Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: The Number Of The Beast
Średnia ocena z 14 recenzji
(Dodaj własną)
- Wykonawca:
-
Iron Maiden
- Firma fonograficzna:
-
EMI Music Poland
, 1998
- Nr katalogowy:
- 4969180
- Sprawdź inne tytuły:
-
Iron Maiden
| Posłuchaj utworów: |
| 1. Invaders |
|
| 2. Children Of The Damned |
|
| 3. The Prisoner |
|
| 4. 22 Acacia Avenue |
|
| 5. The Number Of The Beast |
|
| 6. Run To The Hills |
|
| 7. Gangland |
|
| 8. Total Eclipse |
|
| 9. Hallowed Be Thy Name |
|
| - Special Multimedia Session |
|
- The Number Of The Beast
- Wykonawca:
-
Iron Maiden
Płyta, której nie powinno się oceniać
(2007-07-08)
paweł
płachta
Więcej o recenzencie
Jaka by nie była ta recenzja, jest to płyta już od dawna zaliczana do kanonu muzyki metalowej. I nie jest to tylko moje zdanie. Jako przykład niech posłuży fakt odgrywania jej w całości na niektórych koncertach przez Dream Theater. Tylko kilka płyt dostąpiło tego zaszczytu. Jako ciekawostkę przypomnę kilka faktów sprzed 25-ciu lat. Miłośnicy pierwszych dwóch płyt strasznie narzekali na nowego wokalistę i pisali listy do zespołu z prośbą o powrót Di'Anno. Zaczęto krytykować zespół za kopiowanie pomysłów Uriah Heep. No i sam Harris kręcił nosem, że zamiast Invaders powinna być znana z singla, a obecnie dołączana do albumu piosenka Total Eclipse. Wszyscy marudzili, a płyta stała się szybko olbrzymim przebojem w metalowym światku. Piękna okładka i hit za hitem. Jak to się mówi, gdybym mógł zabrać ze sobą tylko jedną płytę to.... Na szczęście jest teraz mp3.
(3 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Coś wspaniałego!!!
(2007-05-05)
Norbert
Piełowski
Więcej o recenzencie
Fanem Iron Maiden jestem już od paru ładnych lat. Znam zespół oraz całą dyskografię jak własną kieszeń. Ironi od roku 1979 ciężko harowali, aby wznieść się na szczyt sławy i popularności. Wszystkie nagrane dotąd albumy są wspaniałe, niezależnie od składu zespołu czy roku nagrania. Album "The Number Of The Beast" jest jednym z najważniejszych albumów w historii Irona. Na szczegóną uwagę zasługują utwory takie jak "Invaders", "Children Of Damned", "The Prisoner", popularny "Run To The Hills", "Hallowed Be The Name" oraz oczywiście tytułowy "The Number Of The Beast". Wszystkie kawałki brzmią w niezwykły sposób. Niesamowita szybkość, energia, brzmienie oraz popisy muzyczne chłopaków z East Endu w Londynie. Słuchając albumu można podziwiać niesamowity vokal Bruce'a Dickinsona, wspaniałe basy Steve'a Harrisa, perkusyjne brzmienia Clive'a Burra oraz oczywiście gitarowe solówki Adriana i Dave'a. Podsumuwując, Maideni odwalili kawał dobrej roboty. Każdy fan Iron Maiden powinien mieć tę płytę.
(3 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Niesamowity wokal Dickinsona, rozpędzone gitary i New Wawe Of British Havay Metal w pełnym tego słowa znaczeniu
(2006-03-28)
Piotr
Zdybał
Więcej o recenzencie
Płyta wydana w 1982 roku, trzecia w dorobku Iron Maiden, a pierwsza nagrana z Brucem Dickinsonem. Kiedy tylko rzucimy okiem na okładkę, od razu widać, że to kolejny album „Żelaznej Dziewicy”, kiczowaty rysunek na okładce, a w dołączonej książeczce zdjęcia pięciu facetów w skórach i obcisłych spodniach...Co do samej muzyki jest trochę inaczej niż na wcześniejszych płytach. Dopiero w tym momencie istnienia grupy wykształcił się specyficzny styl obecny na każdym następnym albumie zespołu. Dziewięć utworów pełnych rozpędzonych gitar, krzyku Dickinsona, przechodzącego momentami w śpiew i niesamowitego klimatu lat osiemdziesiątych. Do moich ulubionych piosenek zaliczają się The Prisoner, Number Of The Beast, Run To The Hills i Hallowed be Thy Name. Warto jeszcze wspomnieć, że The Number Of The Beast dostępne jest w specjalnym wydaniu z teledyskami, zdjęciami grupy oraz wieloma innym ciekawymi dodatkami na CD. Gorąco polecam!
(3 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Po prostu Number One
(2003-09-26)
Jakub
Jasiński
Więcej o recenzencie
Po odejściu Di'Anno zespół wreszcie pokazał, na co go stać. Bruce Dickinson okazał się idealnym wokalistą. Ironi nagrali świetny album, który rozsławił ich imię w całym świecie. Jest tu wszystko: szybkość, energia, a także zaduma. Niesamowite jest brzmienie tego krążka: równocześnie ostre i lekkie. Każdy numer (może z wyjątkiem Gangland) to prawdziwa perła. Moim ulubionym jest jednak "The Prisoner" - pierwsza część opowieści o miejscu zwanym The Village. Jeden z lepszych popisów Smitha. Run To The Hills to dzisiaj obok Fear Of The Dark największy przebój w całym dorobku grupy. A utwór tytułowy sprawia, że u wielu słuchaczy na ciele występuje gęsia skórka. Wielką furorę zrobił ostatni numer "Hallowed Be The Name", grany zresztą na każdym koncercie. To jedna z pierwszych, dłuższych kompozycji w dziejach IM. Z wolnego dostojnego wstępu przeistacza się stopniowo w typowy ironowy galop. Ta płyta to obok "Siódmego Syna" i "Brave New World" największe dokonanie zespołu. Żelazna pozycja u każdego fana IM.
(2 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Miła dla ucha muzyka, ale nudna
(2003-09-09)
Grzegorz
Kowalski
Więcej o recenzencie
Swego czasu uwielbiałem muzykę Iron Maiden, przestałem jednak słuchać ich płyt po "Seventh Son Of A Seventh Son".
Powód? Zespół przestał się rozwijać - właściwie już od płyty "The Number Of The Beast". Liczyłem jednak, że może jeszcze każda następna płyta przyniesie jakiś rewelacyjny, szokujący, nowoczesny i niepowtarzalny muzycznie materiał, ale Iron stanął w miejscu i kompletnie mnie zawiódł.
Rozwój muzyczny zespołu trwał według mnie tylko do trzeciej płyty, gdy jak określił kiedyś jeden z moich znajomych ciągnęła go prawdziwa lokomotywa, jaką był perkusista Cliff Burr. Później wagoniki tylko poruszały się już tym rozpędem, a było coraz bardziej pod górkę. Pojawiła się nowa fala zespołów metalowych, z których najwybitniejszym - uważać pewnie już zawsze będę - była Metallica z wybitnym swoim dziełem "Master Of Puppets". To chyba było dominującym hamulcem i prawdopodobnie dużym wyzwaniem dla Harrisa i spółki, by móc utrzymać się na rynku jako "number one" w świecie metalu i chyba zaczęło paraliżować zespół, że pojawili się młodsi i lepsi, dlatego zabrakło pomysłów. Zespół schodził z podium, schodził z list przebojów i schodził ze sceny. Ktoś mi zarzuci, że nie mam racji, że właśnie zespół od płyty "The Number Of The Beast" zaczął grać coraz lepsze kompozycje i to był początek rozwoju zespołu. Więc czym mogę uzasadnić swoje zdanie?.
Już właśnie na albumie "The Number Of The Beast" zauważyłem, coś co bardzo mi się nie podobało w kompozycjach Ironów, nagminne, prymitywne powtarzanie w nieskończoność, właściwie w każdym kawału ciągle tych samych riffów i wstawek melodycznych. Wtedy jednak wydawało się, że jest to dość oryginalne i nowoczesne, jeśli chodzi o muzukę metalową lat 80-tych, jednak na każdej następnej płycie słyszałem to samo. Każdy utwór ciągnąć mógł się w nieskończoność z tymi samymi rytmami, gdyby nie zabrakło inwencji twórczej do pisania dalszych zwrotek w tekstach do tych utworów. Dzięki Bogu, Dickinson, nie robił tego, co Harris i starał się być w tej materii oszczędny, więc kompozycję prędzej czy później musiały się kończyć. Ile w końcu razy można powtarzać te same dźwięki i riffy? W końcu pewnie i dla Steve'a , Dave'a i Adriana stawało się to nudne.
Nudziło również mnie.
To najważniejszy mój zarzut, do muzyki Iron Maiden.
Ale, żeby nie być tylko krytycznym. Bardzo wysoko, należy ocenić tutaj przyjście do zespołu Bruce'a Dickinsona, który to ze swoim głosem chyba najbardziej pasował do muzyki heavy metalowej. Jego ekspresja, agresja, metaliczność w śpiewie, razem z brzmieniem gitar i bębnów stanowiła wspaniały monolit i naprawdę jak nigdy dotąd pasowała do tego typu muzyki. Nie było chyba ani wcześniej, ani później tak wspaniałego połączenia głosu z brzmieniem instrumentów w muzyce heavy metalowej, jak w tym przypadku.
Co jeszcze na plus?
Przede wszystkim, poza muzyką, spektakle sceniczne. Koncerty Iron Maiden, to istny teatr. I wydaje mi się, za tak jak Iron przy swoich występach, brał wiele z teatru, tak i teatr wiele skorzystał dzięki Iron Maiden, chociażby jeśli chodzi o techniczne przygotowanie spektakli.
Czemu taka niska ogólna ocena?
Mimo iż jestem mężczyzną, to jestem typem słuchowca (jak wiekszość kobiet), a nie wzrokowcem, dlatego przede wszystkim liczy się dla mnie muzyka!. Ocena nie dotyczy tylko tego albumu, ale całości działalności Ironów do albumu "Seventh Son of A Seventh Son". Album "The Number Of The Best" jest jednak zdecydowanie najlepszy. Widać na nim jak i na poprzednich, że zespół wykonał wiele pracy by wzbić się na szczyty heavy metalowych rankingów, choć nie wątpliwie muzycy mieli wybitne talenty, które pokazali na albumach "Iron Maiden" i "Killers". Znaleźli się na szczycie i skończyła się praca, a talenty? Chyba zaprzepaszczone! A tak wiele można jeszcze było uczynić, by heavy metal był wciąż bardzo popularny. Dwa Merliny dla Ironów za nudę, której nie lubię, bo jest też moją wadą. Szkoda!
(4 z 22 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Przeczytaj wszystkie recenzje
(14)