The Battle of Los Angeles
nośnik: CD
1 szt.
Ocena klientów:
wszystkie recenzje (4)
Listopad 1999 - Rage Aganst The Machine znowu w doskonałej formie. The Battle of Los Angeles jest najcięższą, najbardziej rockową z płyt, które nagrał zespół. To wybuchowa mieszanka funky, soul, afrykańskich brzmień. Jest na niej wiele czarnej muzyki, oczywiście nie zabrakło hip-hopu. Muzyce...
Pełny opis produktu...
Posłuchaj
Nie wybrałeś żadnego wariantu produktu!
Zrób to zmieniając przy towarze, który chcesz kupić liczbę sztuk z "0" np. na "1".

zamknij
Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: The Battle of Los Angeles
Średnia ocena z 4 recenzji
(Dodaj własną)
- Wykonawca:
-
Rage Against The Machine
- Firma fonograficzna:
-
Sony Music
, Listopad 1999
- Nr katalogowy:
- 4919932
- Sprawdź inne tytuły:
-
Rage Against The Machine
Rage Aganst The Machine znowu w doskonałej formie. The Battle of Los Angeles jest najcięższą, najbardziej rockową z płyt, które nagrał zespół. To wybuchowa mieszanka funky, soul, afrykańskich brzmień. Jest na niej wiele czarnej muzyki, oczywiście nie zabrakło hip-hopu. Muzyce zespołu jak zwykle towarzyszą ostre, politycznie zaangażowane teksty.
| Posłuchaj utworów: |
| 1. Testify |
|
| 2. Guerilla Radio |
|
| 3. Calm Like A Bomb |
|
| 4. Mic Check |
|
| 5. Sleep Now In The Fire |
|
| 6. Born Of A Broken Man |
|
| 7. Born As Ghosts |
|
| 8. Maria |
|
| 9. Voice Of The Voiceless |
|
| 10. New Millenium Homes |
|
| 11. Ashes In The Fall |
|
| 12. War Within A Breath |
|
- The Battle of Los Angeles
- Wykonawca:
-
Rage Against The Machine
Rewolucja
(2001-09-14)
Ulka
Buszka
Więcej o recenzencie
Ile razy można wywoływać rewolucję za pomocą muzyki? Muzycy RATM chyba sadzą, że kilka. Tymczasem... Będę zapewne wyrazicielem bardzo niepopularnego poglądu, ale moim zdaniem ta grupa powinna po wydaniu swojej pierwszej płyty albo rozwiązać się, albo zmienić nazwę. Wtedy, w 1992 roku ich debiutancki krążek był dla amerykańskich elit potężnym ciosem. Ciosem zadanym we właściwe miejsce i we właściwym czasie. Był to album absolutnie genialny, siłą oddziaływania wielokrotnie porównywany do "Never Mind The Bollocks..." Sex Pistols z 1977 roku, album na którym zespół powiedział właściwie wszystko. Kto wie, czy nie lepiej było po narobieniu takiego cenzuralno-obyczajowo-politycznego zamieszania po prostu zniknąć (przynajmniej ze sceny muzycznej). Stało się inaczej, a grupa przez kolejne 7 lat jeszcze dwukrotnie (i wydaje się, że z coraz mniejszym skutkiem) waliła tym samym kijem w to samo mrowisko: w 1996 roku nagrywając trochę spóźnioną, choć bardzo dobrą płytę "Evil Empire" i teraz. Zack de la Rocha i spółka postanowili rozłożyć proces zmiany zepsutej Ameryki i naprawiania świadomości decydentów na wiele lat. A nie od dziś wiadomo, że takie długotrwałe procesy nie są rewolucyjne. Niestety, mam przykre wrażenie, że zdecydowana większość skomercjalizowanych do cna i przyzwyczajonych do plastikowego modelu życia Amerykanów, nawet tych słuchających i ceniących RATM, ma, mimo zapewnień Toma Morello, głęboko gdzieś ideowe deklaracje muzyków. Ale nie znaczy to, oczywiście, że działalność zespołu idzie w powietrze. Liczni aktywiści, liczne akcje propagandowe, walka na rzecz wielu organizacji obrony praw człowieka - to wszystko ma swoją niepodważalną wymowę. No, i muzyka. Na nowej płycie brzmiąca najbardziej agresywnie i potężnie ze wszystkich dotychczasowych albumów. Mamy tu i szalony, wręcz opętańczy rap Zacka i wściekłą grę pozostałej trójki. Morello zapewnia, że każdy dźwięk został nagrany przez żywy instrument, że nie ma śladu "komputeryzacji". Jeśli to prawda, to gitarowe popisy Toma urastają (po raz kolejny) do rangi geniuszu. Wystarczy posłuchać choćby "Calm Like A Bomb". Wspaniała płyta, choć boję się, że ideologicznie przeznaczona głównie dla określonej grupy działaczy.
(1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji