Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Terrorysta
Średnia ocena z 4 recenzji
(Dodaj własną)
- Autor:
-
John Updike
- Wydawnictwo:
-
Rebis
, Marzec 2007
- Seria:
-
Mistrzowie literatury
- ISBN:
- 978-83-7301-941-6
- Liczba stron:
- 308
- Wymiary:
- 150 x 225 mm
- Tłumaczenie:
-
Jerzy Kozłowski
- Sprawdź inne tytuły:
-
John Updike
Nastoletni Ahmad Mulloy zwrócił się ku islamowi, a teraz czuje, że jego wierze zagrażają materializm i hedonizm Zachodu. Pracując dla libańskiej rodziny, dołącza do ludzi planujących atak terrorystyczny. Przez udział w nim, mówi mu nauczyciel Koranu, udowodni swe oddanie Allahowi.
Czy ktoś może go powstrzymać? Matka, która po odejściu ojca Ahmada wciąż zmienia mężczyzn? Ciemnoskóra Joryleen, której pragnie mimo jej religijnej nieczystości? A może Levy, cierpiący na bezsenność i depresję Żyd, który namawia go na podjęcie studiów?
- Terrorysta
- Autor:
-
John Updike
Przereklamowana... szkoda
(2007-05-17)
Edyta
Staszewska
Więcej o recenzencie
Najpierw czytając recenzję a później kupując tę książkę z góry cieszyłam się, że nareszcie jest dobra, sensacyjna książka, która nie spłyci wydarzeń, pokaże kruchą psychikę człowieka, sytuacje bez wyjścia i ich skutki. Tymczasem - jest tu nawał niepotrzebnych dialogów, spłycenie charakterów, nie sposob zapałać do któregoś z nich sympatią czy antypatia, bo... są obojętne dla czytelnika. Ciekawe jest na pewno pokazanie amerykańskiej (białej) kultury z punktu widzenia wyznawcy innej religii niż "konsumpcyjna". Ale to chyba wszystkie plusy, jakie widzę...
(1 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Ku pokrzepieniu amerykańskich serc
(16/2007)
Justyna
Sobolewska
Przekrój
Więcej o recenzencie
Amerykanie jak nikt inny potrafią zgrabnie przerabiać bieżące problemy społeczne i polityczne na literaturę. Nic więc dziwnego, że nawet kronikarz amerykańskich przedmieść i klasy średniej John Updike napisał "thrilleropodobną" powieść o muzułmańskim zamachowcu podkładającym bombę w kanale Lincolna łączącym wyspę New Jersey z Nowym Jorkiem (taki plan podobno rzeczywiście miał miejsce).
Ta próba uchwycenia aktualnych amerykańskich bolączek wyszła, trzeba przyznać, dosyć koślawo, bo cóż to za thriller, w którym od początku wszystko wiadomo? Jako regularna powieść "Terrorysta" wypada również bladziutko, zwłaszcza w porównaniu z książkami Philipa Rotha, który stworzył przecież niesłychaną postać terrorystki w "Amerykańskiej sielance". U Rotha postacie i wydarzenia mają wymiar tragiczny, dotykamy fatalizmu losu, tutaj zaś obserwujemy zaledwie poruszające się kukiełki. Kiedy jednak odłożymy na bok wszelkie porównania, znajdziemy u Updike'a sporo przyjemności, na przykład ciekawy portret codziennego życia okolic New Jersey.
Ahmad, przyszły terrorysta, kończy szkołę, ale nie zamierza dalej się uczyć. Będzie kierowcą, tak jak chce imam, który zastępuje mu ojca. Jego matkę, Irlandkę z pochodzenia, która go samotnie wychowywała, cieszy zbliżenie chłopaka do islamu. Podoba jej się, że tak wyraźnie oddziela dobro i zło. Oczywiście czytelnik widzi więcej, choćby to, że chłopak staje się bezwolnym narzędziem i że szykują go na ofiarę. W szkole interesują się nim dwie osoby: ciemnoskóra dziewczyna, która go prowokuje i pociąga, oraz psycholog szkolny, starszawy Żyd, który martwi się o jego przyszłość. To, co najciekawsze w tej książce, to zawikłane relacje między Ahmadem a dziewczyną Joryleen oraz między jego matką a sfrustrowanym psychologiem Levim. Jednak główny zamysł książki - odtworzenie sposobu myślenia terrorysty - nie wypalił.
A to dlatego, że postać Ahmada wydaje się niewiarygodna. Ten wrażliwy (nie znosi cierpienia zwierząt) chłopiec, którego otumaniła ideologia, wydaje się raczej amerykańskim wyobrażeniem islamskiego terrorysty niż realną postacią. Zresztą wszyscy wyznawcy tutaj, owszem, znają się na Koranie, ale odpowiadają schematom: są wśród nich dobrzy muzułmanie, którzy kochają Amerykę, bo tu "wszyscy, chrześcijanie, Żydzi, Arabowie, się dogadują" i są ci, którzy nienawidzą jej zaciekle. Poza tym, co gorsza, cała powieść staje się w pewnym momencie pochwałą amerykańskiego wywiadu, który potrafi każdy zamach planowany gdzieś w warsztatach samochodowych w New Jersey udaremnić. No cóż, Updike kończy tam, gdzie Roth zazwyczaj zaczyna (by przeprowadzić dogłębną destrukcję), czyli od obrazu wspaniałej Ameryki. Z kolei autor typowych thrillerów politycznych, na przykład Tom Clancy, nie wahałby się pewnie rozwalić w drobny mak strategicznego nowojorskiego tunelu i zobaczyć, co by się działo później. Updike woli krzepić. Szkoda.
(1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Nowy "wspaniały" świat...
(2007-04-05)
Fuine
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
No i spotkałam się wreszcie z Johnem Updikiem. Nie w rzeczywistości, rzecz jasna, a na kartkach jego najnowszej książki i muszę przyznać, że zaczynam rozumieć sławę, jaką pisarz ten od kilku lat cieszy się po obu stronach oceanu. Nie podejrzewam, aby na europejskim gruncie "Terrorysta" odniósł sukces porównywalny z amerykańskim, ale z drugiej strony, czemu by nie? John Updike zręcznie łączy coś, co nazywam stylem Starego Świata (czyt. klasyki literatury), z realiami Świata Nowego, a konkretniej Stanów Zjednoczonych. Kto spodziewa się więc w "Terroryście" szybkobieżnej historii przeplatanej wybuchową akcją, rozczaruje się głęboko. Książka relacjonuje krótki okres z życia nastoletniego Ahmada, z wyboru żarliwego wyznawcy Islamu, który splotem życiowych okoliczności znajdzie się wkrótce w samym sercu konfliktu, w którym zmuszony zostanie stoczyć walkę z własną wiarą. Z jednej strony Allah, z drugiej... matka, koleżanka, przyjaciel z pracy. Wybór tak trudny, że w leniwie rozwijającej się akcji powieści do ostatniej strony, ba, ostatniego zdania, przewidzieć nie zdołacie wyniku tej walki. A może i pisząc John Updike nie był pewien jak zakończyć tę bardziej refleksyjną niż sensacyjną historię. Jednego jednak mogę być pewna – sam fakt stworzenia powieści na nowo rozdrapującej rany 11 września, z punktu widzenia dorastającego mężczyzny jak Ahmad odsuniętego na margines społeczeństwa przez żelazne realia "walki z terroryzmem", nie przysporzy Updike'owi popularności w Białym Domu. Poza Waszyngtonem jednak, przy stołach normalnych amerykańskich rodzin, na pewno zmusi do refleksji nad hydrą współczesnego świata. Gdzie na miejsce jednej brutalnie odciętej głowy trzy nowe, jeszcze bardziej krwiożercze wyrastają w mgnieniu oka. W "Terroryście" zderzenie Wschodu (Ahmad) z Zachodem (rodzina i szkoła) jest brutalne aż do bólu. Zmusza do myślenia. I na tym, nie na liczbie pościgów i wybuchów, opiera się wartość literacka tej powieści. Johnowi Updike'owi chylę więc czoła...
(6 z 8 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji