghost In The Machine"), "Synchronicity I", kojarzący się trochę z Queen, ale mający wiele z police'owego charakteru, ale przede wszystkim "Wrapped Around Your Finger" - jeden z największych przebojów, ale też jedno z największych osiągnięć artystycznych The Police, podobnie jak "Every Breath You Take". Mamy też coś w rodzaju krzyżówki rockowego zadęcia i balladowania, jak choćby urzekający "King Of Pain", ale i typowy, "rasowy" The Police - "Miss Gradenko", w którym słychać tylko "te" trzy instrumenty i śpiew wokalisty, bez żadnych wspomagań elektronicznych. Sama kompozycja - krótka, zgrabna, chociaż nie przebojowa i nie tak oczywista. Jednakże przywołująca na myśl czasy płyty Zenyatta Mondatta. Są też inne odniesienia do przeszłości, jak troszkę dziawaczny "Mother", ewidentnie kojarzący się z kolażami dźwiękowymi z filmowej płyty "Brimstone & Treacle". Inne dziwadełko to "Walking In Your Footsteps", będący łagodną piosenką mającą wiele z ducha muzyki afrykańskiej. Te dwie kompozycje nie są złe, ale nieco odstają od reszty. Bardzo dobrze pasują jednak do pozostałego materiału i dzięki temu album jest różnorodny. Pomimo wielkiego sukcesu światowego w przypadku tego zespołu nie istnieje takie coś jak komercyjność, ponieważ jego twórczość jest niesamowicie autentyczna i naturalna, oryginalna, ale i przejmująca, co przyciągało i przyciąga masową publiczność oczekującą dobrej, prawdziwej muzyki, a nie sztucznego towaru na sprzedaż. The Police to dziś legenda muzyki. Sting nie chce reaktywacji formacji - chce, aby jej legenda pozostała nienaruszona. Jednak po trasie koncertowej promującej "Synchronicity" sformował własny zespół i rozpoczął karierę solową, podążając własną drogą mającą wiele z ducha macierzystej formacji. Najlepsze odzwierciedlenie jej stylu odnajdziemy na płytach z lat dziewięćdziesiątych, ale nie znaczy to, że Sting nie zaprezentował własnego, oryginalnego stylu. Płyta "Synchronicity" okaza się jednak prawdopodobnie jego szczytowym osiągnięciem artystycznym i solidnym fundamentem do dalszej kariery. Poza tym - mamy do czynienia z jedną z najlepszych płyt rockowych wszech czasów.

    (5 z 7 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

    Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

    Trzech prawdziwych facetów (2006-06-02)

    Jacek Żardzin  Więcej o recenzencie

    Trzech facetów, a dają czadu niczym orkiestra symfoniczna razem ze wszystkimi punkowcami świata. Zespól legenda, oficjalna dyskografia liczy tylko pięć płyt studyjnych z czego "Synchronicity" jest ostatnią. Wierzyć się nie chce, że wydana została w 1983 roku, równie dobrze Policjanci mogliby wypuścić ten sam materiał dziś i gwarantuję, że poraziłby wszystkich świeżością. Cała tajemnica owej świeżości tkwi bowiem w prostocie tej muzyki. Bas, gitara i perkusja - najprymitywniejszy skład, jaki może mieć kapela. Za każdym z wymienionych instrumentów świetny technicznie muzyk, a do tego przy mikrofonie facet z charyzmatycznym głosem i z niezaprzeczalnym talentem wokalnym. Wszystko to w połączeniu z kompozycjami bazującymi na chwytliwych melodiach opartych na mocnym podkładzie rytmiczno-basowym. The Police nigdy nie stronili od zapożyczeń, na ich płytach odnajdujemy spore dawki zaadoptowanego na ich potrzeby skocznego reggae, ska czy rocksteady. Między innymi te umiejętne mieszanie stylów wraz ze zdolnością do pisania łapiących za serce kompozycji nadało zespołowi charakteru i rozpoznawalnego szlifu. Wielu próbowało grać w podobny sposób, nikomu jednak nie udało się choćby zbliżyć do pierwowzoru. Po "Synchronicity" zespół rozwiązał się. Sporo było dywagacji na temat przyczyn rozpadu – najbardziej eleganckim i zarazem najładniejszym jest wyjaśnienie złożone przez muzyków mówiące, że nic lepszego nie są w stanie już nagrać i lepiej się rozwiązać niż wydawać coraz słabsze płyty. Sporo w tym racji – "Synchronicity" to najpełniejsze, najdojrzalsze i krótko mówiąc najlepsze dzieło The Police. Mamy tu idealne połączenie świetnie zagranej muzyki (to, co robi Stewart Copeland na perkusji budzi najwyższy szacunek) z doskonałymi tekstami. Przykładem niech będzie znany wszystkim utwór o obsesyjnym trwaniu w urojonej bliskości przy kobiecie ("Every Breath You Take") czy kawałek o psychologiczno emocjonalnych szkodach, jakich doznać można w kontaktach damsko-męskich ("Wrapped Around Your Finger"). Perełką jest "Tea In Sahara" - utwór o "chorym" uzależnieniu od kontaktu fizyczno - duchowego pomiędzy kobietą, a nieosiągalnym (wymarzonym, idealnym) mężczyzną. Kompozycją ta zamknięta była druga strona albumu pierwotnie wydanego oczywiście na winylu. Kaseta i następnie CD zawierają dodany "Murder By Murder". Troszeczkę dolepiony utwór psuje cały koncept płyty, wybijając słuchacza z ulotności i zadumy, w jaką wpada słuchając wspomnianego "Tea In Sahara". Naturalnie Murder jest świetną kompozycją, mocno jazzującą z punktującą, mocną stopą, lecz po prostu na CD umiejscowiono ten utwor w nie najlepszym miejscu. "Synchronicity" po prostu trzeba posiadać w kolekcji, nawet Ci, co nie znoszą Stinga, powinni zapoznać się z jego wcześniejszymi dokonaniami. Obecny jałowy, bezpłciowy, lalusiowaty, wymięty z pomysłów, wyeksploatowany do cna i co tu dużo mówić kiepski Sting nie ma nic wspólnego z drapieżnym, namiętnym, ostrym i konkretnym zawodnikiem z The Police.

    (2 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

    Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

    Muzyka - Zapowiedzi - zamów już dziś!

    Muzyka - wszystkie zapowiedzi »

    Muzyka - Bestsellery. Bądź na czasie!

    Muzyka - wszystkie bestsellery »

    Muzyka - Nowości - polecamy!

    Muzyka - Promocje - kupuj i oszczędzaj!