Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: The Fame Monster [Polska cena]
Średnia ocena z 17 recenzji
(Dodaj własną)
- Wykonawca:
-
Lady Gaga
- Firma fonograficzna:
-
Universal Music Group
, Listopad 2009
- Nr katalogowy:
- 2728717
- Sprawdź inne tytuły:
-
Lady Gaga
Po roku czasu mamy kolejną rewelację przygotowaną przez najbardziej kontrowersyjną artystkę amerykańskiej sceny muzycznej - rewelacyjną Lady Gaga!
"The Fame Monster" to dwupłytowy album Lady Gaga - reedycja sprzedanego w ponad 4 milionach egzemplarzy krążka "The Fame". W Polsce płyta ta zyskała status platynowej płyty. Nowe wydawnictwo będzie zawierać cały materiał z płyty "The Fame" oraz 8 zupełnie nowych utworów.
I jak zwykle w przypadku Lady Gaga pierwszy singiel promujący nowe wydawnictwo powala na kolana. "Bad Romance" to niekwestionowany killer, który na pewno na długo zagości na pierwszych miejscach list radiowych i będzie mega hitem tej zimy. "The Fame Monster" opowiada o ciemniejszej stronie życia, którego Lady Gaga doświadczyła przez ostatni, przełomowy dla niej rok. "Teksty z mojej nowej płyty mówią o tym wszystkim, o czym nie napisałam w piosenkach z albumu "The Fame". Spędziłam sporo czasu w Europie Wschodniej, więc na nowej płycie eksperymentuję z industrialno-gotyckim brzmieniem, dance'm lat 90-tych, lirycznym geniuszem melancholijnego popu lat 80-tych. Na tę płytę skomponowałam również balladę pt. "Speechless", którą dedykuję ojcu - to mój ulubiony utwór. Na płycie nie ma nic o pieniądzach czy sławie. Wszystko napisałam dla moich fanów".
| Posłuchaj utworów: |
MP3 |
WMA |
| 1. Bad Romance |
 |
 |
| 2. Alejandro |
 |
 |
| 3. Monster |
 |
 |
| 4. So Happy |
 |
 |
| 5. Speechless |
 |
 |
| 6. Dance In The Dark |
 |
 |
| 7. Telephone |
 |
 |
| 8. Teeth |
 |
 |
CD 2: |
|
|
| 1. Just Dance |
|
|
| 2. Lovegame |
|
|
| 3. Paparazzi |
|
|
| 4. Poker Face |
|
|
| 5. Eh, Eh (Nothing Else I Can Say) |
|
|
| 6. Beautiful, Dirty, Rich |
|
|
| 7. Fame |
|
|
| 8. Money Honey |
|
|
| 9. Starstruck |
|
|
| 10. Boys Boys Boys |
|
|
| 11. Paper Gangsta |
|
|
| 12. Brown Eyes |
|
|
| 13. I Like It Rough |
|
|
| 14. Summerboy |
|
|
| 15. Disco Heaven (Bonus Track) |
|
|
| 16. retro, Dance, Freak (Bonus Track) |
|
|
- The Fame Monster [Polska cena]
- Wykonawca:
-
Lady Gaga
Lady Gaga na szczycie.
(2011-11-21)
Requiem
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
Panna Germanotta miała rację, porównując albumy "The Fame" i "Fame Monster" do Yin i Yang. Z jednej strony mamy szmal, blichtr, paparazzi, gry miłosne i electropop, a z drugiej - "potworka sławy", złe romanse, autodestrukcję, samotność, mrok i przebojowe utwory, rzecz jasna. "Bad Romance", "Alejandro" czy "Telephone" są tak niesamowicie chwytliwe jak single z debiutu. Przede wszystkim są jednak dobre, całkiem pomysłowe, ale to nie jedyne atuty albumu. Mamy też elektroniczne "Monster", dyskotekowe "Dance In The Dark" opowiadające o gwiazdach, które źle skończyły. "So Happy I Could Die" też jest dobre. Bardzo przyjemne. "Teeth" cechuje pewne dziwactwo, a "Speechless" to jedyny słaby punkt. Trochę za bardzo nużąca ballada. Podsumowując: świetny, choć krótki(co wychodzi na plus) album. Niezły demonek sławy, Gaga.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Elektryczna Królowa
(2011-01-18)
Michał
Kucharski
Więcej o recenzencie
Reedycja debiutanckiego krążka Lady Gagi sprzedanego w nakładzie ponad 12 milionów egzemplarzy.
Mamy tu osiem świeżych utworów. Wszystkie to dopracowane pod każdym względem. Bad romance. Telephone, Monster to najlepsze moim zdaniem utwory.
Nie wiem czy jest sens rozpisywać się na temat Lady gagi i jej twórczości. Artystka jest poważnym zagrożeniem dla Madonny, która lekko upadła...
Gaga jest perfekcjonistką pod każdym względem - dopracowane utwory i wyrafinowane kostiumy. Każdy jej teledysk prezentuje jej nowy image. Hmmm... kobieta zmienną jest i to jej na dobre wychodzi.
Podsumowując: The Fame Monster to nowy rozdział mimo reedycji poprzedniego albumu. To bardziej wyrazisty elektryzujący pop z elementami gotyckich brzmień ("Alejandro"). Artystka tym samym stworzyła nowy gatunek muzyczny, który już jest wzorem dla innych artystów: Nicole Scherzinger, Sarah Connor.
Polecam, płytę oczywiście...
(1 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Papka dla radia
(2010-07-05)
esteczka
Więcej o recenzencie
Kłamstwo powtórzone 1000 razy staje się prawdą - jak mawiał Goebbels. W przypadku tej wokalistki można by to sparafrazować: utwór puszczany w eterze 1000 razy musi być hitem. Nie słucham stacji radiowych dlatego też tłuczone po setki razy utwory Gagi nie są dla mnie przebojami. Błąkają się po obrzeżach świadomości niczym DJ Bobo. Jakie są wrażenia po przesłuchaniu (pożyczonej) płyty? "ale to już jakoś było", te melodie są jakoś znajome, wtórne, stylizacja a'la przesadzona Madonna wymieszana z wulgarną Drag Queen. To nie Depeche Mode, które wyznacza nowe ścieżki, ba nawet autostrady. To nawet nie Timbaland. Niby dobry głos, niby jest i talent, ale wszystko ginie pod kapeluszami, pod tym obsesyjnym dążeniem do bycia zauważonym. Jeśli te utworki-potworki mają służyć sławie - to na pewno się to Gadze udało. Tylko czy to muzyka, którą po latach będziemy cenić czy tylko słuchać na retro party wraz z Lubelskim Fulem i Sabriną? Szkoda kupować, lepiej włączyć radio, na pewno właśnie gdzieś leci.
(4 z 5 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Nowa Madonna! <3
(2010-03-21)
Robert
Węgrzyniak
Więcej o recenzencie
Pierw było „The Fame”. 17 piosenek, które mniej czy bardziej wpadały w ucho. Badanie rynku za pośrednictwem takich hitów jak „Just Dance” czy „Poker Face”. Niewątpliwie rok 2009 należał do niej. Wszędzie było o niej głośno. Jej muzyka była we wszystkich mediach. Piosenki, które tworzy zostały okrzyknięte i to nie raz piosenkami dekady. Jej wizerunek sceniczny dla wielu bardzo wyzywający czy wręcz odpychający dla innych jest po prostu jej metką i reklamą, która jeszcze bardziej pozwala na przyciągnie uwagi na własną osobę. Sama pisze muzykę, piosenki i tworzy stroje. Dla wielu chwyt marketingowy dla innych nowa Madonna. Kim dla Was jest Lady Gaga, musicie sami zadecydować. Na pewno oryginalna i przy tym niesamowicie kontrowersyjna i potrafiąca się elokwentnie wypowiadać. Dla mnie mistrzyni w wielu kategoriach. Koniec roku 2010 przynosi nam hit na miarę Poker Face – Bad Romance. Bardzo podobne, nie raz postrzegane jako plagiat piosenki Poker Face. Dla mnie inna piosenka, nie porównuję jej do niczego bo to co „wychodzi spod pióra” tej artystki jest po prostu popowym majstersztykiem, a dopełnieniem są jej jakże oryginalne i dopracowane teledyski. Teraz wyszedł niesamowity singiel w duecie z Beyonce Knowles „Telephone” gdzie w filmowej wersji piosenki Lady Gaga przenosi nas w świat Quentina Tarantino jego kinowego przeboju jakim był „Kill Bill” z Umą Thurman. To trzeba zobaczyć! Pozostaje mieć nadzieję że Lady Gaga kiedyś przyjedzie do nas na koncert i przeniesie na nas swoją energię i przebojowość i przy okazji odbierze jakże zasłużoną potrójną platyna za The Fame/The Fame Monster chociaż niedługo pewno zostanie pokryta Diamentem. A dla fanów wokalistki dodam, że kolejnym trzecim singlem z krążka TFM jest „Alejandro” które będzie świetnie nas bujało w letnie dni wakacji. Polecam wszystkim krytycznym i mniej krytycznym osobom, bo naprawdę warto dać jej szansę a przy tym niesamowicie się zabawić.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
To już nie to
(2010-03-16)
Hubert
Wentland
Więcej o recenzencie
Pierwszy recenzent ma rację pod jednym względem: płyta jest monotonna. Chociaż chodziło mu chyba o rutynę... W każdym razie, Gaga nie popisała się. Po usłyszeniu "Bad Romance" w radio moje odczucia były negatywne. W końcu, po 2 miesiącach, kiedy rozgłośnie radiowe nie dawały spokoju, byłem zmuszony polubić ten singiel. Za dużo go wszędzie było. Jakiś czas później, targany mieszanymi uczuciami przesłuchałem płytę. Raz... Drugi... Trzeci, a nawet czwarty i piąty; bardzo chciałem ją kupić. Miałem nadzieję, że utwory mi się spodobają. Mam podstawową wersję albumu, więc liczyłem na coś więcej. Materiał, który artystka nam podsuwa jest po prostu męczący... Okropnie. Najlepszą piosenką jest "Telephone". Na uwagę zasługują również "So Happy I Could Die" i "Teeth". Reszta? Monotonna papka, której znieść się nie da. "Alejandro" - kicz na maksa. Tak jak "Dance In The Dark". "Speechless" - ta piosenka jest do zniesienia, ale szału nie ma. Jedna z kompozycji okropnie przypomina "I Like It Rough". Linią melodyczną w zwrotce. Naprawdę dobrze zaznajomiłem się z materiałem na płycie. Werdykt: kiepsko! Jednak pozostaję w nadziei, że kolejne dokonania będą tak samo dobre, a nawet lepsze od debiutu. Dzięki temu, że nie nabyłem produktu, mogę ocenić go niesubiektywnie. A reszta? Obawiam się, że tłumaczy sobie: "Kupiłam, to musi mi się podobać". Takie podejście zwiększa sprzedaż naprawdę kiepskich albumów. I nie mówię o konkretnej Gadze, ale o ogóle. A jeśli ktoś wyda pieniądze na słaby produkt, to wtedy nie kupi ambitniejszych produkcji. Polecam "Ramona Rey 2".
(3 z 5 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Przeczytaj wszystkie recenzje
(17)