-
Listy z Iwo Jimy, Clint Eastwood,
Filmy,
DVD,
cena:
29,99
zł
-
Sztandar chwały, James Bradley,
Książki,
cena:
43,49
zł
-
Kompania braci (6 DVD), David Frankel, Tom Hanks, Richard Loncraine,
Filmy,
DVD,
cena:
83,19
zł
-
-
-
Katyń
- Andrzej Wajda
-
cena:
21,99
zł
-
Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Sztandar chwały (2DVD)
Średnia ocena z 3 recenzji
(Dodaj własną)
- Reżyseria:
-
Clint Eastwood
- Tytuł oryginału:
- Flags Of Our Fathers
- Seria:
-
Clint Eastwood - kolekcja
- Produkcja:
-
USA
, 2006
- Czas trwania:
- 02:12:00
- Dźwięk:
- DD 5.1 angielski,rosyjski, polski (lektor)
- Format:
- 16:9
- Gatunek:
- Dramat wojenny
- Scenariusz:
-
William Broyles Jr.
,
Paul Haggis
- Występują:
-
Jamie Bell
,
Robert Patrick
,
Barry Pepper
,
Ryan Phillippe
,
Paul Walker
- Sprawdź inne tytuły:
-
Clint Eastwood
- Dystrybucja:
-
Galapagos
- Napisy:
- polskie, angielskie, estońskie, litewskie, łotewskie, rosyjskie, ukraińskie
- Dodatki:
- zwiastuny, Wprowadzenie Clinta Eastwooda, Spojrzenie w przeszłość
W każdym żołnierzu kryje się bohater.
Film oparty na bestsellerowej książce Jamesa Bradleya i Rona Powersa, opisującej bitwę o Iwo Jimę w lutym 1945 roku i losy żołnierzy, bohaterów narodowych, ze zdjęcia, które stało się symbolem zwycięstwa dla narodu znużonego już wojną oraz ich współbraci z kompanii. Ci bohaterowie jednak, którzy przeżyli, nie mieli ochoty odgrywać symbolicznej roli i nie uważali się za bohaterów - chcieli jedynie pozostać na froncie ze swymi towarzyszami broni, którzy walczyli i umierali bez fanfar chwały. Ojciec Bradleya, John "Doc" Bradley, był jednym z żołnierzy, których sfotografowano przy zatykaniu flagi, jednak James poznał rzeczywistą skalę doświadczeń ojca dopiero po jego śmierci w 1994 roku.
Eastwood stworzył kolejne arcydzieło- Richard Corliss, TIME MAGAZINE
Na wojnie nie ma czasu na strach. Dla 70 000 żołnierzy marines bitwa o Iwo Jimę była nie tylko punktem zwrotnym II wojny światowej; była także jednym z najważniejszych momentów ich życia. 19 lutego 1945 roku US Marines atakują wyspę Iwo Jima, odskocznię do ataku na samą Japonię. Bitwa trwa prawie miesiąc. Ginie w niej 22 000 Japończyków i 26 000 Amerykanów. W walkach uczestniczy John Bradley. W ostatnim dniu bitwy to on wraz z sześcioma towarzyszami umieszcza amerykańską flagę na górze Suribachi. Zdjęcie upamiętniające to zdarzenie jest po dziś dzień najsłynniejszą fotografią wojenną. Zdjęcie - symbol zwycięstwa dla znużonego wojną narodu, zainspirowało J. Bradleya i R. Powersa do napisania książki o bitwie o Iwo Jimę. W rolach głównych wystąpili Ryan Phillipe, Jesse Bradford, Adam Beach.
- Sztandar chwały (2DVD)
- Reżyseria:
-
Clint Eastwood
Rozczarowanie, ale nie totalne
(2007-11-10)
Jędrzej
Oberc
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
Od pół roku czekałem z niecierpliwością na ten film. Po przeczytaniu książki Jamesa Bradleya moje oczekiwania były bardzo duże; myślałem, że film będzie wyjątkowy, przejmujący i wybitny-przecież za reżyserię zabrał się sam "Wielki Clint". Zmusiłem się do obejrzenia go do końca. Nie oddaje on klimatu książki, tak naprawdę to nie wiadomo o czym jest. Gdybym nie znał książki to podejrzewam, że nie połapałbym się o co chodzi. Film nie jest o bitwie i to trzeba wyraźnie powiedzieć, jest o kilku ludziach, którzy przeżyli, ale nie do końca są z tego faktu zadowoleni. Ja po obejrzeniu też nie byłem do końca zadowolony, ale mimo to zachęcam do obejrzenia filmu, ale dopiero po lekturze książki, która jest o wiele lepsza.
(4 z 6 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Piotr
Cortés
celuloid.com
Więcej o recenzencie
Przystępowałem do oglądania dwóch najnowszych filmów Eastwooda z nastawieniem, iż czeka mnie seans połączony z zabawą w odkrywanie powiązań pomiędzy obiema częściami. Okazało się jednak, że nie taki cel przyświecał twórcom tych obrazów. Jedyną postacią scalającą był Chuck Lindberg, który w obu filmach grilluje Japończyków miotaczem ognia.
Już w samym fakcie wypuszczenia jednocześnie dwóch filmów na ten sam temat dało się wyczuć autorską wizję Eastwooda. Szczerze mu współczuję, ponieważ oba filmy zostały praktycznie zignorowane podczas przyznawania Oscarów. Jedyne nagrody warte wymienienia to główna nagroda Japońskiej Akademii Filmowej za "Sztandar" oraz Złoty Glob za "Listy" w kategorii - o ironio - najlepszy film nieanglojęzyczny.
Konfrontacja obu obrazów wysuwa "Sztandar" na bezsprzeczne prowadzenie. Konstrukcję tego filmu śmiało można przyrównać do legendarnego "JFK" Oliviera Stone'a. Walka o Iwo Jimę jest tylko pretekstem do zbadania wraz z bohaterami tajemnic, które kryją się za kulisami wojny. "Listy" wypadają marnie, gdyż jest to praktycznie sucha relacja z chwalebnej obrony Japończyków. Brak ciekawszego spojrzenia na japońską stronę sprawił, że stał się to film z tezą, którą autorzy scenariusza wałkowali aż do przesady. Łopatologiczne przekonywanie widzów - głównie Amerykanów, że wróg to też człowiek. Nie jakiś tam Żółtek, ale człowiek z krwi i kości, który ma dusze, sumienie i honor, tak jak jego kolega po drugiej stronie frontu.
(4 z 7 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Piotr
Oksza-Łapicki
celuloid.com.
Więcej o recenzencie
Przy tak niecodziennym projekcie, jak spojrzenie na jedną bitwę z dwóch różnych punktów widzenia, widz pewnie ma prawo oczekiwać pewnej jednolitości, której w dwóch najnowszych dziełach Eastwooda brakuje - może to i lepiej? Oba opatrzone tradycyjną już, nostalgiczną narracją filmy przybliżają "Westerplatte Japończyków" z dwóch perspektyw, ale reżyser paradoksalnie lepiej poradził sobie z pokazaniem historii agresorów niż obrońców, chociaż historie bohaterskiej obrony są wydawałoby się tematem wdzięczniejszym. Historia opowiedziana w "Sztandarze..." jest wyraźnie bliższa Eastwoodowi, który żył w czasach powojennych i najpewniej potrafi lepiej je zrozumieć niż mentalność Banzai, która jest przedstawiona w filmie w przerysowany i ciężki sposób. Oceniamy oba filmy surowo, ale trzeba też pamiętać, że Eastwood podniósł sam sobie ambitnym, ciekawym kinem bardzo wysoko poprzeczkę. Nie zniechęciliśmy się, oby więcej takiego kina, Harry!
(2 z 7 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji