Koszyk pusty
Koszyk pusty
Chcę otrzymywać korespondencję o pozycjach tego autora.
Nie wybrałeś żadnego wariantu produktu!
Zrób to zmieniając przy towarze, który chcesz kupić liczbę sztuk z "0" np. na "1".
Średnia ocena z 2 recenzji (Dodaj własną)
Joanna Dluzniewska Więcej o recenzencie
W króciutkiej książeczce o historii techniki Orłowski prezentuje fascynujący przegląd wynalazków i technologii, które zmieniły nasz świat, to jak żyjemy i jak myślimy, oraz wyniosły wykorzystujące je społeczeństwa na szczyt współczesnego świata, czesto kosztem tych bardziej zacofanych. Dla mnie była to wspaniała lekcja historii, odtrutka dla mechanicznego jej pojmowania, jakie przeważa w szkołach: wiary, że historia to bitwy i przywódcy. Otóż nie! Historia to rozwój technologii, którym na dłuższą metę nic się nie oprze. Jedna czy dwie udane bitwy mogą rozsławić wodzów, opóźnić upadek imperiów, ale nie powstrzymają nieuchronnego: to bardziej cywilizowane narody, otwarte na nowinki, skłonne ścierpieć katusze dramatycznych nieraz przemian społecznych, wymuszonych przez technologizację życia - takie narody stale i niepowstrzymanie zajmowały coraz bardziej znaczące miejsce na arenie światowej. Historia techniki to historia-proces, historia-układanka, to historia, mająca sens! Książka należy do serii 'Zrozumieć Europę' i pasuje tu, jak ulał: to w Europie narodziła się nowoczesność. Ale dziś pałeczkę przejęła odległa Ameryka i jej marszowi ku nowoczesnym technologiom musiał autor poświęcić jeden rozdział. Będąc z początku odbiorcą wyrobów przemysłowych z Królestwa, Amerykanie po zdobyciu niepodległości musieli zaczynać niemalże od zera; powszechnie używano drewnianych narzędzi. Nota bene ślady tych czasów widać w Ameryce do dziś: ze świecą tam szukać okien na zawiasach(!): Amerykanie używają okien suwanych, jakie można było zrobiż bez użycia metalowych części. I tak już zostało. To jednak wyjątki. Dziś Ameryka z jej potężnymi uniwersytetami prowadzi w wyścigu technologicznym. Osobny rozdział poświęcił autor Związkowi Radzieckiemu, który przedstawił jako odszczepieńca: swoistemu kultowi techniki i rozwojowi szkolnictwa nie towarzyszył tam rachunek ekonomiczny, co prowadziło wielokrotnie do spektakularnych porażek. Rozwój technologii nie służył rozwojowi społecznemu i kraj znalazł się w ślepym zaułku. Oczywiście mimo pewnej niekonwencjonalności książki znajdzie tu oczywiście czytelnik dobrze znane początki słynnych technologii, ale gawędziarski ton Orłowskiego i żywy język czynią książkę prawdziwie odświeżającą przygodą. Z jednej strony pełną pasjonujących wątków i anegdot, z drugiej dającą poczucie zrozumienia mechanizmów historii. Ja po jej przeczytaniu zacząłem baczniej przyglądać się innym tytułom serii 'Zrozumieć Europę', bo dzięki erudycji Orłowskiego Europę lepiej zrozumiałem na pewno. Jednym słowem połknąłem bakcyl! Książka jest króciutka, w sam raz na deszczowy weekend. Serdecznie polecam!
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Stanisław Bajtlik Więcej o recenzencie
Żyjemy w świecie rządzonym przez "humanistów". Być może oni sami o tym nie wiedzą, bo nie doszli do władzy drogą krwawej rewolucji. Przejęli władzę przez rozmnażanie, "kupą" zajmując wszelkie istotne miejsca w społeczeństwie. Być może sami nie wiedzą nie tylko o tym, że rządzą, ale nawet o tym, że są "humanistami". Przypomnijmy, iż bohater Syzyfowych prac, Radek, jest przedstawiany przez Żeromskiego jako humanista, a świadczyć ma o tym to, że ma nieustanne kłopoty z matematyką. Ponieważ w powszechnym mniemaniu dwója z matematyki wystarczała do pasowania na "humanistę", szeregi tej organizacji błyskawicznie się rozrosły. Wraz z pomnażaniem jej szeregów i komplikowaniem się współczesnych teorii naukowych błyskawicznie pogłębiała się przepaść pomiędzy światem nauki i humanistyki.
Nauka przynajmniej dostąpiła ze strony "humanistów" zaszczytu gniewnych ataków - od Inkwizycji do dzisiejszego sojuszu liberalnych pragmatyków, religijnych fundamentalistów i postmodernistycznych filozofów. Technika była zaś zepchnięta do pozycji pariasa, z którego usług można wprawdzie korzystać, ale w dobrym towarzystwie nie należy o nim mówić. W tej sytuacji wydanie przez Ossolineum książki pod tytułem Technika i to w serii "Zrozumieć Europę" może być odebrane wręcz jako prowokacja, przynajmniej w stosunku do tych środowisk, które głoszą, że do zrozumienia człowieka, Europy, historii potrzeba czegoś zupełnie innego, czegoś co określają zamykającym usta i rzucającym na kolana terminem "sacrum".
Książka Bolesława Orłowskiego jest niesłychanie ciekawym, choć bardzo skrótowym opisem dech zapierających osiągnięć ludzkości, od czasów pierwszych wynalazków: krzesania ognia, uprawy roli, koła, łuku itp., do technicznych przyczyn upadku systemu komunistycznego. Przyznam, że przeczytałem tę książkę jednym tchem, dowiadując się z niej ogromnej ilości szczegółów. Niektóre z nich mogłyby i powinny zaciekawić nawet humanistów, jak na przykład ten, iż mit Dedala należy zdekonstruować zakładając, iż jego ucieczka z Krety nie była dosłownym "odfrunięciem" w niebo, ale pozostawieniem w tyle kreteńskiego pościgu dzięki odkryciu przez Dedala nowej techniki żeglowania pod wiatr, być może związanej z wynalazkiem nowego typu ożaglowania. W książce Orłowskiego jest wiele informacji, które niby wszyscy znamy, na przykład, że geniusz Renesansu, Leonardo da Vinci, jedynie w znikomy sposób wpłynął na postęp techniczny. Miło jednak dowiedzieć się, że ludzkość zawdzięcza mu "zamek kołowy, gwinciarkę, łożysko przeciwcierne, udoskonalone, uformowane w kąt rozwarty skierowany przeciw prądowi wody i wyposażone w klapy przepustowe wrota śluz."
Książka nie pozostawia wątpliwości, że poza owidiuszowskim "patrzeniem w niebo" (czyli nauką), człowieka wyróżnia ze świata przyrody fantastyczna zdolność kształtowania i wykorzystywania otoczenia (czyli wynalazki i technika). Tygrys zdobywa swoje śniadanie w taki sam sposób jak przed tysiącami lat. Podobnie jak przed tysiącami lat kąpią się hipopotamy, gromadzą żywność w norach gryzonie itd. Człowiek, poza rozmnażaniem się, wszystko robi inaczej niż przed tysiącami lat. Doprawdy, po tej lekturze przeciwnicy techniki, trawestując pana Jourdain, powinni wykrzyknąć ze zdumieniem: "to my korzystamy z techniki? Niech żyje technika !"
Książka Orłowskiego jest tyleż pasjonująca, co ograniczona. Sprowadza się do przedstawienia w chronologicznym porządku najważniejszych wynalazków w dziejach. Nie można jej porównywać z takimi syntezami, jak na przykład Kultura materialna, gospodarka i kapitalizm XV - XVIII w Fernanda Braudela. Czytelnik poszukujący związków techniki z ekonomią, kulturą czy nawet nauką (która przecież czasami bywa od techniki nierozdzielna) będzie po tej lekturze odczuwał niedosyt.
...
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
























