W wigilijny wieczór grupa terrorystów opanowuje wielki port lotniczy, biorąc tysiące zakładników. W zamian za ich wypuszczenie żądają od władz uwolnienia szefa kartelu narkotykowego. Są przygotowani na wszystko... z jednym małym wyjątkiem. Nie wzięli pod uwagę, że przyjdzie im się zmierzyć z Johnem McClanem, którego żona znajduje się w jednym z zajętych przez nich samolotów.
Jeden z najlepszych sequeli w historii kina
(2006-09-17)
mkoryszewski
Więcej o recenzencie
Najbardziej kultową rolą w dorobku Bruce Willisa - dzięki której przeszedł do historii kina - jest postać Johna McClane. "Szklana pułapka" okazała się doskonałym filmem, wręcz przełomem w gatunku kina akcji. Trudno było się spodziewać, że jej kontynuacja może być równie dobra. A jednak... "Szklana pułapka 2" nie straciła nic ze świeżości oryginału. W drugim epizodzie Die Hard jest wszystko, co zdecydowało o sukcesie poprzednika. Przede wszystkim fenomenalny jest Willis jako McClane. Cały film jest zbudowany na atrakcyjności tej postaci. Do tej pory w kinie dominowali twardzi faceci, nieustraszeni macho, mięśniaki i kulturyści w stylu Sylwestra Stallone. Willis wniósł do kina zupełnie nową jakość. McClane to ironiczny, uparty glina, borykający się z własnymi przyziemnymi problemami. Nie jest supermanem ani komandosem. Nie jest nieustraszony. Odczuwa lęk jak zwykły człowiek, jednak wygrywa dzięki ogromnej determinacji. Willis stworzył bohatera kina akcji, który jest ludzki. Upartego Irlandczyka, który nie lubi przegrwyać. A w dodatku ma wiecznego pecha w święta. To postać autentyczna, z którą widz może się bardziej utożsamiać niż z umięśnionymi herosami. Willis wniósł do filmu zarówno większy dramatyzm jak i elementy komediowe. W Die Hard 2 John musi stawić czoła terrorystom, którzy opanowali lotnisko. Nie walczy o zbawienie świata, lecz o życie żony, która znajduje się na pokładzie samolotu. Willis gra naturalnie, tak jak w poprzedniej części. Zmiana na reżyserskim stołku z McTiernana na Harlina nie wyrządziła drugiej "Pułapce" żadnej szkody. Film trzyma tempo i ani przez chwilę nie traci uwagi widza. Pomaga w tym bardzo dobrze napisany scenariusz. Nie brakuje tu ani dramatyzmu, ani licznych zwrotów akcji. Również elementy komediowe są w tym filmie na wysokim poziomie. Wreszcie epilog to jedna z najlepszych scen w historii kina akcji. Czego brakuje? Chyba tylko kreacji czarnego charakteru na miarę Rickmana z jedynki. Ale tylko trochę. "Szklana pułapka 2" to dzisiaj już klasyka kina akcji. Tak jak wszystkie części trylogii, można go oglądać wiele razy i nigdy się nie nudzi. Do dzisiaj postać Johna McClane'a to chyba najbarwniejsza i najbardziej wiarygodna ze wszystkich postaci kina akcji w historii. I jeszcze jedno... Od czasu wydarzeń 11 września 2001 film stał się niezwykle aktualny.
(5 z 6 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji