Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Taniec ze smokami, część 2
Średnia ocena z 9 recenzji
(Dodaj własną)
- Autor:
-
George R.R. Martin
- Wydawnictwo:
-
Zysk i S-ka
, Luty 2012
- ISBN:
- 978-83-7506-898-6
- Liczba stron:
- 757
- Wymiary:
- 125 x 183 mm
- Sprawdź inne tytuły:
-
George R.R. Martin
Tyrion Lannister, uciekłszy z Westeros, gdy wyznaczono nagrodę za jego głowę, również zmierza do Daenerys. Jego nowi towarzysze podróży nie są jednak obdartą bandą wyrzutków, jaką mogliby się wydawać, a jeden z nich może na zawsze pozbawić Daenerys praw do westeroskiego tronu...Północy broni gigantyczny Mur z lodu i kamienia. Tam właśnie przed Jonem Snow, dziewięćset dziewięćdziesiątym ósmym lordem dowódcą Nocnej Straży, stanie najpoważniejsze jak dotąd wyzwanie. Ma bowiem potężnych wrogów nie tylko w samej Straży, lecz również poza nią, pośród lodowych istot mieszkających za Murem...W czasie narastających niepokojów fale przeznaczenia nieuchronnie prowadzą bohaterów do największego ze wszystkich tańców...
- Taniec ze smokami, część 2
- Autor:
-
George R.R. Martin
Koniec Tańca, czas na zimowe wichry
(2012-03-22)
Aune
Więcej o recenzencie
Po dość nudnej części pierwszej, w końcu zaczęło się coś dziać w drugiej połowie "Tańca ze smokami". Tyle lat czekania, więc chyba każdy liczył, że ten tom będzie szczególny, a przynajmniej tak dobry jak "Nawałnica Mieczy" (tym bardziej, że "Uczta dla wron" była ciut rozlazła). Dostaliśmy "Taniec", który łączy w sobie zarówno (momentami) dynamikę "Nawałnicy", jak i niespieszność rozwoju fabuły "Uczty". Pewnym problemem jest ogarnięcie wszystkich nowych postaci i szczegółów dotyczących poszczególnych krain. Wolałabym by akcja trzymała się góra 5-ciu miejsc, bo naprawdę nie interesuje mnie opisy lokacji takich jak Biały Port rodu Manderlych czy Gryfie Gniazdo rodu Conningtonów. A już nie wspomnę o całej egzotyce miast Zatoki Niewolniczej. Momentami jest tego po prostu za dużo. Wyjściem jest czytanie wszystkich rozdziałów poświęconych danej postaci, by potem przejść do kolejnego bohatera i "zaliczyć" jego rozdziały. Ja starałam się czytać ciągiem, bo Martin ma w zwyczaju stosować dość interesujące cliffhangery i sam czas oczekiwania na przerwany wątek ma swój urok.
Niestety, tak jak to było w pierwszej części "Tańca", nadal najbardziej nużące są rozdziały z Daenerys. Dopiero pod sam koniec akcja się rozkręca, a ostatni rozdział daje nadzieję, że Dany udowodni, że jednak jest Matką Smoków, a nie głupią smarkulą.
Rozdziały Jona Snow nie rozczarowują. Nie ukrywam, że jest to mój ulubiony bohater serii, więc przerwanie jego wątku w TAKI SPOSÓB, świadczy tylko o tym, że Martin ma skłonności do nieuzasadnionego okrucieństwa względem swoich czytelników. Sam zresztą podkreślał w wywiadach, że chodzi mu o szokowanie i by utrata poszczególnych bohaterów była bolesna jak "kop w jaja". W "Tańcu" mu się to znowu udało i generalnie jestem na niego wściekła, choć jeszcze nic nie zostało przesądzone w sprawie bohatera, który zginął. "Na tym świecie pewna jest tylko zima" - mówi nam dziadzio Martin ustami Neda Starka. I cóż, ma rację, bo w jego powieściach nawet śmierć nie jest pewna.
Rozdziały z Tyrionem Lannisterem wciąż trzymają poziom. Jego spostrzeżenia i riposty nadal potrafią zaszokować i rozbawić. Pozytywnym zaskoczeniem są rozdziały Theona, przy czym Martin wyraźnie podejmuje próbę zrehabilitowania tej postaci w naszych oczach. Czy mu się ostatecznie uda, zobaczymy.
Rozczarowuje mała ilość rozdziałów z Branem Starkiem (nie ma ani jednego rozdz.w 2 części "Tańca"), brak wątku Sansy na rzecz średnio ciekawego Quentyna Martella. Wprowadzenie zaś Młodego Gryfa skutecznie zapętla fabułę i jestem ciekawa jak Martin wybrnie z tego chaosu. Najwyższa pora by Pieśń Lodu i Ognia zmierzała ku finałowi, a tymczasem w "Tańcu ze smokami" nie zwijają się żadne wątki, lecz tworzą się zupełnie nowe. Dla zagorzałych fanów twórczości Martina jest to niesamowita okazja do spekulacji i wnikania w te wszystkie szczegóły. Mniej zaangażowani czytelnicy mogą jednak poczuć się przytłoczeni i wręcz zagubieni w całym tym gąszczu zdarzeń i postaci, w historii i wizjach przyszłości. Czytając sagę Martina trzeba się mocno zaangażować, albo... sobie po prostu odpuścić i czekać na nowy sezon serialu HBO.
Ja jednak nadal pozostaję wierną fanką PLiO i chociaż "Taniec ze smokami" nie do końca spełnił moje oczekiwania, to jednak daję najwyższą ocenę 5 merlinów. Z miłości :) Pozostaje mu życzyć Martinowi zdrowia i weny twórczej, a nam - cierpliwości w oczekiwaniu na kolejny tom.
(1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
najsłabsza część sagi
(2012-02-24)
jasz
Więcej o recenzencie
albo pisarz już stracił zainteresowanie światem, który sam stworzył, albo ta część była pisana na siłę, bo trzeba pokryć zaliczkę od wydawcy. Jeżeli to koniec opowieści (bo na końcu nie wspomina o dalszym ciągu), to zbyt wiele wątków nawet nie ujrzało początku rozwiązania. Pewnie, że można zostawić dalszy ciąg domysłom czytelnika, ale czegoś brakuje. Chyba, że jednak dopisze zakończenie, bo furtkę sobie zostawił.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji