Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Tara Duncan. W pułapce Magistra
Średnia ocena z 2 recenzji
(Dodaj własną)
- Autor:
-
Sophie Audouin-Mamikonian
- Tytuł oryginału:
- Tara Duncan dans le pie`ge de Magister
- Wydawnictwo:
-
WAB
, Luty 2012
- ISBN:
- 978-83-7747-524-9
- Liczba stron:
- 528
- Wymiary:
- 135 x 202 mm
- Sprawdź inne tytuły:
-
Sophie Audouin-Mamikonian
Tara'tylanhnem T'al Brami Ab Santa Ab Maru T'al Duncan (w skrócie Tara Duncan) to nastoletnia czarodziejka, spadkobierczyni potężnego cesarstwa Omois w TamtymŚwiecie. Jeszcze niedawno żyła sobie spokojnie na Ziemi, nic nie wiedząc o swoich niezwykłych umiejętnościach i pochodzeniu. Wszystko zmieniło się w dniu, w którym omal nie została porwana przez tajemniczego człowieka w masce... Od tej pory Magister stał się śmiertelnym wrogiem Tary, zastawiającym kolejne pułapki i tym niebezpieczniejszym, że szaleńczo zakochanym w jej matce. W pierwszym tomie przygód młoda czarodziejka udaje się z pokojową misją do Kraslavii - państwa wampirów, aby uzdrowić wampirzycę zarażoną ludzką krwią. Niespodziewanie na Tarę napadają trolle, które wszak powinny być uprzedzone o jej podróży przez ich terytorium. Co gorsza, dziewczyna nagle traci swą moc...
- Tara Duncan. W pułapce Magistra
- Autor:
-
Sophie Audouin-Mamikonian
Tara Duncan w pułapce Magistra
(2012-03-16)
Bellatriks
Więcej o recenzencie
Czary niby to istnieją tylko w bajkach, tak jak latające dywany, trolle, elfy, czy wilkołaki. I jeżeli czytelnik ma chęć zanurzyć się w odmiennej rzeczywistości, gdzie niemalże wszystko jest możliwe, sięga właśnie po powieści pełne magicznych zdarzeń i krain. Taką oto powieścią jest „Tara Duncan w pułapce magistra”. Można by rzec: „czego ta książka w sobie nie ma…?’ Jest w niej taka rozmaitość wątków, nawiązań do znanych filmów czy publikacji, są i stwory, smoki, przedziwne maszyny, urządzenia, a i wampir z wilkołakiem się trafią. A najlepsze jest to, że ten odważny miszmasz wypada bardzo dobrze, absolutnie nie odnosi się wrażenia, że autorka upycha w swoim dziele to, co tylko się da. Zaś dzięki takiej mnogości tematów nie sposób się znudzić…
Osobą, która wiedzie prym w tym osobliwym towarzystwie jest Tara – nastoletnia czarydziejka (istota zaznajomiona ze sztuką magii), a dodatkowo spadkobierczyni potężnego królestwa. Posiada ona niezwykłą moc, o istnieniu której dowiaduje się, gdy Magister (człowiek w masce) usiłuje ją porwać. Wraz z odkryciem prawdy o sobie, przyjdzie jej poznać jeszcze niejeden sekret. Wszak, gdy przekroczy się wrota Tamtego Świata (magicznej planety), nic już nie jest takie jak było. Mało, że trzeba uważać na śmiertelnego wroga, to i piraci mogą napaść twój statek, a i trolle bywają groźne, nie mówiąc już o wampirach… A jak z tym wszystkim ma sobie poradzić młoda osóbka, której raczej w głowie Robin (półelf o kryształowych oczach), niż ciągłe wyciąganie cesarstwa i jego mieszkańców z tarapatów… O tym już każdy musi się przekonać sam.
Ja ze swojej strony dodam, że naprawdę dzieje się na kartach tej powieści, oj dzieje! Książkę tę przyrównałabym do mieniącego się wieloma barwami kryształu. Czyli dla każdego nastolatka, dla młodzieży, znajdzie się coś miłego. Jest i coś dla lubiących ciekawe rady, typu: „jeżeli wybierasz się na bal wampirów, nie ubieraj kreacji z dekoltem”, dla fanów miłostek, miłosnych podchodów – są zaloty, a dla miłośników akcji, totalnej demolki, zapewniam, że krew się leje, a broń nie zawsze mija cel… O ile ironiczne i zabawne wstawki mi się podobały, potwory i ich rozróby także, o tyle fragmenty o „tomtosiowaniu” (kochaniu się), nie wywarły na mnie dobrego wrażenia, ale to już kwestia gustu – co kto lubi i w jakich ilościach. Przyznam też, że niczego sobie jest wydanie książki: twarda oprawa z wszytą zakładką, ciekawe ilustracje, kojarzące się z kreskówkami i przyjemna dla oka czcionka.
Wspomnę jeszcze, że książka o której mowa, jest szóstym tomem z cyklu o Tarze Duncan. Można go jednak śmiało czytać niezależnie od wcześniejszych części. Ewentualne niejasności wyjaśniono w przypisach, bądź w szczegółowym leksykonie. Ja sama płynnie się odnalazłam w losach głównej bohaterki i jej przyjaciół.
Cóż można dodać… Pani Audouin-Mamikonian, francuskiej pisarce ormiańskiego pochodzenia, udało się stworzyć pomysłową serię. Zgrabnie splatając to, co już z fantastyki znane i to, czego jeszcze w niej nie było. Nie dziwi więc fakt, że docenili to czytelnicy, wszak nie ma to jak stare sprawdzone motywy z powiewem świeżości.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Tara Duncan
(2012-02-22)
Nina16
Więcej o recenzencie
Książki z tyloma wątkami i tyloma nowatorskimi pomysłami dawno nie czytałam. Trzeba mieć naprawdę bujną wyobraźnię i dużo konsekwencji, by wymieszać ze sobą smoki, elfy, wampiry, wilkołaki oraz czarydziejów (tak, tak, wiem co piszę - chodzi tu o każdą istotę, która potrafi czynić czary), a do tego dorzucić latające dywany, żywe zamki, trytona-pirata oraz parę komputerów z szybkim łączem i udekorować całość grupą (odrobinę) szalonych nastolatków. I jeszcze nie pogubić się w tym wszystkim. To prawdziwy wyczyn. Wszystko to sprawia, że „Tara Duncan w pułapce Magistra” to całkiem przyjemna bajka, którą można lekko i spokojnie przeczytać. Pomijając tylko nastoletnie buzowanie hormonów, które wypływa prawie z każdej strony, i które mnie osobiście nie przypadło do gustu. Jednak w kontekście współczesnej twórczości dla młodzieży nie jest to chyba odosobniony przypadek. Stwierdzam to, mimo iż nie mam większego doświadczenia w tego typu lekturach.
Grupa nastolatków – na czele z tytułową Tarą – to zestawienie bardzo sympatycznych postaci. Waleczni, odważni, naznaczeni niezwykłymi zdolnościami, przeżywający fascynujące przygody oraz całe mnóstwo rozterek sercowych (co odrobinę utrudnia czytanie – przecież to, czy Tara ma pocałować Robina, czy nie, raczej nie powinno być tematem na kilka kolejnych rozdziałów, ale taka była decyzja autorki). Do tego dowcipne dialogi, pełna zwrotów akcji fabuła (to jedna z cech charakterystycznych - na brak akcji nie można narzekać; dodatkowo to właśnie te zwroty decydują o pokaźnej objętości książki, a czcionka nie jest przecież największa), bogata w opisy, nowe, intrygujące elementy świata przedstawionego (czyt. wszelakie brrraaa, brummy, gazzy, czy kwiiki oraz caaaałe mnóstwo czarów) oraz barwne i plastyczne zdarzenia.
Zaznaczę też, że nie należy się zrażać tym, że owa książka jest 6 tomem cyklu. Można ją czytać całkiem osobno, gdyż przedstawione w niej losy Niepokonanej I Najwybitniejszej, Najpotężniejszej Czaydziejki Tary (jej wielkość i potęga mogą odrobinkę irytować) stanowią totalnie odrębną historię. A jeżeli ktoś jest głodny informacji o poprzednich losach młodziutkiej Ziemianki na TamtymŚwiecie (znów wiem co piszę :)), zapraszam na koniec książki – tam, obok słownika zawierającego wyjaśnienia wszelkich zawiłych pojęć - znajdują się streszczenia poprzednich tomów.
Co to za tytułowa pułapka, nie wyjaśnię. Zainteresowanych odsyłam do książki. Ale jeżeli w tytule wspomniany został Magister – wielki wróg Tary – to znaczy, że akcja obfituje w wydarzenia. Mam nadzieję, że kogoś zainteresują, bo mnie nie powaliły na kolana – od kiedy przeczytałam „Nad Niemnem”, nic już nie jest takie samo. :)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji