AC/DC gra swoje - rock'n'roll'a - i robi to najlepiej na świecie
Ocena 5 na 5
(2007-03-04)
Piotr
Wolanin
Więcej o recenzencie
„Polityka to politycy, moda to ciuchy, a rock’n’roll to…AC/DC”. Owa wypowiedź Angus’a Young’a mogłaby zostać poczytana za nieskromną samoreklamę, gdyby nie to, że jest ona prawdziwa. Potwierdza to także wydany przez AC/DC w 1990 roku album The Razors Edge. W każdym takcie słychać tu, że grupa oddycha w rytm rock’n’rolla. Można nawet odnieść wrażenie, że oni inaczej grać nie mogą, że są uzależnieni od bluesowych progresji, że sam Pan Bóg naznaczył ich tą przypadłością. Bo jak można inaczej wytłumaczyć fenomen AC/DC? Przez lata grają to samo i wciąż brzmi to świeżo, mocno i energetycznie (nazwa AC/DC zobowiązuje). Na The Razors Edge, za sprawą zaawansowanej technicznie produkcji Bruce’a Fairbairn’a, rock’n’roll błyszczy niczym neony Las Vegas, lśni jak psu oczy lub, jeśli ktoś woli, logo zespołu na okładce płyty. Wypieszczone brzmienie nie pozbawia AC/DC pazura, a jedynie daje możliwości mocniejszego wyartykułowania detali – w otwierający album Thunderstruks grany od początku tapping Angusa słychać przez całą kompozycję mimo coraz większych partii pozostałych instrumentów. Ale utwór ten nie tylko z tego powodu zasługuje na miano rockowej perły. Wciąga niczym wir Nilu (wspomniany tapping gitary), następnie „pieści” jak po podłączeniu do wysokiego napięcia (przypominam, że stoimy po kostki w wodzie) – uderzenia bębnów Chrisa Slade’a by w końcu dostarczyć nieco ulgi za pomocą przerywnika – ostre akordy Malcolma Younga. Wszystko przy wtórze melodyjnych chórków i skrzeczącego głosu Briana Johnsona. Do grona hitów zaliczyłbym także utwór tytułowy. Takiego klimatu AC/DC nie stworzyło od czasów Hells Bells (płyta Back In Black) - niepokojące partie gitar, pulsujący bas, plemienne rytmy bębnów, tajemnicze chóry i wczuty, napięty jak jedna ze strun gitar wokal; bardzo metalowa kompozycja. Pozostałe dziesięć utworów to szaleństwo, do jakiego przyzwyczaiła nas grupa braci Young. Nie zabrakło hymnowego, melodyjnego śpiewania z pod znaku „wszyscy razem!” (Are You Ready), przeboju do samochodu (Maneytalks) czy męskiego, muzycznego humoru (Got You By The Balls). Słowem AC/DC gra swoje, czyli rock’n’rolla i… robi to najlepiej na świecie!
(13 z 14 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji