Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Talk That Talk [Polska cena]
Średnia ocena z 7 recenzji
(Dodaj własną)
- Wykonawca:
-
Rihanna
- Firma fonograficzna:
-
Universal Music Group
, Listopad 2011
- Nr katalogowy:
- 2788925
- Sprawdź inne tytuły:
-
Rihanna
Płytę promuje hit "We Found Love" (feat. Calvin Harris) - 11 #1 w karierze artystki! Rihanna jest tym samym jedyną solową artystką, która w tak krótkim czasie wylansowała 20 hitów, które trafiły do pierwszej dziesiątki listy Billboardu! Lepszym wynikiem mogą pochwalić się tylko legendarni The Beatles.
Rihanna zawładnęła też serwisami społecznościowymi, stając się najpopularniejszą artystką serwisów Facebook (ponad 46 milionów fanów!) i Twitter (ponad 9 milionów fanów!).
Albumowi "Talk That Talk" towarzyszy innowacyjna, interaktywna kampania - "Rihanna: UNLOCKED", dzięki której fani artystki za pośrednictwem facebooka, mogą uzyskać dostęp do bonusowych materiałów z nowej płyty.
| Utwory: |
| 1. You Da One |
|
| 2. Where Have You Been |
|
| 3. We Found Love (feat. Calvin Harris) |
|
| 4. Talk That Talk (feat. Jay-Z) |
|
| 5. Cockiness (Love It) |
|
| 6. Birthday Cake |
|
| 7. We All Want Love |
|
| 8. Drunk On Love |
|
| 9. Roc Me Out |
|
| 10. Watch n' Learn |
|
| 11. Farewell |
|
- Talk That Talk [Polska cena]
- Wykonawca:
-
Rihanna
A ona dalej bawi się w to samo!
(2012-03-04)
Kamil
Stasiewicz
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
Kupiłem ten album, znajomej (nie dziewczynie!). Zresztą wspominam ją teraz z lekkim niesmakiem, podobnie jak 6. album studyjny Barbadoski, który oczywiście odsłuchałem przed zakupem, mając nadzieję, na to, że wyłapię coś interesującego. Rozczarowałem się, ale w sumie nie dziwota. Czego się spodziewać po piosenkarce, która od pobicia przez Chrisa Browna wyraźnie zwariowała i nagrywa płytę za płytą pędząc na oślep, byleby tylko nie zajmować się życiem prywatnym, mimo, że wszyscy wiedzą, że jest takim samym głupiutkim dziewczątkiem, które obdarzone w mózg, woli go jednak nie używać? Zawiłe zdanie, co nie? Rihanna skończyła się na płycie numer 4. Jej piąteczka "Loud" być może i nadawała się na niejedną imprezkę za sprawą swojej szkaradnej do bólu komercyjności, ale była nagrana na potrzeby wytwórni i kontraktem, którym Rihanna jest spętana. Minęło sporo czasu, ale nadal myśli Rihanny krążą wokół Chrisa Browna i na siłę chce zainteresować tym innych. Niestety, ale nawet ból – tudzież masochistyczna obsesja, mogą się w końcu okazać wtórne i tak też jest. "Talk That Talk" to taniocha nastawiona na to, byleby tylko się o tej Rihannie mówiło i by następny singiel wspiął się na szczyt Billboard 100. Szlachetna inicjatywa, ale szkodliwa z punktu widzenia artystycznego. Rihanna zaczynała jako coś naprawdę obiecującego, tymczasem skończyła jako wydmuszka popowa, ciągle wzdychająca do Browna, który już ostrzy sobie na nią pięści. No cóż… trudno zrezygnować ze starych przyzwyczajeń. Tak więc połowa albumu to te same teksty, te same twarze i nawet te same motywy. Wszystkie wtórne. Oczywiście znalazło się i miejsce dla kilku okropieństw, które mogą być albumowym samobójem bądź interesującą odskocznią. Mowa tu o "Cockiness (Love It)" i "Birthday Cake" – warto dodać, że piosenka została wybrana na czwarty singiel albumu, który piosenkarka nagrała w wersji pełnej (albumowa to zaledwie 1:18 jęczenia) z nikim innym jak… z Chrisem Brownem! Album to tylko i wyłącznie gadżet dla fanów, który muszą mieć w swoich zbiorach. W pozostałych przypadkach wolałbym się wstrzymać i jeśli już ktoś chce nabyć uczciwie album Barbadoski to polecam ściągnięcie ostatniego (chyba jedynego godnego zainteresowania) utworu "Farewell" w wersji cyfrowej na przystosowanej do tego typu płatnym portalu z muzyką. Będzie nie dość, że taniej, to jeszcze oszczędniej.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Kolejne "lalalaj" od Rihanny
(2012-01-12)
Mikołaj
Nowak
Więcej o recenzencie
Podziwiam Rihannę w jednym - szczególnie ważnym dla Artysty - aspekcie, czyli pracowitości. Ewidentnie nie robi sobie zbyt wielu urlopów, a jej strategia "single's back all time" przynosi efekty; zawsze jest na topie.
Co do "Talk that Talk"... takie muzyczne patataj... "Wio koniku komercji" po wszelkich gatunkach, które mniej więcej pasują do siebie, oby syntezator działał, bo wokal i tak się zmiksuje, podrasuje i warstwy nałoży.
Kolejna "lalalaj" od Rihanny jest jednak bardziej zróżnicowane gatunkowo niż poprzednie; to międzygatunkowy slalom, który przechyla się bardziej w kierunku muzyki klubo. Mimo wszystko osoby lubujące się w klasycznym pop, a nie jego klubowej hybrydzie, znajdą tam coś dla siebie. No, a jakże np. "Farewell", który wg mnie jest najlepszą balladą, jaką Rihanna stworzyła kiedykolwiek. Do tego - na wersji deluxe - znajduje się dobrze naśladujący Dubstep utwór "Red Lipstick" - pełen dobrego klimatu. Reszta to klubowe "brzdęk, brzdęk" typu "We found love", czy "Where have you been". Rihanna po tym dziwnym flircie z rożnymi stylami mogłaby się wreszcie zakochać w jednym i ustatkować; słuchanie tego albumu ciągiem jest męczarnią dla uszu.
(1 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
"Jak w polskim filmie - nudy; patrzę w prawo, potem w lewo - nudy"
(2011-12-31)
Tomasz
Butrym
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
Recenzuję już trzeci album Rihanny. Nie wiem co jeszcze o niej napisać na wstępie, może prócz tego, że singiel promujący „Talk That Talk” czyli „We Found Love” jest jej jedenastym utworem na szczycie HOT 100. Skończyły mi się pomysły na recenzowanie jej albumów, tak jak Riri skończyły się pomysły na nowy kolor włosów, ubranie, aferę, ale najważniejsze, że nie ma pomysłów na muzykę. To wszystko co usłyszałem na „TTT” już kiedyś słyszałem, co gorsza u tej samej piosenkarki. Powrót do „Rated R” i „Loud” jest przewidywalny. Rihanna wciąż wracająca do sprawy z Chrisem Brownem, bo nikt nie powie mi, że facet w teledysk do utworu z Calvinem Harrisem go nie przypomina też się znudziła… Próba odtworzenia hitu „Umberella” w tytułowym kawałku z Jayem-Z, jest też mało trafiona. Pewnie i tak single zostaną hitami i radia będą w kółko grały te same utwory czy to Rihanny czy Lady Gagi, to nie ma znaczenia bo o tym nikt nie będzie pamiętać za dwadzieścia lat. Nie żebym nie darzył Rihanny sympatią, po prostu znudziła mnie już jej muzyka; być może to jej styl, ale być może to po prostu monotonia i brak pomysłów na siebie. Mało ambitny (a potrafiła robić też takie albumy „Rated R”), sztuczny, bez polotu, przewidywalny i nudy. Polecam utwór „Cockiness I Love It” i ewentualnie „Talk That Talk”.
(1 z 5 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji