Koszyk pusty

Dostawa za darmo!
Wyślij wiadomość
Napisz do nasZadzwoń do nas
tel. +48 (22) 321 91 91
fax +48 (22) 321 91 92
kontakt z konsultantem
Kontakt z Biurem Obsługi Klienta
Kontakt z Biurem Obsługi Klienta
Tańcząc w ciemnościach

Tańcząc w ciemnościach

reż.: Lars von Trier  Chcę otrzymywać korespondencję o pozycjach tego autora.

nośnik: DVD

Produkt niedostępny
do przechowalni

Nie wybrałeś żadnego wariantu produktu!
Zrób to zmieniając przy towarze, który chcesz kupić liczbę sztuk z "0" np. na "1".

ok

zamknij

- polecamy

- polecamy

dramaty - zobacz więcej »
muzyczne, musicale - zobacz więcej »

Ci, którzy kupili ten towar, kupili też...

Inni klienci oglądali również...

    Pełny opis produktu: Tańcząc w ciemnościach

      Średnia ocena z 7 recenzji (Dodaj własną)

    Reżyseria:
    Lars von Trier
    Tytuł oryginału:
    Dancer in the Dark
    Produkcja:
    Dania/Szwecja/Francja , 2000
    Czas trwania:
    02:26:00
    Dźwięk:
    Dolby Digital 5.1 - angielski
    Format:
    2.35:1
    Strefa:
    2
    Gatunek:
    ramat
    Muzyka:
    Mark Bell , Bjork
    Występują:
    Jean-Marc Barr , Bjork , Catherine Deneuve , David Morse , Peter Stormare
    Sprawdź inne tytuły:
    Lars von Trier
    Dystrybucja:
    Gutek Film
    Napisy:
    polskie
    Dodatki:
    "100 oczu von Triera" - dokument o powstawaniu filmu, wybrane sceny, wideoklipy do filmu, biografia Larsa von Triera, wywiad i komentarz reżysera, zwiastun filmowy, zdjęcia z planu
    Film nagrodzony Złotą Palmą w Cannes.
    Selma pochodzi z Europy Wschodniej. Uwielbia musicale. Jest jej ciężko, jednak ma pewną tajemnicę, dzięki której udaje jej się przetrwać. Gdy wszystko się komplikuje i jest nie do zniesienia, wyobraża sobie, że znajduje się w świecie musicalu... przynajmniej przez kilka minut. Tam jest cała radość, której skąpi jej życie.

    Recenzje naszych klientów: Napisz własną recenzję

    Tańcząc w ciemnościach
    Reżyseria:
    Lars von Trier

    Genialny, piramidalny kicz (2008-01-19)

    Ludmila Kozlowski  Więcej o recenzencie

    "Tańcząc w ciemnościach" nie pozostawia nikogo z widzów obojętnym, mnie także, nie będę się jednak wyłącznie zachwycać, jak to robią dotychczasowe recenzje. Historia kobiety owładniętej poczuciem winy za świadome urodzenie dziecka z chorobą genetyczną (bo bardzo chciała mieć w ramionach własne niemowlę) to temat jak z greckich tragedii. Zagrane jest to naprawdę mistrzowsko. Przyjrzymy się jednak uważniej co nasza bohaterka - robi. Emigruje do USA. Pięć lat pracuje z całych sił, gromadząc każdy grosz na sfinansowanie operacji oczu syna ("aby mógł zobaczyć swoje wnuki"). Trzymany w niewiedzy o przyczynach jej postępowania chłopiec nie rozumie, jest sam, walczy z najniższą społecznie pozycją emigranckiego biedaka, z byciem synem chowanym bez ojca, z nowym językiem i obcym krajem dokąd go wywieziono, z własnym dojrzewaniem (ma prawie 13 lat) i z nadciągającą chorobą, o której nie wie ("żeby się nie zmartwił"). Wycofuje się, "zapomina" o czym pamiętać nie chce. A mamusia kocha go, oczywiście, łagodnie napominając, żeby posłał łóżko... Zaprzeczanie jak długo się da nadchodzącej ślepocie ma złowrogą cenę, kobieta staje się zagrożeniem dla siebie i syna, ale i dla tych, którzy jej pomagają. Skóra cierpnie w czasie scen przy maszynach obsługiwanych przez prawie niewidzącą robotnicę... która zaczyna sobie marzyć... Nagle film robi hop! hop! i jesteśmy w układzie baletowym. Dla mnie to nie jest "Wielka Sztuka" tylko kompletny kretynizm. Pomieszanie z poplątaniem konwencji, intencji. Kochająca matka i jej poświęcenie rozłazi się jak tłusta plama - nagle poświęcają się dla niej wszyscy... Przyjaciółka - uzupełnia jej produkcyjną nieefektywność, kierownik hali wielokrotnie tuszuje zawinione awarie maszyn, czekający na nią pod pracą mężczyzna, który ją kocha... Nasza bohaterka przyjmuje pomoc dopiero po długim namawianiu. Jest ambitna. Chce świat dostać na swoich warunkach - ba, jej się należy. Jakie to... postkomunistyczne. Zauważyliście? U Orwella było to 1. prawo - "Wszystkie świnie są równe. Ale niektóre są równiejsze." Tańcząca uważa się za równiejszą, popatrzcie jak beztrosko robi na złość rozeźlonemu widzowi w kinie. Najciekawsze, że skłania ludzi do pomagania sobie nic właściwie nie "robiąc". Wszystkiego dokonuje jej niezrównanie świetlisty, cudowny uśmiech. Nie jestem złym wilkiem, nie cieszyły mnie złe rzeczy, które się jej przydarzyły, zauważcie jednak, że ona jednak "robi to, co musi" za co dostaje rachunek do zapłacenia. Płaci za swoją bezmyślność, za manipulowanie innymi, brak wyobraźni, gest - a nie prawdziwą troskę o los syna. Za bycie normalną ślepnącą marzycielką a nie odpowiedzialną matką wilczycą, matką Polką, żydowską matką, pramacierzą. Odtąd chłopiec zostanie pod opieką przyjaciółki - mamuśka załatwiła to siłą ciężkości. Zauważcie jak można kogoś wmanewrować w totalne pomaganie. Wszyscy wokoło ze skóry wyskakują, żeby pomóc. I jak to się kończy. Wracam dalej cichutko płakać... Uuuch...

    Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

    Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

    Arcydzieło (2007-12-16)

    Frau Angelico  Więcej o recenzencie

    Niesamowity film, wzruszający do głębi, nikogo nie pozostawi obojętnego. Historia cierpienia, postępującej choroby, zagubienia w świecie, i historia uczuć międzyludzkich, które mogą to przezwyciężyć. Film cichy, melancholijny. Przepiękne sceny, które zmieniają na zawsze człowieka. Wspaniała muzyka w wykonaniu Bjork, która w niesamowity sposób gra również główną rolę. Arcydzieło.

    (1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

    Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

    Arcydzieło (2007-10-13)

    weronika staszewska  Więcej o recenzencie

    Jeden z najlepszych filmów jakie w swoim życiu widziałam. Jest przerażająco smutny, ukazuje niesprawiedliwość naszego świata i cierpienia, których nie można opisać, można je jedynie pokazać, a też pewnie nie do końca nawet zrozumieć. Wstrząsający, poruszający do głębi. Mistrzowska rola Björk. Proszę obejrzyjcie ten film, on zmienia nasze patrzenie na świat.

    Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

    Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

    Selmasongs (2007-07-18)

    Mariusz Pałka  Więcej o recenzencie

    Jestem fanem twórczości Islandki Bjork, przez niektórych pieszczotliwie nazywaną Bapsi i kiedy pierwszy raz szedłem do kina na "Tańcząc w ciemnościach" miałem obawy czy mój "fanatyzm" nie wpłynie negatywnie, a właściwie nieobiektywnie na ocenę i odbiór filmu? Po seansie byłem aboslutnie pewien, że nie wpłynął, bo już od samego początku stałem się częścią świata Selmy - nie Bjork - i dopiero finał potężnym kopniakiem przywrócił mnie do rzeczywistości! Baśń dla dorosłych - tylko to przychodzi mi do głowy. I choć "Tańcząc w ciemnościach" często nazywano gorszą kopią "Przełamując fale", to dla mnie pewne nawiązania i podobieństa fabularne do "Przełamując fale" wyszły "Tańcząc w ciemnościach" tylko na dobre! Złota Palma jak najbardziej zasłużona. Jako filmomaniak mogę tylko dodać, że takiego musicalu jeszcze nie było i pewnie długo nie będzie - no chyba, że Lars Von Trier postanowi jeszcze raz wejść do tej samej rzeki... Gorąco polecam soundtrack "Selmasongs", na którym Bjork inaczej niż w filmie zaaranżowała utwory i przez co można tej pięknej muzyki słuchać, jakby to był kolejny album tej genialnej wokalistki!

    (1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

    Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

    Widząc w ciemnościach

    Hikaru Ming

    Istnieje jeden rodzaj miłości, która jest bezwarunkowa, nie znająca granic, ostateczna - jest to miłość matki do dziecka. O tym właśnie opowiada głośny film Larsa Von Triera z 2001 roku, "Tańcząc w ciemnościach". Film jest ostatnią częścią trylogii, w której w skład wchodzą również takie obrazy, jak "Przełamując fale" oraz "Idioci". Nazwę trylogii, "Złote Serce", reżyser zaczerpnął ze swej ulubionej książki z dzieciństwa, której bohaterka jest stworzona do dawania, nie potrafiąc (a może nawet nie chcąc) prosić przy tym o nic dla siebie samej. Acja „Tańcząc w ciemnościach” rozgrywa w amerykańskim stanie Washington, w 1964 roku. Główna bohaterka filmu, Selma (w tej roli Bjork) to samotna matka i emigrantka, która, pragnąc lepszego życia dla siebie i swego ukochanego syna imieniem Gene (Vladan Kostig), opuściła rodzinną, komunistyczną Czechosłowację. Bohaterka cierpi na niezwykle rzadkie, wrodzone schorzenie, które nieuchronnie prowadzi do całkowitej utraty wzroku. Prawdziwym zmartwieniem Selmy nie jest jednak jej własna pół-ślepota, ale fakt, iż jej dziecko odziedziczyło po niej chorobę. Jedyną szansą na uratowanie wzroku syna, jest bardzo kosztowna operacja przeprowadzona jeszcze przed ukończeniem 13 roku życia przez pacjenta. Zdeterminowana matka jest gotowa poświęcić wszystko, by Gene mógł mieć normalne życie; „by mógł zobaczyć swe wnuki”. Selma ciężko pracuje (czasem na dwie zmiany), jako robotnica w fabryce. Tam też poznała swoją najlepszą przyjaciółkę, Kathy (Catherine Deneuve). Kobieta jest dla Selmy niczym starsza siostra; zawsze gotowa, by pomóc, udzielić rady, a nawet reprymendy za lekkomyślność. Miłość Selmy do starych musicali i muzyki w każdej postaci, pozwala jej oderwać się od codzienności; przenieść się w inny, piękniejszy świat muzyki i tańca. Jak to w przypadku ludzi niewidomych zwykle bywa, bohaterka posiada niebywale wyczulony zmysł słuchu, który sprawia, że jej uszy wręcz chłoną wszystkie odgłosy otoczenia, podczas gdy wyobraźnia Selmy, połączona z jej niezwykłą wrażliwością, kreuje niesamowite wizje – nawet stukot maszyn fabrycznych może być wspaniałym podkładem instrumentalnym dla wymyślonej przez bohaterkę piosenki. Bez wątpienia osobą, która w największej mierze narzuciła całej produkcji swoją indywidualną wrażliwość, jest filigranowa islandzka piosenkarka, Bjork. Film jest naznaczony jej osobowością w bardzo wielu aspektach. Początkowo artystka miała jedynie napisać piosenki, lecz reżyser przekonał ją, że tylko ona może wcielić się w Selmę, jako że Selma po części składa się z wody, a po części z muzyki. Bjork stworzyła muzykę Selmy, więc była zobowiązana dać jej również ciało. Bjork stworzyła bohaterkę na swój obraz i podobieństwo, tylko nieco bardziej naiwną. Użyczyła ona Selmie cały zestaw swych gestów, tików i upodobań. Selma, z oczyma ukrytymi za wielkimi, grubymi szkłami, potarganą grzywką niesfornie opadającą na czoło, odziana w skromne ubranie, jest dość szczególną bohaterką. Nie potrzebuje wielkiej charyzmy, urody, ani zadziornej pewności siebie, by zaskarbić sympatię widza. Kocha się ją za coś innego, coś co wypływa z jej wnętrza; coś boleśnie prawdziwego. Aby zrozumieć „Tańcząc w ciemnościach”, trzeba przede wszystkim zrozumieć główną bohaterkę, osobę o „złotym sercu” dosłownie i w przenośni. Selma kocha kiczowate, sentymentalne musicale, jest zbyt ufna i naiwna, a na domiar tego wszystkiego – prawie niewidoma. Posiada ona jednak coś, co czyni ją wyjątkową; patrzy na świat sercem; nie miota się, nie kalkuluje – jest pewna swoich wyborów i nie żałuje ich; tak przecież podpowiedziało jej serce. Czym wszakże mogłaby patrzeć Selma, jeśli nie sercem? Polecam film wszystkim, którzy również to potrafią.

    Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

    Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

    Znakomity

    Kuba Myślenice

    Ten film oglądałem wraz z moją dziewczyną dobre 5 miesięcy temu. Był on dla mnie zaskakujący. Świetna gra aktorów i fabuła. Warto obejrzeć! Brawa dla Bjork.

    Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

    Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

    Recenzja-Rzeczpospolita - Dźwięki to życie, cisza to śmierć

    Barbara Hollender  Więcej o recenzencie

    Ten film jest wielką prowokacją, jak całe kino Larsa von Triera. Sam twórca nazywa go trzecią częścią "Trylogii o Złotym Sercu", na którą składają się także jego poprzednie obrazy "Przełamując fale" i "Idioci". "Tańcząc w ciemnościach" łączy z tamtymi filmami przede wszystkim temat - opowieść o ofierze.

    Bohaterką nowego filmu Triera jest czeska emigrantka, która w latach 60. trafia do Stanów z 12-letnim synem. Selma traci wzrok, ale nie przyznając się do tego, pracuje jako robotnica przy maszynach. Ciuła pieniądze na operację syna obciążonego tą samą chorobą. Selma jest dobra, prosta i naiwna, świat wokół niej - podobnie. Jednak tylko do pewnego momentu. Bo w jednym dniu, właśnie tym, w którym ma zapłacić lekarzowi za operację, wszystko wokół niej się wali. Dochodzi do tragedii, w obliczu której Selma jest gotowa do najwyższego poświęcenia.

    Ta czeska emigrantka ma w sobie coś niezwykłego, chwilami przypomina łódzką szwaczkę - bohaterkę jednego z dawnych reportaży Hanny Krall. Żyje jak w kieracie, pracuje ponad siły, a jednak wszystko wokół staje się dla niej źródłem radości - bo właśnie zarobiła kilka dolarów przybliżających operację syna, bo w coraz dotkliwiej ogarniających ją ciemnościach usłyszała piękny dźwięk, a wreszcie dlatego, że każda chwila przynosi jej muzykę i taniec - wspomnienie musicalowych scen, które kiedyś widziała w kinie, a które w swej wyobraźni przetwarza w sztuczny, lepszy świat. Świat, który nie jest ucieczką, lecz integralną częścią jej osobowości.

    Von Trier opowiada historię zwykłej, prostej kobiety, przeżywającej wielki dramat osobisty, a potem tragedię. Prowokacja polega na tym, że proponuje widzom musical. Pogodny, sympatyczny gatunek stworzony do opowiadania o miłości i przygodzie. A jednak w "Tańcząc w ciemnościach" śpiew i taniec nie są dysonansem, mają uzasadnienie: świat coraz słabiej widzącej kobiety traci kształty i barwy, zaczyna zawężać się do dźwięków. Dla Selmy dźwięki to życie. Cisza to ciemność, pustka, śmierć.

    Dźwięki są także źródłem radości. Wspomnieniem czegoś w życiu Selmy najpiękniejszego - ciemnej kinowej sali, w której oglądała filmy pełne śpiewu i tańca. Teraz stukot tkalni, świst przejeżdżającego pociągu, odgłosy sali sądowej - wszystko układa się w głowie Selmy w sceny musicalowe, nabierając sztuczności i nierealności. Jakby von Trier chciał zapytać i o to: gdzie kończy się realizm, a zaczyna kreacja? I czym jest prawda? Jak do niej dotrzeć?

    W "Tańcząc w ciemnościach" Lars von Trier dokonał karkołomnego wyczynu - połączył pogodne, musicalowe sceny z rozgrywającą się na naszych oczach tragedią. Zmieszał naturalistycznie pokazaną rzeczywistość z bajką. Zagrał na uczuciach widzów, na ich wzruszeniu, nieustannie balansując na granicy, poza którą zaczyna się już taniość i sentymentalizm. Ale chyba raz tylko w całym filmie tę granicę na chwilę przekroczył.

    W swoim ostatnim obrazie twórca Dogmy odszedł bardzo daleko od manifestu z 1995 roku. Może to jeszcze jeden dowód, że Dogma już spełniła swoją rolę, zwracając uwagę na inność kina europejskiego, a teraz twórcy zaczynają z niej wyrastać. "Tańcząc w ciemnościach" to świetna filmowa robota, wykorzystująca wszelkie zdobycze filmowej techniki. Ale i tak najważniejsza jest w tym obrazie kreacja islandzkiej piosenkarki Björk, która swojej Selmie dała naiwność dziecka. Dała jej kruchość i słabość, a jednocześnie upór i siłę.

    Lars von Trier znów zrobił film o ofierze i poświęceniu, ale także o przyjaźni, miłości, o marzeniach. I o nieadekwatności wszelkich osądów i wyroków.

    "Tańcząc w ciemnościach" to obraz-prowokacja. Można się nim zachwycić, można go odrzucić. Nie można obok niego przejść obojętnie.

    (3 z 4 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

    Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

    Filmy - Zapowiedzi - zamów już dziś!

    Filmy - wszystkie zapowiedzi »

    Filmy - Bestsellery. Bądź na czasie!

    Filmy - wszystkie bestsellery »

    Filmy - Nowości - polecamy!

    Filmy - wszystkie nowości »

    Filmy - Promocje - kupuj i oszczędzaj!